Konstanty Leon Wolicki

List Konstantego Leona Wolickiego do Władysława Zamoyskiego (20.XII.1856 r.)      Konstanty (Konstantyn) Leon Wolicki urodził się w dniu 03.06.1791 roku w Lanckoronie. Był synem Stanisława Jana Nepomucena Antoniego Wolickiego, pieczętującego się herbem Nabram vel Waldorff oraz Jaśnie Wielmożnej Panny Salomei Kruszyńskiej. Był bratem stryjecznym Konstantego Wolickiego (1805 – 1863) – muzyka, zesłańca, krewnego hrabiego Fryderyka Skarbka. W roku 1814 ożenił się z Augustyną Kermançon (Kermasson, Kiernasson) (1794 – 18.06.1829), z którą miał córkę Joannę Konstancję Łucję Wolicką (15.01.1815 – 29.06.1850) oraz syna Tadeusza Jana Zygmunta Wolickiego (15.12.1817 – ???). Augustyna Kermasson była córką Jana Franciszka de Kermasson, majora Gwardii Francuskiej Ludwika XVI Króla Francji oraz Łucji z Wallabergów (Valabrègue) pierwszego małżeństwa de Kermasson, zaś po drugim ślubie małżonki Tadeusza Hrabi Morskiego. Augustyna była francuską margrabianką spowinowaconą ze słynną śpiewaczką Angelici Catalani. Śpiewaczka była bowiem żoną napoleońskiego kapitana 8-go Regimentu Husarii i dyplomaty “Paula” Edme Louisa Valabrègue (1770-1849), rodzonego wuja Augustyny. Dane źródłowe podają sprzeczne daty urodzenia Augustyny Wolickiej. Z aktu urodzenia jej syna Tadeusza dowiadujemy się, że urodziła się w 1794 roku. Z aktu jej zgonu wystawionego przez Parafię pw. św. Krzyża w Warszawie wynika, że urodziła we wrześniu 1799 roku, zaś ks. Jan Wiśniewski podaje w swojej książce datę 15.08.1800 roku na podstawie napisu wyrytego na jej trumnie. Żona Konstantego Wolickiego Augustyna zmarła 18.06.1829 roku w Warszawie, skąd jej zwłoki 22.06.1829 roku zostały eksportowane. Eksportacji zwłok swą obecnością zaszczycić raczył in pontificalibus ks. Prażmowski, Senator Królestwa Polskiego i Biskup Płocki. Przed zawarciem związku małżeńskiego, 19.07.1814 roku w Warszawie, w mieszkaniu Jana Nepomucena Wolickiego przed przysięgłym Pisarzem Aktowym przy Sądzie Apelacyjnym Księstwa Warszawskiego Janem Wincentym Bandtkie, Konstantyn Leon Wolicki właściciel dóbr Niesułowice Szlacheckie mieszkający w Warszawie przy ulicy Koszyki nr 1753A wraz z Augustyną de Kermasson zamieszkałą również w tym samym miejscu oraz Tadeusz Hrabia Morski z żoną (a matką Augustyny) Łucją de Valabrèque pierwszego małżeństwa de Kermasson, zawarli kontrakt przedślubny. Morscy posiadający posiadłość Koszyki przy ulicy Koszyki 1753, co do powierzchni prawem własności, zaś co do gruntu nabytą od zmarłego Józefa Księcia Poniatowskiego ministra wojny, Naczelnego Wodza Wojsk Polskich aktem darowizny, przekazali ją swojej córce i pasierbicy z zastrzeżeniem wydaniem tej posiadłości nie prędzej niż po swoim zejściu. Przyszli małżonkowie zastrzegli sobie możliwość sprzedaży posiadłości Koszyki. Majątek Konstantyna Wolickiego składał się wtedy z dóbr Niesułowice Szlacheckie z osadą Lgota i gruntem Zalipie. Cały majątek dorobkowy stanowić miał własność wspólną małżonków. Łucja Wolicka wyszła w Warszawie 05.11.1836 roku za mąż za Feliksa Wodzińskiego z Bogusławic. Ze związku tego urodziło się czworo dzieci. Byli to kolejno: August Jan (ur. 18.09.1837 r.), Zofia Heneryka (ur. 25.04.1844 r.), Jadwiga Józefa (ur. 14.09.1845 r.) oraz Antoni Julian Józef (ur. 30.09.1848 r.). Łucja Wodzińska zmarła 29.06.1850 roku w Dobrach Śmiełowice na Kujawach (dzisiejsze Śmiłowice). Po jej śmierci Feliks Wodziński w dniu 14.01.1851 r. poślubił w Szczakach Filipinę Ludwikę Katarzynę Woyda, zaś z tego związku zrodzony został Wincenty Karol Marcin (ur. 11.11.1851 r.). Dobra Śmiłowice po rozbiorach Polski zostały nabyte przez Macieja von Waldorf – Wolickiego, który był szambelanem na dworze króla Stanisława Augusta, komisarzem cywilno-wojskowym, a od roku 1818 posłem na Sejm Królestwa Polskiego. Po jego śmierci 17.02.1825 r. Śmiłowice wraz z innymi dobrami przeszły na jego syna Konstantego Wolickiego (brata stryjecznego Konstantego Leona Wolickiego), który stał się uniwersalnym sukcesorem tych dóbr. Na jego żądanie zostały one 1826 roku wypuszczone w dzierżawę poprzez publiczną licytację. W 1832 roku zostały skonfiskowane Konstantemu  za udział w Powstaniu Listopadowym. W roku 1840 dziedziczką tych dóbr była Małgorzata Wolicka, dla której Konstanty Wolicki był siostrzeńcem, zaś w lutym 1841 roku Konstanty Wolicki jest ponownie dziedzicem tych dóbr. Z kolei syn Konstantego Leona Wolickiego, Tadeusz Wolicki przyszedł na świat w Kwaśniowie 15.12.1817 roku i zmarł jako dziecko. Z pełną treścią dokumentów dotyczących rodziny Wolickich można zapoznać się tutaj (Rodzina Wolickich – zbiór dokumentów >> czytaj więcej).

      Rodzina Wolickich była spowinowacona z Fryderykiem Chopinem. Chopin bywał często w Warszawie, w domu Jana Nepomucena Wolickiego i był zaprzyjaźniony z jego synem Konstantym Leonem. Prawdopodobnie w jego domu grał Chopin jako dziesięciolatek w obecności słynnej śpiewaczki Angelici Catalani, która, zachwycona talentem koncertującego w Warszawie młodego pianisty, podarowała mu w dniu 03.01.1820 roku złoty zegarek wraz z dedykacją. W dniu 30.09.1828 roku Chopin w drodze powrotnej z Berlina do Warszawy zatrzymał się w Poznaniu. W dniach 01.10.1828 roku oraz 02.10.1828 roku udał się do Pałacu arcybiskupa Teodora Wolickiego na Ostrowie Tumskim na obiad. Uczestniczył w przyjęciach u arcybiskupa Wolickiego, u którego koncertował grając utwory Haydna i Beethovena. Do bliskich znajomych Chopina należał również dziedzic ze Śmiłowic Maciej Wolicki, na ślubie którego świadkiem był Mikołaj Chopin – ojciec pianisty. Spowinowacenie Chopina z rodziną Wolickich powstało poprzez rodziny Skarbków i Wiesiołowskich. Matka Fryderyka Chopina, Justyna Krzyżanowska, pochodziła z Wielkopolski. W początkach XIX wieku zamieszkała w Izbicy Kujawskiej, skąd została następnie zaproszona do Skarbków, właścicieli Żelazowej Woli, z zadaniem uporządkowania spraw gospodarskich. Energiczna panna sprawiła się doskonale, przy okazji zaś poznała mieszkającego tam nauczyciela języka francuskiego, Mikołaja Chopina. W czerwcu 1806 roku odbył się ich ślub, a w cztery lata później na świat przyszedł Fryderyk. Matką chrzestną Fryderyka była hrabianka z Żelazowej Woli, Anna Emilia ze Skarbków. Urodzona w 1793 roku w Komorowie Anna była wraz z braćmi wychowanką Mikołaja Chopina. Anna Emilia Wiesiołowska (Skarbek) wyszła za mąż za urodzonego w Strzyżewie w 1791 roku Stefana Idziego Wiesiołowskiego h. Ogończyk. Z rodu Wiesiołowskich h. Ogończyk pochodziła (o czym powyżej) Józefa Jozefata (Barbara) – żona Jana Nepomucena. Anna Emilia Wiesiołowska (Skarbek) była siostrą przyrodnią Agnieszki Wolickiej (Skarbek) – żony Macieja Wolickiego. W dniach 26 i 27.07.1829 roku Fryderyk Chopin zwiedzał Ojców, Pieskową Skałę oraz groty Czarną i Królewską. W liście do rodziców z dnia 01.08.1829 roku Chopin podsumowując tą wyprawę pisze: “choćby dla niczego, to dla tej prawdziwej piękności Ojcowa warto było zmoknąć”. W 1829 roku dobra Ojców i pobliskie Szklary były własnością Konstantego Leona Wolickiego. Czy fakt ten miał jakieś powiązanie z wyprawą Chopina ?. Trudno teraz powiedzieć. Rodzina Chopina utrzymywała również znajomość z Karolem Scholtem, kolejnym właścicielem dóbr Kwaśniowa oraz Ojcowa i Szklar. Możemy przypuszczać, że było to efektem powiązań towarzyskich i biznesowych Wolickiego i Scholtza.

      Konstanty Leon Wolicki był polskim przemysłowcem, mineralogiem, ziemianinem oraz przedstawicielem władz powstania listopadowego w Paryżu i w Stambule.

      Jego życie można podzielić na trzy rodzaje aktywności: gospodarowanie w majątku ziemskim, działalność przemysłową i wielką politykę. W dniu 23.03.1814 roku w Krakowie przed Pisarzem Aktowym publicznym przysięgłym Departamentu Krakowskiego Floryanem Choynackim, jego ojciec Jan Nepomucen Waldorf z Komorza Wolicki mieszkający w Dobrach Kwaśniowa, Sędzia Apelacyjny Księstwa Warszawskiego, aktem darowizny przekazał mu wieś swoją dziedziczną Niesułowice Szlacheckie, z posadą włościan Lgota oraz z gruntem zwanym Zalipie do tejże wsi należącym. Dobra te nabyte zostały wcześniej mocą kontraktu wieczystego zawartego w Krakowie w dniu 30.06.1807 roku od Alexandra Charzewskiego za sumę 182.000 złp. w banknotach austriackich oraz 1.050 zł. czerwonych w złocie holenderskim. Konstantyn Leon Waldorf z Komorza Wolicki mieszkał wówczas w Warszawie. W chwili spisywania aktu na dobrach tych ciążyły tylko 2 sumy: 1.000 złp. na rzecz kościoła parafialnego w Płokach oraz 10.082 złp. 14 gr. z masy Xawerego Bratkowskiego i z depozytu byłego Sądu Szlacheckiego Austriackiego Krakowskiego wzięta w banknotach austriackich i na wsi zahipotekowana. Te dwie sumy pozostały do opłacenia przez Konstantego Leona Wolickiego. Ojciec skwitował mu też zapisy dokonane z mocą obligacji przez Alexandra Charzewskiego na swoim majątku oraz poprzedniego właściciela wsi Pawła Maleszewskiego na obecnie posiadanej wsi Opatkowice. Konstanty Wolicki przyjął darowiznę i z wdzięcznością zaakceptował. W dniu 25.03.1814 roku w Krakowie przed pisarzem aktowym publicznym przysięgłym Departamentu Krakowskiego Floryanem Choynackim Konstanty Leon Waldorff z Komorza Wolicki dziedzic Niesułowic i tamże zamieszkały uczynił ojca swego Jana Nepomucena Wolickiego specjalnym swoim pełnomocnikiem do zarządzania Dobrami Niesułowice dając mu pełną władzę w tym zakresie. W tym samym dniu, przed tym samym rejentem Jan Nepomucen Waldorff z Komorza Wolicki zamieszkały w Dobrach Kwaśniowa zeznał, że za swojego specjalnego pełnomocnika Konstantego Leona Wolickiego, właściciela Dóbr Niesułowice obiera i postanawia dać mu pełną moc do odebrania sumy kapitalnej 42.500 zł. holenderskich w złocie wraz z należnymi prowizjami od dnia 24.06.1786 roku do dnia 02.08.1806 roku na fundamencie cesji przez Księcia Józefa Radziwiłła, Wojewody Trockiego w Radziwillimontach w dniu 02.08.1806 roku na osobę Jana Zaręby zeznany i w aktach grodzkich rosyjskich powiatu słonimskiego dnia 04.08.1806 roku jemuż przyznany. Następnie przez Jan Zarębę na mocy cesji sporządzonej w dniu 18.09.1811 roku przed pisarzem aktowym w Księstwie Warszawskim, Departamencie Radomskim, powiecie Opoczańskim w mieście Opocznie, na osobę Jana Nepomucena Wolickiego przelaną wraz z późniejszymi prowizjami od dnia 02.08.1806 roku do dnia ostatecznej satysfakcji. W dniu 24.08.1814 roku w Krakowie przed Pisarzem Aktowym publicznym przysięgłym Departamentu Krakowskiego Floryanem Choynackim Konstantyn Leon Waldorff z Komorza Wolicki dziedzic wsi Niesułowice, zamieszkały we wsi Kwaśniów zeznał, że żonie swojej Augustynie de Kermasson Wolickiej – córce nieżyjącego Franciszka de Kermasson, majora Gwardii Francuskiej Ludwika XVI Króla Francji oraz żyjącej Łucji z Wallabergów pierwszego małżeństwa de Kermasson, zaś po drugim ślubie małżonki Tadeusza Hrabi Morskiego – na przypadek wcześniejszego bezpotomnego zejścia, jako dowód przywiązania tytułem darowizny zapisuje 60.000 złp. w monecie srebrnej grubej na hipotece wsi Niesułowice. W przypadku sprzedaży tej wsi suma ta przeszłaby na inną nabytą wieś. Augustyna darowiznę mile zaakceptowała. W Krakowie w dniu 30.09.1816 roku przed Pisarzem Aktowym Województwa Krakowskiego Floryanem Choynackim Konstanty Wolicki będący dziedzicem Dóbr Niesułowice zamieszkałym w Dobrach Kwaśniowa oraz Karol Patzak zamieszkały przy Placu Szczepańskim w Krakowie zawarli akt sprzedaży 2.000 garcy wódki. Pierwsze 1.000 garców Wolicki miał dostarczyć za 7 tygodni, zaś pozostałą część najpóźniej za 3 miesiące od daty spisywania kontraktu. W dniu 19.06.1817 roku w Krakowie przed Pisarzem aktowym publicznym przysięgłym Województwa Krakowskiego Floryanem Choynackim Konstanty Wolicki zamieszkały w Dobrach Kwaśniów oraz Franciszek Błeszyński zamieszkały w Krakowie przy ulicy Mikołajskiej zawarli kontrakt, mocą którego Konstanty Wolicki wypuścił Franciszkowi Błeszyńskiemu w 4-letnią dzierżawę dobra dziedziczne Niesułowice z przyległościami za czynsz dzierżawny roczny za rok pierwszy 3.000 złp. srebrnych, a za pozostałe 3 lata po 4.000 złp. srebrnych. Czynsz w wysokości 7.000 złp. Błeszyński wypłacił z góry, zaś pozostałe 8.000 złp. zapłacone miało być do dnia 24.06.1819 roku. W roku pierwszym Wolicki wziął na siebie wszystkie podatki i liwerunki oraz do zimy zobowiązał się ukończyć karczmę i wyremontować folwark. Ponadto przyrzekł wymurować najprędzej nowy domek i naprawić studnię w podwórzu. Wolicki dał dzierżawcy 6 siągów wiedeńskich drzewa bukowego oraz oddał browar z narzędziami i 2 garcami, natomiast kopalnie kruszcu Wolicki zatrzymał dla siebie. W dniu 18.08.1817 roku w Krakowie przed Pisarzem aktowym publicznym przysięgłym Województwa Krakowskiego Floryanem Choynackim, Julianna z Hrabiów Męcińskich Wielogłowska, żona Felixa Wielogłowskiego zamieszkała w Krakowie, z mocy upoważnienia nadanego jej wyrokiem Trybunału Cywilnego Województwa Krakowskiego dnia 22.07.1817 roku, zeznała, iż ona z należnego procentu od dnia 24.06.1817 roku do dnia 24.06.1818 roku od sumy kapitalnej 88.000 złp. lokowanej na Dobrach Kwaśniowa dziedzicznych Jana Nepomucena Wolickiego, odstępuje 2.000 złp. w monecie srebrnej Konstantemu Wolickiemu dziedzicowi Dóbr Niesułowice. W Krakowie w dniu 06.10.1817 roku przed Pisarzem aktowym publicznym przysięgłym Województwa Krakowskiego Floryanem Choynackim, Julianna z Hrabiów Męcińskich Wielogłowska zamieszkała w Krakowie zeznała akt dobrej woli. Z mocy wyroku Trybunału Cywilnego Województwa Krakowskiego z dnia 22.07.1817 roku upoważniona była do zarządzania miesięcznie kwotą 4.000 złp., a już w dniu 18.08.1817 roku zużyła połowę tej kwoty. Spisując ten akt wykorzystała drugą połowę; mianowicie z należnego się jej procentu od dnia 24.06.1817 roku do dnia 24.06.1818 roku od sumy kapitalnej 88.000 złp. lokowanej na Dobrach Kwaśniów należących do Jana Nepomucena Wolickiego, sumę 2.000 złp. w monecie srebrnej odstąpiła Konstantemu Wolickiemu dziedzicowi Dóbr Niesułowice. W Krakowie w dniu 12.06.1818 roku przed pisarzem aktowym publicznym przysięgłym Województwa Krakowskiego Floryanem Choynackim, Konstanty Leon Wolicki Radca Województwa Krakowskiego zamieszkały w Kwaśniowie oraz Felix Wielogłowski Poseł na Sejm z Województwa Krakowskiego i Julianna z Hrabiów Męcińskich Wielogłowska działająca z upoważnienia męża mieszkający w Krakowie zawarli kontrakt kupna-sprzedaży wsi Niesułowice z osadą włościan Lgota i gruntem Zalipie, posiadane od dnia 25.03.1814 roku, za sumę szacunkową 81.800 złp. Julianna Wielogłowska mająca zapisaną sumę 100.000 złp. na Dobrach Kwaśniów i Cieślin przez Ewę z Hrabiów Męcinskich Lanckorońską w dniu 16.08.1809 roku, po odebraniu 12.000 złp. wg kwitu sporządzonego przed notariuszem Kossowiczem w dniu 07.02.1815 roku, z pozostałej sumy 88.000 złp. kwotę 81.800 złp. w monecie srebrnej  przeznaczyła na zawarty kontrakt, zaś resztę 6.200 złp. Wolicki wypłacił jej w gotówce, przez co pozwoliła na wykreślenie tej sumy z hipoteki. Jednocześnie Felix Wielogłowski zrzekł się dożywocia zapisanego na sumie oryginalnej 100.000 złp. na Dobrach Kwaśniów i Cieślin. W dniu 25.02.1820 roku w Krakowie przed pisarzem aktowym Wolnego Miasta Krakowa oraz Królestwa Polskiego Woyciechem Olearskim, Jan Kanty de Biberstein Starowieyski zamieszkały w Dobrach Marcinowice zeznał, iż on sumę 20.000 złp. od nieżyjącego ojca swojego Kazimierza Starowieyskiego do skryptu w Krakowie w dniu 27.01.1807 r. przez małżonków Juliannę z Męcińskich i Felixa Wielogłowskich zaciągniętą odebrał i na wsi Raszkowie w Powiecie Jędrzejowskim w Obwodzie Kieleckim w dniu 03.02.1807 roku w aktach ziemskich krakowskich zahipotekował. Teraz sumę tą należącą do niego, jako jedynego sukcesora zmarłego ojca, odstąpił niniejszym Konstantynowi Wolickiemu zamieszkałemu w Dobrach Kwaśniowa zezwalając na jej odebranie oraz zaintabulowanie tej cesji we właściwych aktach hipotecznych. W dniu 04.01.1821 roku w Warszawie przed przysięgłym Pisarzem Aktowym Królestwa Polskiego i Rejentem kancelarii hipotecznej województwa Mazowieckiego Janem Wincentym Bandtkie, Jan Nepomucen Wolicki zamieszkały w Warszawie przy ulicy Bielańskiej 605, zeznał, iż mając sumę 12.688 złp. 5 gr.w kapitale oprócz prowizji i kosztów wynoszącą, wyrokami trzech instancji od Weroniki z Scypionów i Pawła Grabowskiego małżonków, od Józefa Grabowskiego, od Ludwiki z Grabowskich i Adama Platerów małżonków oraz od Karoliny z Grabowskich i Karola Barona Larysza małżonków zasądzoną w złocie, ustępuje ją synowi Konstantemu Leonowi Wolickiemu zamieszkałemu w Kwaśniowie. W tym samym dniu w Warszawie przed tym samym rejentem Jan Nepomucen Wolicki oraz Konstanty Leon Wolicki zawarli kontrakt kupna-sprzedaży dóbr Kwaśniów i Cieślin z wsią przyległą „Chucisko” za umówioną sumę 385.000 złp. Długi pozostawały przy dobrach i miały zostać potrącone z sumy umówionej w ciągu roku. Resztę sumy szacunkowej Konstanty zobowiązał się zapłacić ojcu bez prowizji w dniu 24.06.1822 roku w monecie grubej srebrnej, zaś do tego czasu nie mógł dóbr obciążać i nimi rozporządzać. W Warszawie w dniu 15.06.1821 przed przysięgłym Pisarzem Aktowym Królestwa Polskiego i Rejentem kancelarii hipotecznej województwa Mazowieckiego Janem Wincentym Bandtkie, Jan Nepomucen Wolicki zamieszkały w Warszawie przy ulicy Wierzbowej 473 zeznał, iż mając dwie sumy, jedną 24.779 złp. 27 gr. wyrokiem Trybunału Cywilnego Pierwszej instancji Województwa Krakowskiego z dnia 12 do 13.02.1819 roku zapadłego wraz z prowizją drugie tyle wynoszącą i dalszymi narosłymi prowizjami płatną w złocie obrączkowanym holenderskim oraz drugą 5.031 złp. 28 gr. zgodnie z wyrokiem Sądu Apelacyjnego Królestwa Polskiego z dnia 18.11.1819 roku wraz z prowizją drugie tyle wynoszącą i dalszymi narosłymi prowizjami również w złocie, solidarnie przysądzoną na sukcesorach zmarłego Józefa Księcia Radziwiłła, tj. na Ludwiku Księciu Radziwille, Konstancji Książnice Radziwiłłównie w opiece poprzedniego pozostającej, Annie z Książąt Radziwiłłów Lubańskiej i Wiktorii z Książąt Radziwiłłów Niesiołowskiej – ustępuje i sceduje je niniejszym aktem na rzecz syna Konstantego Leona Wolickiego zamieszkałego w Kwaśniowie. Również w Warszawie w dniu 20.02.1822 roku przed Rejentem Kancelarii Ziemiańskiej Województwa Mazowieckiego Janem Felixem Wilskim, Jan Nepomucen Wolicki zeznał, iż w Krakowie za obligiem ręcznym z dnia 22.06.1806 roku wspólnie z Bogumiłem Grabowskim pożyczyli od nieżyjącego Telesfora Billewicza sumę 2.000 zł. czerwonych w złocie. Suma ta zabezpieczona została w dniu 11.11.1915 roku na dobrach dziedzicznych Kwaśniów należących do Jana Nepomucena Wolickiego. W dniu 07.09.1811 roku Bogumił Grabowski, który sam jeden korzystał tylko z pożyczonej sumy, przed zastępcą Pisarza Aktowego Powiatu Skalbmierskiego Teodorem Kawęckim zobowiązał się sumę tą zapłacić Telesforowi Billewiczowi i uwolnić od wszelkiej egzekucji Jana Nepomucena Wolickiego, zapisując tą sumę na swoich Dobrach Mieronice w Powiecie Kieleckim, co też dokonał 11.12.1811 roku. Następnie sukcesorowie zmarłego Bogumiła Grabowskiego wyrokiem Trybunału Cywilnego I Instancji Województwa Krakowskiego z dnia 20.07.1821 roku zostali zobligowani do zwrotu tej sumy wraz z procentami i należnymi kosztami prawnymi. Ponieważ Jan Nepomucen Wolicki swoje Dobra Kwaśniów sprzedał w dniu 04.01.1821 roku synowi Konstantemu Leonowi Wolickiemu, przeto dla oczyszczenia długu zapisanego na Dobrach Kwaśniowa odstąpił mu sumę 2.000 zł. czerwonych zapisaną na Dobrach Mieronicach. W dniu 19.04.1822 roku w Kielcach przed Jego Cesarsko Królewskiej Mości Notariuszem publicznym Województwa Krakowskiego Andrzejem Kossowiczem, Ludwik Czerwiński zamieszkały we wsi Zakowice w Powiecie Radomskim oraz Konstanty Wolicki dziedzic Dóbr Kwaśniowa zawarli układ regulujący zaległą kwotę. Ludwik Czerwiński zgodnie z wyrokiem Trybunału Cywilnego I Instancji Województwa Krakowskiego z dnia 20.07.1821 roku miał przysądzoną sumę kapitalną 1.000 zł. czerwonych z procentami do zwrócenia Janowi Nepomucenowi Wolickiemu. Suma ta pochodziła z sumy kapitalnej 2.000 zł. czerwonych obligiem w dniu 22.06.1806 roku przez Bogumiła Grabińskiego i Jana Nepomucena Wolickiego w Krakowie na rzecz Telesfora Bilewicza wydanym i w dniu 11.11.1815 roku na Dobrach Kwaśniowa intabulowaną, zaś w dniu 01.05.1818 roku przed Michałem Bielawskim, Pisarzem aktowym Województwa Sandomierskiego, przez Ludwika Bilewicza, brata bezpotomnie zmarłego i testamentowego sukcesora Telesfora Bilewicza, aktem cesji mu odstąpioną. Mocą układu wyliczona kwotę 1.475 zł. czerwonych wypłacona miała być w ratach: – w dniu spisywania aktu 150 zł. czerwonych (co zostało skwitowane), 24.06.1822 roku 200 zł. czerwonych wraz z 5% od pozostałej sumy, 24.06.1823 roku 425 zł. czerwonych wraz z procentem, zaś 24.06.1824 roku resztkująca kwota 700 zł. w złocie holenderskim wraz z procentem. W Warszawie w dniu 13.06.1822 roku przed przysięgłym Pisarzem Aktowym Królestwa Polskiego i Rejentem kancelarii hipotecznej województwa Mazowieckiego Janem Wincentym Bandtkie, Tadeusz Hrabia Morski oraz Łucja z Valabregueów Hrabina Morska zamieszkali w Warszawie przy ulicy Koszyki ustanowili swoim szczególnym pełnomocnikiem Konstantego Leona Wolickiego dając mu nieograniczoną moc i nieograniczoną władzę dowolnego rozporządzania posiadłością Koszyki w Warszawie. Następnie w dniu 01.07.1822 roku ci sami przed tym samym rejentem odwołali ustanowione 13.06.1922 roku pełnomocnictwo Konstantemu Leonowi Wolickiemu i ustanowili go swoim szczególnym pełnomocnikiem dając mu nieograniczoną moc i nieograniczoną władzę dowolnego rozporządzania posiadłością Koszyki w Warszawie z dodatkowym zastrzeżeniem, że suma 90.000 złp. stanowiąca posag jego żony Augustyny i wynikająca z ceny pierwiastkowej posiadłości Koszyki w razie jakiejkolwiek alienacji zostanie hipotecznie ubezpieczona. W dniu 01.04.1823 roku Konstanty Leon Wolicki, Radca Województwa Krakowskiego zamieszkały w Kwaśniowie i Ludwik Czerwiński Dziedzic wsi Kamionki, we wsi Mazowszanach w Powiecie Radomskim w Województwie Sandomierskim zamieszkały, przed pisarzem aktowym publicznym powiatu pilickiego Piotrem Pawłem Oleszkiewiczem zawarli w Pilicy akt notarialny. Ludwik Czerwiński mający różne sumy kapitalne i od nich procenty od Maxymilliana Billewicza zasądzone (ogółem sumę 25.397 złp. 14 ½ gr. wraz z dalszymi procentami) uczynił zapowiedzenie u Konstantego Wolickiego Dziedzica Dóbr Kwaśniowa na sumę 10.000 Czerwonych złotych w złocie i zalegających procentów z większej sumy kapitalnej 2.000 Czerwonych złotych w złocie, którą Janowi Wolickiemu obligacją na dniu 22.06.1806 r. na rzecz Telesfora Billewicza wydaną wypożyczył. Temuż Maxymilianowi Billewiczowi, jako testamentowemu sukcesorowi bezpotomnie zmarłego brata Telesfora kwota ta należała się od obecnego dziedzica Konstantego Wolickiego. Zapowiedzenie powyższej sumy oraz procentów poparte zostało 3 wyrokami Trybunału Cywilnego Pierwszej Instancji Województwa Sandomierskiego w sprawie pomiędzy Ludwikiem Czerwińskim, a dłużnikiem Maxymilianem Billewiczem oraz Konstantym Wolickim zapowiedziającym. Zapadłe wówczas wyroki dopuszczały tymczasową egzekucją. Zapowiedziany Konstanty Wolicki przyjął wyroki za obowiązujące siebie, zaś Ludwik Czerwiński przez wzgląd na trudne czasy zobowiązał się na rozłożenie spłaty z ratach płatnych w umówionych okresach czasu. Ogółem wyliczona kwota do spłaty przez Konstantego Wolickiego wynosiła 26.481 złp. 24 gr., czyli 1.324 Czerwonych złotych w złocie i 1 złp. 24 gr. Przy spisaniu aktu Konstanty Wolicki spłacił kwotę 254 Czerwonych złotych w złocie i 1 złp. 24 gr., zaś z dniu 01.08.1824 r. zobowiązał się zapłacić 300 sztuk Czerwonych złotych, a 24.08.1825 r. pozostałe 770 Czerwonych złotych w złocie wraz z należnymi 5% odsetkami. Bezpieczeństwo spłaty sumy Konstanty Wolicki pozwolił zapisać na Dobrach Kwaśniowa, Cieślina i Huciska. Oprócz tego zobowiązał się zapisać Ludwikowi Czerwińskiemu w zapowiedzianej hipotece sumę 1.000 sztuk Czerwonych złotych z większej kwoty 2.000 Czerwonych złotych. W dniu 18.06.1823 roku w Pilicy przed notariuszem powiatu pilickiego Piotrem Pawłem Oleszkiewiczem, Piotr Sikorski zamieszkały w Jeziorowicach oraz Józef Kalinkowski skwitowali Konstantego Wolickiego z sumy kapitalnej 22.205 złp., prowizji w wysokości 1.110 złp. oraz kosztów w wysokości 224 złp. 10 gr. zahipotekowanych na Dobrach Kwaśniowa. W dniu 17.04.1824 roku w Kielcach przed Pisarzem aktowym Województwa Krakowskiego Andrzejem Kossowiczem, Konstanty Wolicki zamieszkały we wsi Kwaśniów na mocy aktu przed Rudolfem Ferdynardem Dziuba komisarzem i notariuszem we Wrocławiu, między Fryderykim Ludwikiem Westenholtz z Wrocławia, Konstantym Wolickim i Moritzem Samelsonem z Krakowa sporządzonego w imieniu i na rzecz dopisu ręcznego Fridrycha Ludwika Westenholtza, obrał wielmożego Pawła Laurenta Patrona przy Trybunale Cywilnym Województwa Sandomierskiego zamieszkałego w Radomiu za swego plenipotenta i pełnomocnikowi, dając mu zupełna moc i władzę w imieniu i na rzecz Frydrycha Ludwika Westenholtza do stawania w jego imieniu przed komisja hipoteczną Województwa Sandomierskiego w sprawie Dóbr Jaworznia z przyległościami w obwodzie opoczańskim, w ślad za kontraktem przed niniejszym notariuszem spisanym w dniu 23.06.1823 roku w Kielcach między Floryanem Hrabią Tarło, Adamem Hrabią Tarło oraz Ewą z Hrabiów Tarłów Ślasko (małżonką Teodora Ślaskiego) w interesie uregulowania hipoteki wsi Jaworznia. W dniu 19.09.1824 roku w Kielcach przed Jego Cesarsko Królewskiej Mości Notariuszem publicznym Województwa Krakowskiego Andrzejem Kossowiczem Teodor Slaski dziedzic Dóbr Zagórska z przyległością Zagrody w powiecie i w Obwodzie Kieleckim oraz Konstanty Wolicki zamieszkały w Kwaśniowie zawarli kontrakt kupna-sprzedaży. Teodor Slaski był dziedzicem Dóbr Zagórska z przyległością Zagrody na mocy transakcji przedślubnej zawartej 11.01.1820 roku w Podzamczu Chęcińskim przed Franciszkiem Rzuchowskim Pisarzem aktowym Województwa Krakowskiego miedzy nim a Ewą Hrabianką Tarło córką Floryana Hrabi Tarło i zmarłej Konstancji z Wayczyńskich małżonków, a obecnie jego żoną, przez co stał się właścicielem połowy Dóbr Zagórska z przyległościami. Następnie na mocy kontraktu sprzedaży drugiej połowy tych dóbr za sumę 42.500 złp. w monecie srebrnej zawartej z Adamem Hrabią Tarło przed pisarzem aktowym powiatu Olkuskiego Jozafatem Wiślickim z dnia 11.12.1820 roku stał się dziedzicem całości. Teodor Slaski sprzedał Wolickiemu młyn Zagrodzki z tartakiem oraz z łąkami, polami, rolami i zaroślami na prawym brzegu Bobrzy położonymi za sumę 20.000 złp. z monecie srebrnej. Wolicki umówioną sumę wypłacił Slaskiemu i został przez niego skwitowany. Ponieważ od mostu Busak po prawej stronie rzeki od strony Białogonu część gruntów z chałupami pod Busakiem zwanymi pozostała własnością Slaskiego i dotykała rzeki dostarczającej wodę na sprzedany młyn, zastrzeżono, iż Slaski ani jego następcy nie mogą pod żadnym pozorem rzeki na grunt swój odwracać, tamować ani żadnych zakładów i budowli wodnych wystawiać. Podobnie nie wolno było Slaskiemu wody zastawiać i tamować oraz wznosić budowli wodnych bliżej niż za młynem Markowizna zwanym będącego w posiadaniu Ziemnickiego. Wolicki przyjął na siebie ciężary i podatki publiczne z nabytej realności od dnia zawarcia transakcji. Sprzedany młyn wypuszczony był w dzierżawę do dnia 01.11.1824 roku, więc dopiero od tego dnia Wolicki mógł przejść w jego posiadanie. Wszelkie długi i obciążenia ciążące na Dobrach Zagórsko z przyległościami miały nie obciążać realności nabytej przez Wolickiego. W dniu 09.12.1824 roku w Kielcach przed Jego Cesarsko Królewskiej Mości Notariuszem publicznym Województwa Krakowskiego Andrzejem Kossowiczem Felix Wielogłowski dziedzic Dóbr Raszkowa w Obwodzie Kieleckim zeznał, iż mając sobie przed Woyciechem Olearskim Notariuszem Departamentu Krakowskiego w dniu 07.07.1811 roku przez małżonkę Juliannę z Hrabiów Męcińskich zapisane dożywocie na sumie 100.000 złp. i następnie 25.07.1811 roku intabulowane na Dobrach Kwaśniów z przyległością Cieślin, nie naruszając praw dożywocia sobie służącego na powyższej kwocie, a na inne dobra przeniesionej – mocą tej deklaracji Dobra Kwaśniów z przyległością Cieślin będące w posiadaniu Konstantego Wolickiego od ciężaru tego uwolnił i zezwolił na dokonanie extabulacji w księgach hipotecznych. Sprawa ta miała swój początek jeszcze w 1811 oku, gdy najpierw w dniu 02.07.1811 roku w Krakowie przed Pisarzem Publicznym Departamentu Krakowskiego Woyciechem Olearskim Felix Wielogłowski zamieszkały w Dobrach Raszków w Powiecie Jędrzejowskim, zeznał iż sumę 60.000 zł. w monecie srebrnej grubej dla żony swojej Julianny z Hrabiów Męcińskich Wielogłowskiej z dóbr ojczystych i macierzystych mocą intercyzy ślubnej zawartej z rodzicami żony we Włodowicach 08.02.1800 roku jest dłużnym oraz drugą sumę 40.000 złp. w monecie grubej srebrnej także tytułem posagu, czyli razem kwotę 100.000 złp. żonie swojej jako dług prosty przyznał i zabezpieczył ją na całym swoim majątku, a w szczególności na Dobrach Raszków z przyległościami. Następnie w dniu 07.07.1811 roku również w Krakowie przed tym samym Pisarzem Publicznym Julianna z Hrabiów Męcińska Wielogłowska, żona Felixa Wielogłowskiego zamieszkała w Dobrach Raszków zeznała, iz na mocy upoważnienia Wysokiego Trybunału Cywilnego I Instancji Departamentu Krakowskiego Wydziału Prawnego z dnia 06.07.1811 roku (dot. zgody na akceptację dożywocia uczynionego przez męża oraz na uczynienie podobnego zapisu mężowi) zapisała mężowi swojemu jako dożywocie, ale dopiero po swojej śmierci, używanie wszystkich przychodów na całym swym majątku, min. na sumach posagowych: 100.000 złp. w monecie srebrnej grubej przez męża zapisane na Dobrach Raszków i drugie 100.000 złp. zapisane na Dobrach Kwaśniów. W kolejnym akcie notarialnym spisanym w tym samym dniu przed powyższym pisarzem aktowym Felix Wielogłowski, zeznał iż on używania wszelkich przychodów na całym swoim majątku, a mianowicie na Dobrach Raszków z przyległościami żonie swojej Juliannie z Hrabiów Męcińskich Wielogłowskiej zapisuje, z tym, że dożywocie obowiązuje dopiero po jego śmierci.

 


[tekst w trakcie aktualizacji i uzupełnienia] W 1824 roku został wójtem gminy Kwaśniów, zaś na swego zastępcę zaproponował nijakiego Adama Kotowskiego. W połowie lat 20 XIX wieku w swoich dobrach w Cieślinie wybudował fabrykę jedwabiu i obok dom mieszkalny dla fabrykantów. Zakupił w Anglii i sprowadził do Cieślina nowoczesne warsztaty i urządzenia do produkcji jedwabiu, których nie zdążył do końca zamontować i uruchomić produkcji. Od 1817 roku Konstanty Wolicki był pociągany do spłacenia procentów od kwoty 4000 zł, która w dniu 04.04.1792 roku przez ks. Macieja Pielikiewicza, proboszcza parafii Prandocin, została zapisana na hipotece dóbr wsi Kwaśniów i Cieślin, z przeznaczeniem procentów od tej sumy na fundusz Szkoły Elementarnej w Jangrocie. W dniu 25.10.1801 roku kwota ta wraz z zaległymi procentami zapłacona została na rzecz Akademii Krakowskiej na dom Jakóba i Tekli Gertler, zaś w dniu 26.01.1802 roku za zezwoleniem Prokuratorii Fiskalnej Rządu Austriackiego przeniesiona została na hipotekę kamienicy Sebastyana Girtlera w na krakowskim Rynku pod Nr 49. Komisja Obwodu Olkuskiego 26.08.1822 roku wystąpiła z egzekucją kwoty 200 zł za rok 1822, jako procentów od tej sumy. Naliczona zaległość za lata 1817 – 1821 wynosiła wtedy w sumie 1000 złp. W dniu 03.02.1823 roku Wolicki występuje do Komisji Wojewódzkiej Województwa Krakowskiego o zwrot tej kwoty. W trakcie dochodzenia sukcesorzy Sebastyana Girtlera zaprzeczyli lokacji wspomnianej sumy na kamienicy w Krakowie. Prawdopodobnie przedmiotowa kwota została zahipotekowana na rzecz Akademii Krakowskiej i Rząd Austriacki kwotę ta wcielił do funduszu Akademii, gdzie stała się jej własnością. W myśl obowiązującego prawa kwota ta nie mogła być windykowana na rzecz Funduszu Edukacyjnego w Królestwie Polskim. Kwota ta przeznaczona została na rzecz Bursy Philosophorum. W zaistniałej sytuacji Komisja Wojewódzka wnioskuje do Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu o umorzenie procentów oraz o przeznaczenie pobranej kwoty 200 złp. na poczet podatku ofiary. Po uzupełnieniu dokumentów i dodatkowym dochodzeniu w dniu 22.01.1824 roku Komisja Rządowa Przychodów i Skarbów informuje o decyzji Xięcia Namiestnika Królewskiego z 13.01.1824 roku, która nakazuje pozytywne załatwienie sprawy. W dniu 18.11.1825 roku Delegowany Prokuratorii Generalnej przy Komisji Hipotecznej Województwa Krakowskiego podczas regulacji hipoteki dóbr ziemskich Kwaśniów dociera do nieścisłości w należnościach tej wsi. Od czerwca 1826 roku Komisarz Obwodu Olkuskiego w porozumieniu z Komisją Województwa Krakowskiego stara się bezskutecznie dotrzeć do dokumentów dokumentujących należności hipoteczne. Następnie w dniu 28.11.1829 roku przywołuje Konstantego Wolickiego do rozliczenia się z procentów za lata 1817 – 1821, którymi zostaje ponownie obciążona hipoteka dóbr Kwaśniowa i Cieślina. Sprawę pozytywnie dla Wolickiego załatwia dopiero Komisja Rządowa Przychodów i Skarbu reskryptami z dnia 18.10.1830 roku oraz z dnia 11.06.1831 roku. W dniu 26.11.1827 roku przed rejentem powiatu pilickiego Piotrem Pawłem Oleszkiewiczem “w Austerii przy gościńcu Olkuskim leżącej do Państwa Bydlin należącej” dziedzic Dóbr Kwaśniowa Konstantyn Wolicki udzielił aktu plenipotencji Tomaszowi Sęczkowskiemu, byłemu kapitanowi Wojsk Polskich, Kawalerowi Krzyża Wojskowego, dając mu zupełną moc i władzę dopilnowania interesów dotyczących Gminy Kwaśniów. Natomiast w dniu 04.09.1828 roku Konstanty Leon Wolicki zamieszkały wtedy w Warszawie, przed rejentem Kancelarii Ziemiańskiej Województwa Mazowieckiego Tomaszem Rudnickim w Warszawie udzielił plenipotencji Józefowi Kalasantemu Foxowi do wszelkich czynności bez żadnych ograniczeń. W roku 1829 kupił popadający w coraz większą ruin zamek ojcowski od rządu zaborczego i dokonał rozbiórki zrujnowanych zabudowań. Uzyskany w ten sposób budulec został użyty do budowy dwóch hoteli blisko wzgórza zamkowego oraz karczmy, browaru i kilku budynków gospodarczych, co zwiększyło popularność zamku. Zachowane zostały jedynie baszta kazimierzowska i częściowo wieża bramowa. W dniu 01.07.1832 roku Józef Fox działający z mocy plenipotencji Konstantego Leona Wolickiego, właściciela Dóbr Ojcowa i Szklar, z dnia 04.09.1828 roku spisanej przed notariuszem w Warszawie oraz z drugiej prywatnej z dnia 29.04.1832 roku spisanej w Paryżu, zeznał przed rejentem powiatu pilickiego Piotrem Pawłem Oleszkiewiczem w Pilicy kontrakt jednorocznej dzierżawy Dóbr Ojcowa i Szklar Józefowi Chrzanowskiemu od dnia 24.06.1832 roku za umówioną sumę roczną 13.000 złp. Józef Chrzanowski już wcześniej miał dwuletnią dzierżawę tych dóbr spisaną w Stambule, za co należała mu się kwota 16.429 zł. 13 gr. Z kwoty tej potrącił sobie czynsz dzierżawny 13.000 złp., do tego doliczył dług w kwocie 1.970 złp. należny Felixowi Grodzickiemu. W efekcie Chrzanowskiemu należała się jeszcze suma 1.459 złp. 13 gr., którą odebrał od Konstantego Wolickiego. w kolejnym akcie notarialnym spisanym w Pilicy przed rejentem powiatu pilickiego Piotrem Pawłem Oleszkiewiczem w dniu 01.07.1832 roku Józef Fox działający na podstawie powyższej wspomnianej plenipotencji udzielił upoważnienia Janowi Polikarpowi Wolickiemu do zarządzania Dobrami Kwaśniów i Ojców. W roku 1832 Konstanty Leon Wolicki odstąpił Dobra Kwaśniów oraz Dobra Ojcowa Karolowi Scholtzowi, jednak rząd carski nie uznał transakcji dotyczących Dóbr Ojcowa. W tym samym roku Dobra Kwaśniowa oraz Ojcowa zostały Konstantemu Leonowi Wolickiemu skonfiskowane za udział w powstaniu listopadowym. Następnie Dobra te zostały wydzierżawione Janowi Jędrzejowi Polikarpowi Wolickiemu, który stał się ich naddzierżawcą, zaś dzierżawcą w przypadku Dóbr Kwaśniowa został Karol Scholtz, ostatni ich właściciel. Z Karolem Scholtzem łączyły Wolickiego nie tylko kontakty biznesowe, ale i bliższa znajomość osobista i towarzyska. W 1830 roku Wolicki był w Warszawie chrzestnym i świadkiem urodzonej w dniu 07.03.1830 roku córki Karola Scholtza, Maryi Heleny Felicyanny.

     Najwięcej uwagi poświęcił jednak działalności gospodarczej, którą zaczął realizować przed 1820 rokiem, gdy przemysłem w Królestwie Polskim kierował Stanisław Staszic. Później współpracował min. z księciem Franciszkiem Ksawerym Druckim-Lubeckim, który go cenił i powierzał realizację wielu planów gospodarczych. W 1819 roku rozpoczął współpracę z Handlem pod Firmą Piotr Steinkeller. Z osobą Piotra Steinkeellera spotykamy się już w dniu 25.02.1815 roku, gdy to w Krakowie przed Pisarzem Aktowym Departamentu Krakowskiego Andrzejem Kossowiczem, Felix Wielogłowski dziedzic Dóbr Raszkowy z przyległościami w Powiecie Jędrzejowskim, zeznał, iż on obligiem na rzecz masy śp. zmarłego Piotra Steinkellera, kupca handlowego miasta Krakowa, po dokonaniu w kantorze zmarłego obrachunku, przyrzekł wypłacić w dniu 24.06.1816 roku sumę 5.000 złp. w monecie srebrnej bez procentu nieletnim sukcesorom, lub tym których wskaże prawa. Bezpieczeństwo tej sumy zabezpieczył na swoich dobrach dziedzicznych Raszków z przyległościami, zezwalając jednocześnie na intabulację tej sumy na rzeczonych dobrach. W dniu 21.09.1819 roku w Krakowie przed pisarzem aktowym Wolnego Miasta Krakowa oraz Królestwa Polskiego Woyciechem Olearskim, Konstantyn Wolicki został scedowany z sumy 20.000 złp. przez Jana Kantego Starowieyskiego i następnie  sumę tą na rzecz Handlu pod Firmą Piotr Steinkeller odstąpił. W dniu 26.02.1820 roku w Krakowie przed pisarzem aktowym Wolnego Miasta Krakowa oraz Królestwa Polskiego Woyciechem Olearskim, Konstantyn Wolicki, Radca Województwa Krakowskiego zamieszkały w Dobrach Kwaśniów, ww. sumę 20.000 złp. wraz z prowizją od dnia 24.06.1819 roku odstąpił na rzecz firmy Handel Piotr Steinkeller, z zapewnieniem, że w razie nie odebrania tej sumy od Wielogłowskiego w dniu 24.06.1821 roku, w tym samym dniu sumę tą zobowiązuje się wypłacić osobiście na rzecz wspomnianej firmy. Wolicki zezwolił na intabulację tej kwoty w aktach hipotecznych, zaś Karol Scholtz, jako Kompanista Handlu pod Firmą Piotr Steinkeller, cesję tą przyjął. W dniu 17.07.1820 roku w Krakowie przed pisarzem aktowym Wolnego Miasta Krakowa z Okręgiem oraz w Królestwie Polskim Woyciechem Olearskim, Konstantyn Wolicki Radca Województwa Krakowskiego zamieszkały w Dobrach Kwaśniowa, a do aktu obierającemu zamieszkanie w Laskach w powiecie olkuskim, sumę 88.000 złp. pochodzącą z większej kwoty 100.000 złp., która przez Ewę z Hrabiów Męcińskich Lanckorońską na rzecz Julianny z Męcińskich Wielogłowskiej w dniu 16.08.1809 roku na Dobrach Kwaśniowa i Cieślina została zapisana i następnie przez Juliannę z Męcińskich Wielogłowską przy sprzedaży Dóbr Niesułowice kontraktem z dnia 12.06.1818 roku odstąpiona Konstantynowi Leonowi Wolickiemu – odstąpił Handlowi pod nazwą Piotr Steinkeller z Krakowa z zapewnieniem, że w razie nieodebrania tej sumy 88.000 złp z Dóbr Kwaśniowa i Cieślina w dniu 24.06.1821 roku, odstępujący tą samą sumę w dniu 27.06.1821 roku z majątku swojego zaspokoi. Obecny aktowi Karol Scholtz, jako Kompanista Handlu pod firmą Piotr Steinkeller, odstąpienie to przyjął. W dniu 27.06.1821 roku w Krakowie przed pisarzem aktowym Wolnego Miasta Krakowa z Okręgiem oraz w Królestwie Polskim Woyciechem Olearskim, Karol Scholtz Kompanista Handlu pod Firmą Piotr Steinkeller zamieszkały w Krakowie, sumę 20.000 złp. przez Konstantego Wolickiego w dniu 26.02.1820 roku odstąpioną na rzecz Handlu pod Firmą Piotr Steikeller z powrotem Wolickiemu przywrócił. Obecny aktowi Konstanty Wolicki zamieszkały w Dobrach Kwaśniowa odstąpienie to przyjął. W następnym akcie notarialnym spisanym w tym dniu przed wspomnianym pisarzem aktowym, Konstanty Wolicki sumę 12.688 złp. od sukcesorów Grabowskiej zarządzoną odstąpił Karolowi Laryszowi. W dniu 09.03.1822 roku przed pisarzem aktowym Wolnego Miasta Krakowa i jego Okręgu Antonim Matakiewiczem w Krakowie, Karol Scholtz kompanista dysponujący stosowną prokurą Handlu pod firmą Piotr Steinkeller z Krakowa zeznał, iż sumę 88.000 złp. w monecie srebrnej z większej kwoty 100.000 złp., którą mocą aktu z dnia 17.07.1820 roku Konstantyn Wolicki na rzecz Handlu pod Firmą Piotr Steikeller ustąpił, teraz Karol Scholtz sumę tą zabezpieczoną na Dobrach Kwaśniowa i Cieślina aktem retrocesji na powrót zwrócił. Angażował się w wydobycie i wytop cynku oraz w wydobycie węgla kamiennego. Na wskutek Reskryptu Komisji Rządowej Sprawa Wewnętrznych i Policji Królestwa Polskiego z dnia 10.07.1821 roku, zawarta została w Kielcach w dniu 24.07.1821 roku między Dyrekcją Główną Górniczą a Konstantynem Wolickim umowa kupna cynku, mocą której Wolicki otrzymał pozwolenie na budowę nowej huty cynku i pieca rusztowego w Dozorstwie Olkusko-Siewierskim. Ponadto Dyrekcja działając na mocy powyższego reskryptu przydłużyła Wolickiemu kontrakt z dnia 13.01.1821 roku na produkcję cynku z istniejącej oraz z mającej się budować huty cynku o 3 lata, tj. od 1822 roku do końca 1824 roku, z tym warunkiem, że każdy cetnar cynku wg wagi polskiej opłacany będzie po 19 złp. 15 gr. Umowa ta zatwierdzona została przez Komisję Rządową Spraw Wewnętrznych i Policji w dniu 26.07.1821 roku, z tym zastrzeżeniem, że gdyby cena cynku za cetnar sto funtowy podniosła się do 23 złp., Wolicki za czas tej podwyższonej ceny nie po 19 złp. 15 gr., ale po równe 20 złp. zobowiązany będzie płacić. W dniu 19.01.1822 roku zawarty został w Warszawie dodatkowy układ między Komisją Rządową Spraw Wewnętrznych i Policji a Konstantym Wolickim, mocą którego kontrakt zawarty dnia 24.07.1821 roku i zatwierdzony 26.07.1821 roku służyć miał Wolickiemu tylko do końca 1823 roku, z tym, że Wolicki w każdym przypadku przez te dwa lata cetnar cynku sto funtowy płacić będzie po 20 złp., oraz ilość na zapas w składach rządowych potrzebna i od sprzedaży wyłączona ustanowiona została na 2.500 cetnarów cynku – przy czym po tych 2 latach Wolickiemu służyć miało pierwszeństwo do kupna, jeżeliby na ten czas sprzedaż cynku z teraźniejszych pieców, nie przez licytację, ale przez dobrowolną ugodę z wolnej ręki miała nastąpić. W dniu 09.03.1822 roku przed pisarzem aktowym Wolnego Miasta Krakowa i jego Okręgu Antonim Matakiewiczem w Krakowie, Konstanty Wolicki zamieszkały w Kwaśniowie, wszystkie powyższe kontrakty, umowy i ugody odstąpił na rzecz handlu krakowskiego pod firmą Piotra Steinkeller egzystującego wraz z wszelkimi wynikającymi z nich obowiązkami. Konstanty Wolicki za powyższe odstąpienie odebrał umówioną satysfakcję w walucie, zaś cesję powyższych kontraktów odebrał i skwitował Karol Scholtz. Złożona przez Konstantego Wolickiego w dniu 26.01.1821 roku kaucja w wysokości 5.000 złp. oraz należące do Rządu kwantum na wystawienie huty i pieca rusztowego w wysokości 34.897 złp. stały się również własnością Handlu pod firmą Piotr Steinkeller, za co tenże handel Wolickiemu zwrócił całkowitą walutę. W dniu 03.06.1822 roku w Warszawie zawarty został kontrakt pomiędzy Marcelim Tarczewskim, asesorem działającym w imieniu Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych i Policji na mocy upoważnienia z dnia 24.05.1822 roku, a Konstantym Woickim zamieszkałym w Koszykach przy Warszawie. Zgodnie z zawartym kontraktem Komisja Rządowa Spraw Wewnętrznych i Policji zezwoliła Konstantemu Wolickiemu otworzyć i założyć Kopalnię Węgli Kamiennych na gruncie wsi Niemce w Ekonomii Sławkowskiej (dziś Ostrowy Górnicze, dzielnica Sosnowca, w latach 1967 – 1975 dzielnica Kazimierza Górniczego), przeznaczając na ten cel 100 morgów polskich rozległości podziemnego, czyli kopalnego pola, wypuszczając je na 12 lat z takimi zastrzeżeniami:
– w wybieraniu węgli zachowany będzie porządek w wypuszczonej przestrzeni 100 morgów pola kopalnego.
– wydobywany węgiel wykorzystany będzie na użytek fabryki cynkowej i innych zakładów hutniczych, które Konstanty Wolicki w porozumieniu z Dyrekcją Główną Górniczą i po zatwierdzeniu przez Komisję Rządową Spraw Wewnętrznych i Policji wystawi, jak również na jego osobiste potrzeby w ilości nieprzekraczającej rocznie 2.000 korcy warszawskich. Nie będzie wolno dzierżawcy sprzedawać węgla, ani na inny cel używać.
– roboty kopalni prowadzić będzie dzierżawca według przepisów Głównej Dyrekcji Górniczej Dozorstwa Olkusko Siewierskiego.
– gdyby w przestrzeni wyznaczonej na kopalnię węgla znaleziony został galman, ruda lub inny minerał to będzie on własnością Rządu.
– za dzierżawę wyznaczony został czynsz 3.000 złp. w monecie srebrnej grubej, którą Wolicki w corocznych ratach z góry winien opłacać. Opłata ta podobnie jak i okres 12-letniej dzierżawy rozpoczynać się będzie od momentu ukończenia pierwszego budynku fabrycznego, ale nie później niż od 30.12.1822 roku. Oprócz tej opłaty Wolicki ma wynagradzać włościan w przypadku zajęcia ziemi przez roboty górnicze.
– huta cynkowa i budynki na pomieszczenia dla hutników budowane we wsi Niemce powinny być wznoszone według potwierdzonego przez Komisję Rządową Planu Budowy i Wykazu Kosztów. Oprócz tej Huty Cynkowej nie wolno Wolickiemu wystawiać innej huty bez upoważnienia Komisji Rządowej. Do budowy budynków wolno mu będzie używać kamień i glinę znajdującą się na gruncie.
– po zakończeniu 12-letniej dzierżawy w przypadku jej nie przedłużenia, Komisja Rządowa Spraw Wewnętrznych i Policji będzie mogła wystawione przez Wolickiego budowle przejąć płacąc mu wg taxy sporządzonej przez Dyrekcję Główną Górniczą w dwóch równych ratach.
– roczna produkcja cynku w hucie wystawionej przez Wolickiego nie może być większa od 10.000 cetnarów wagi polskiej. Galman do huty Wolicki nabywać będzie od prywatnych właścicieli kopalń oraz może też nabywać w kopalniach rządowych, o ile będzie on w tej samej cenie i będzie na zbyciu (będzie mieć pierwszeństwo).
– propinację w obrębie kopalni i zakładów hutniczych zastrzega się na rzecz Dyrekcji Głównej Górniczej.
W dniu 27.06.1822 roku w Krakowie przed pisarzem aktowym publicznym Wolnego Miasta Krakowa i jego Okręgu Antonim Matakiewiczem, Felix Hr. Wielogłowski w imieniu swoim oraz z mocy plenipotencji w imieniu swojej małżonki Julianny z Męcińskich Wielogłowskiej, jako Dziedzice Dóbr Niesułowice, Lgoty i Zalipia i w dobrach tych zamieszkały oraz Konstantyn Wolicki zamieszkały w Dobrach Kwaśniowa zawarli kontakt. Wolicki własnym kosztem miał szukać galmanu na gruncie wsi Niesułowice, Lgota i Zalipie, zaś Wielogłowscy dostarczać mieli bezpłatnie tylko drzewo na stemple na 3 szyby do cebrzyny. W przypadku znalezienia dobrego galman, który będzie warto wydobywać, Wolicki miał kupować galman na swój użytek płacąc Wielogłowskiemu po 2 złp. od każdego kosza hutniczego dąbrowskiego. Wolicki zobowiązał się kupić tyle koszy galmanu rocznie, ile się go znajdzie w dobrym gatunku. Ponadto Wolicki przekazał Wielogłowskiemu jako forszus kwotę 10.000 złp., która miała być z należności za galman potrącona. Jeśliby by się okazało, że nie ma galmanu lub jest złej jakości suma ta miała być zwrócona Wolickiemu do do dnia 24.06.1823 roku bez procentu, zaś Wolicki w takim przypadku zrzekł by się wszelkich pretensji do Wielogłowskiego za nakłady poniesione na kopanie. W przypadku wykopania przez Wolickiego do 30.000 korcy galmanu rocznie, wtedy Wielogłowscy jako należność mieli przyjąć od Wolickiego od razu sumę 1.160 dukatów pochodzącą z dwóch obligów śp. Biberstein Starowiejskiego i sumę 5.000 złp zapisaną na Raszkowie, winą Steinkellerowi. Jeśliby zaś Wolicki mniej niż 30.000 korcy galmanu rocznie wykopał, wtedy Wielogłowscy tylko czwartą część wymienionych sum rocznie, za należność za galman mieli otrzymywać. Kontrakt zawarty został na jeden rok, gdyby zaś Wolicki odkrył dobry galman, wtedy miał wziąć na siebie obowiązek zapłacenia sumy 10.000 złp. Bratkowskim na Niesiołowicach winnej na dzień 01.01.1823 roku. Wówczas kontrakt prolongowałby się na kolejne 2 lata do dnia 24.06.1825 roku za tą samą cenę. Wielogłowscy nie mieli prawa sprzedaży galmanu nikomu innemu, oprócz Wolickiego. W dniu 21.08.1822 roku w Olkuszu przed Notariuszem Publicznym Powiatu Olkuskiego Jozafatem Wiślickim, Jan Wyszeński obywatel miasta Olkusza działający w imieniu innych 14 obywateli tego miasta na mocy zeznanej w tym dniu plenipotencji wraz z mieszkańcami Olkusza Antonim Piechowiczem, Wincentym Froncikiem i Ignacym Piechowiczem oraz Konstanty Wolicki dziedzic Dóbr Kwaśniowa tamże zamieszkały zawarli kontrakt „o galmanie”. Mieszkańcy Olkusza na gruntach własnych położonych przy mieście Olkuszu sprzedali Konstantemu Wolickiemu galman, jaki mają lub mieć mogą za cenę 5 złp. 15 gr za korzec hutniczy dąbrowski. Otworzenie szybów należeć miało do Wolickiego i miało być wykonane jego nakładem, zaś wydobycie galmanu uskuteczniane miało być przez obywateli zgodnie z przepisami rządowymi. Znaleziony galman miał być natychmiast wydobywany. Jeśli by zaś ze względu na starość lub z innej przyczyny wydobycie było zaniedbywane, wówczas Wolicki mógł nakazać kopać na koszt własny bez żadnej przeszkody. Obywatele zobowiązali Wolickiego do załatwienia wszelkich formalności z Rządem oraz nie mogli nikomu innemu sprzedawać galmanu przez czas trwania kontraktu, który zawarty został na lat 6 od dnia spisania aktu, z możliwością jego przedłużenia na kolejne 6 lat pod takimi samymi warunkami. Każdy z obywateli miał dostać zadatek uzależniony od rozległości swojego grunt, który następnie rozliczany miał być po znalezieniu galmanu. Kwoty przekazywane miały być Wyszeńskiemu i co sobotę wypłacane obywatelom. Kontrahenci zaręczyli za rzetelne wykonanie niniejszego aktu całym majątkiem poddając się prostej egzekucji. Za znaleziony kruszec Wolicki zapłacić miał według cen, jakie płaci Dyrekcja, w przypadku gdyby Dyrekcja tego zaniechała. W kolejnym dniu, 22.08.1822 roku, tym razem w Sławkowie, przed Notariuszem Publicznym Powiatu Olkuskiego Jozafatem Wiślickim, Konstanty Wolicki dziedzic Kwaśniowa tamże zamieszkały, zawarł 3 kontrakty związane z poszukiwaniem galmanu na tutejszych ziemiach. Pierwszy kontrakt o sprzedaż galmanu zawarty został z grupą obywateli miasta Sławkowa. Obywatele miasta Sławkowa pozwolili Wolickiemu kopać galman na swoich gruntach dziedzicznych bez naruszania ich powierzchni. Za wybicie każdego szybu Wolicki zobowiązał się zapłacić im po 36 złp. Oprócz tego za każdy ukopany korzec miary dąbrowskiej galmanu Wolicki miał płacić po 2 złp. W przypadku nie znalezienia galmanu w czystej postaci, Wolicki miał nie czynić żadnych pretensji, miał tylko szyby zakopać i dobrą ziemią nakryć. Gdyby znaleziony został galman, który musiałby być metodą odkrywkową wydobywany, to za zrujnowaną powierzchnię Wolicki oprócz oprócz zapłaty za każdy korzec galmanu po 2 złp., od każdego wysiewu za zrujnowane grunta zapłacić miał właścicielowi wynagrodzenie po 40 złp. Ponadto Wolicki zobowiązał się zapłacić podatek, jaki za korzec wysiewu, czyli na morgę z obrachunku wypada. Oprócz galmanu obywatele zastrzegli sobie od Wolickiego, od cynku zapłatę po 2 zł. 15 gr. od korca miary dąbrowskiej. Zobowiązali Wolickiego do załatwienia wszelkich formalności z Rządem. Kontrakt zawarty został na 6 lat, przy czym Wolicki zastrzegł sobie możliwość jego przedłużenia o kolejne 6 lat na tych samych warunkach. W czasie kontraktu obywatele nie mogli nikomu poza Wolickim sprzedawać galmanu, zaś za rzetelne dotrzymanie kontraktu strony poręczyły swoim majątkiem, poddając się prostej egzekucji. Kolejny kontrakt o sprzedaż galmanu zawarty został z obywatelem Sławkowa Janem Baranowskim. Baranowski odstąpił Wolickiemu szyb rozpoczęty w swoim gruncie celem szukania galmanu za kwotę 216 złp. oraz dodał do tego szybu wszelkie potrzebne narzędzia. Baranowski pozwolił na użytkowanie swoich gruntów do potrzeb szybu i szukanie galmanu pod następującymi warunkami. Jeśliby został znaleziony galman na gruncie Baranowskiego, to Wolicki miał mu zapłacić 5.700 złp. Ponadto od każdego wydobytego korca hutniczego dąbrowskiego Wolicki zadeklarował zapłacenie Baranowskiemu po 15 gr. W przypadku nie znalezienia galmanu Wolicki zobowiązał się szyby zakopać i dobrą ziemią nałożyć, zaś za każdy szyb wybity w gruncie zapłacić po 14 złp. Za rzetelne dotrzymanie niniejszej umowy ręczyły obie strony, ponadto Baranowski skwitował odbiór zadatku w kwocie 500 złp. poddając się egzekucji na swoim majątku. Po przerobieniu i wydobyciu całego galmanu z gruntów Baranowskiego, grunty te miały przejść na własność Wolickiego. W przypadku zrujnowania całej powierzchni gruntów Wolicki zobowiązał się zapłacić podatek, jaki za korzec wysiewu, czyli na morgę z obrachunku wypadnie. Trzecim aktem notarialnym był kontrakt sprzedaży gruntów zawarty ze Stanisławem Wiltosinskim, obywatelem miasta Sławkowa. Wiltosinski posiadający łąkę na grunta orne przerobione w Sławkowie „za Dębową Górą pod Zagrodami położoną”, sprzedał ją Konstantemu Wolickiemu za umówioną sumę szacunkową 1.440 złp. w monecie srebrnej i porękowego 30 złp. Sprzedający kwotę tą odebrał i skwitował z niej Wolickiego. W Krakowie w dniu 24.10.1822 roku przed notariuszem publicznym Wolnego Miasta Krakowa i jego Okręgu do przyjmowania dzieł dobrej woli tak w Rzeczpospolitej Krakowskiej, jak i Królestwie Polskim Antonim Matakiewiczem, Dominik Raczyński Dziedzic Dóbr Cianowice i Zawada tamże zamieszkały oraz zamieszkały w Krakowie Karol Scholtz wspólnik Handlu pod firmą Piotr Steinkeller z Krakowa, działający imieniem tegoż handlu oraz w imieniu Konstantego Wolickiego na mocy układów istniejących pomiędzy nimi, zawarli kontakt rezygnujący oraz tworzący spółkę. Dominik Raczyński mający na mocy transakcji z dnia 10.10.1822 roku nabyte grunty od mieszczan będzińskich położone w pobliżu tego miasta, w których znajdowały się pokłady węgla kamiennego – grunty te odstąpił do założenia kopalni węgla i huty cynku tworząc z powyższymi osobami wspólne towarzystwo. Towarzystwo Będzińskie składać się miało z 3 osób: Konstantego Wolickiego, Dominika Raczyńskiego oraz Piotra Steinkellera działającego jako Handel pod firmą Piotr Steinkeller – mających równy głos. Akcjonariusze ci na rzecz tego dzieła przyjęli w sumie 128 akcji – każdy po 42 2/3 akcji i w takich też proporcjach mieli czerpać zyski. Fundusz do nabycia gruntów oraz koszty otwarcia kopalni i wystawienia huty miał dostarczyć Raczyńskiemu Steinkeller, dlatego też połowa początkowego zysku zużyta miała być na zaspokojenie wyłożonych przez Steinkellera funduszów. Współczłonkowie zobowiązali się wspierać rozruch zakładów zdolnym robotnikiem, materiałem i galmanem. W przypadku spadku cen cynku, wynikłą stratę ponosić mieli wszyscy członkowie zgodnie z ustalonymi proporcjami. Piotr Steinkeller w nagrodę poczynionych awansów zastrzegł sobie sprzedaż cynku. Piotr Steinkeller wyliczył Dominikowi Raczyńskiemu 6.000 złp. w gotówce na konto wyszukania i wydobycia galmanu w jego wsi dziedzicznej Zawadzie. Strony zezwoliły na przepisanie hipoteczne własności gruntów będzińskich nabytych przez Dominika Raczyńskiego oraz mających się nabyć w przyszłości na rzecz Towarzystwa Będzińskiego. W Sławkowie w dniu 25.10.1822 roku przed Notariuszem publicznym Powiatu Olkuskiego Jozafatem Wiślickim, Felix i Joanna z Krauzów Zarębowie sprzedali Piotrowi Steinkellerowi dom w Rynku w Sławkowie, miedzy domami Jana Kaczmarczyka i Pawła Dudy pod numerem 106 wraz z placami, ogrodem, parkanami i podbydynkami oraz narzędziami ogrodniczymi do niego należącymi za umówioną sumę 1.440 złp. w monecie srebrnej. Sprzedający odebrali umówioną sumę i skwitowali kupującego. Piotr Steinkeller posiadał ten dom do 1827 roku. W dniu 09.10.1827 roku w Olkuszu przed Rejentem Powiatu Olkuskiego Jozafatem Wiślickim, Felix Roth, Assesor Inspekcji zamieszkały w Starym Olkuszu, działający w imieniu bankiera Piotra Antoniego Steinkellera z mocy pełnomocnictwa udzielonego mu przed przysięgłym Pisarzem Aktowym Królestwa Polskiego i Rejentem Kancelarii Hipotecznej Województwa Mazowieckiego Janem Wincentym Bandtkie w Warszawie, w dniu 01.08.1827 roku oraz Chrystyan Hollunder mieszkający w Będzinie zawarli kontrakt kupna i sprzedaży domu w Sławkowie, w rynku miasta za ustaloną sumę szacunkową 1.000 złp. W dniu 02.11.1822 roku w Kielcach na posiedzeniu Głównej Dyrekcji Górniczej zawarty został nowy kontrakt z Konstantym Wolickim, który zatwierdzony został w dniu 05.12.1822 roku przez Komisję Rządową Spraw Wewnętrznych i Policji. Kontrakt ten dotyczył wybudowania 4-tej Huty Cynkowej w Dąbrowie w Dozorstwie Olkusko Siewierskim oraz entrwpryzy wypuszczenia kupna cynku w tej hucie Konstantemu Wolickiemu na okres 1 roku od rozpoczęcia pracy huty. Zawarty kontrakt stanowił:
– Dyrekcja Główna Górnicza wypuszcza Wolickiemu produkcję cynku z 4-tej huty o 200 mufenach mającej powstać w Dąbrowie do ostatniego lipca, a najdalej do ostatniego sierpnia 1823 roku. Przez rok od zakończenia budowy produkcję cynku wypuszcza Wolickiemu z zapewnieniem pierwszeństwa do kupna tej produkcji.
– Wolicki zobowiązuje się awansować Dyrekcji Głównej Górniczej na wystawienie huty o 200 mufenach oraz na inne budowle i zakłady potrzebne dla huty cynkowej 160.000 złp. w ratach:
a) pierwszą ratę 01.12.1822 roku – 50.000 złp.
b) drugą ratę 01.03.1823 roku – 55.000 złp.
c) trzecią ratę 01.05.1823 roku 55.000 złp.
– Wolicki zobowiązuje się wystawić hutę i inne budowle wg planów i wykazów kosztów opracowanych przez Dyrekcję Główną Górniczą a przez Komisję Rządową Spraw Wewnętrznych i Policji zatwierdzoną. Budowa ma być ukończona w pierwszych dniach lipca 1823 roku, zaś koszta budowy w miarę postępu prac zwracane będą Wolickiemu. Budową samych mufli pieców zajmie się Dyrekcja i będzie się starała ukończyć ją do ostatniego sierpnia 1823 roku.
– za każdego 100 funtowego cetnara cynku wagi polskiej pochodzącego z 4-tej huty Wolicki zobowiązuje się płacić po 33 złp.
– awansowana przez Wolickiego suma 160.000 złp. na budowę huty zwrócona mu będzie w okresie 2 lat od daty rozpoczęcia produkcji cynku w hucie, z produkcji cynku z nowej 4-tej huty ratami miesięcznymi w pierwszym roku, a w drugim roku gotówką, o ile umowa na kupno cynku nie będzie przedłużona.
– na zabezpieczenie dotrzymania kontraktu Wolicki w kasie Dyrekcji ma zostawić kwotę 12.000 złp.
W dniu 06.11.1822 roku przed pisarzem aktowym publicznym Wolnego Miasta Krakowa i jego Okręgu Antonim Matakiewiczem w Krakowie Paweł Górski dziedzic Dóbr Lgota w Obwodzie Olkuskim tamże zamieszkały, Józef Derych kupiec i obywatel krakowski oraz Karol Scholtz imieniem Handlu Krakowskiego pod firmą Piotr Steinkeller egzystującego zamieszkały w Krakowie zawarli umowę. Już wcześniej, bo 12.10.1822 roku strony te zawarły inną umowę mocą której Paweł Górski zezwolił Józefowi Derychowi na szukanie i wydobywanie galmanu we wsi Lgota przez okres 3 lat za umówioną kwotę po 2 złp. za każdy korzec. Umowa ta utrzymana została w mocy, zaś dodatkowo dziedzic Górski w przypadku odkrycia galmanu przez okres 3 lat miał dawać drzewa sosnowego i świerkowego w ilości sztuk 450 – takiego jak się w górnictwie używa. Derych mocą zawartej umowy zobowiązany był do szukania galmany przynajmniej w jednej trzeciej części szybów znajdujących się we wsi Lgota. Ze względu na dużą ilość istniejących szybów strony uzgodniły, ażeby tyczyło się to co najmniej sześciu szybów. W dniu 05.12.1822 roku w Warszawie Minister Prezydujący Mostowski i Sekretarz Generalny A. Karski, działający w imieniu Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych i Policji, udzielili Wolickiemu pozwolenia na szukanie, kopanie i zbieranie galmanu wszędzie na gruntach Dóbr Narodowych za wyjątkiem: terytorium miasta Olkusza, Ekonomii Bobrownickiej i Strzemieszyc pod następującymi warunkami:
– Wolicki wyszuka miejsca i takowe wskaże Głównej Dyrekcji Górniczej. Dyrekcja wyśle Inżyniera Górniczego, który wspólnie z Dozorstwem Olkusko Siewierskim place pomierzy i oznaczy znakiem górniczym. Po tym oznaczeniu rzeczony Inżynier w porozumieniu z Dozorstwem założy plany tychże kopalni, które Wolicki wedle planu na swój koszt wystawi.
– założona przez Wolickiego kopalnia będzie pod ogólnym dozorem Głównej Dyrekcji Górniczej.
– Wolicki zobowiązuje się do kasy Górniczej opłacać czynsz lenny od każdych 100 sążni kwadratowych płaszczyzny po 1 złp. rocznie. Oprócz tego tytułem olbory, czyli opłaty w Królestwie Polskim – dawniej już z kopalń przez gwarków towarzystwu kopalnianemu oddawanej – każdy 2 korzec wydobytego na wierzch galmanu na rzecz Głównej Dyrekcji oddawać będzie, wówczas gdy ten galman do hut swych ma gruntach prywatnych wystawionych używany będzie. Jeżeli zaś do hut wystawionych na gruntach Dóbr Narodowych to co trzeci korzec na rzecz Głównej Dyrekcji. W odległości 3 mil od hut rządowych Dyrekcja Główna Górnicza ma prawo zamiast 2-go i 3-go korca galmanu żądać za 2 korce galmanu 1 cetnar cynku.
– w przypadku znalezienia ołowiu lub innych kruszców należeć będą one od Głównej Dyrekcji Górniczej.
– wydobyty galman Wolicki może używać tylko do swoich hut.
W dniu 14.05.1823 roku w Warszawie przed przysięgłym Pisarzem Aktowym Królestwa Polskiego i Rejentem kancelarii hipotecznej województwa Mazowieckiego Janem Wincentym Bandtkie, Konstanty Wolicki zamieszkały w Warszawie w posiadłości Koszyki, Piotr Steinkeller kupiec zamieszkały w Krakowie oraz Samuel Antoni Fraenkel bankier zamieszkały w Warszawie zeznali kontrakt spółki. Konstanty Wolicki mający kontrakt z Wysoką Komisją Rządową Spraw Wewnętrznych i Policji z 03.06.1822 roku, a przez Księcia Namiestnika w dniu 11.06.1822 roku zatwierdzony, będąc dzierżawcą 12-letnim kopalni węgli kamiennych w Niemcach, dopuścił Steinkellera i Fraenkla, każdego z nich w 1/3 części, jako wspólników do tego kontraktu. Wolicki dla utrzymania tego zakładu, a w szczególności dla wystawienia huty cynkowej w Niemcach, otrzymał od Rządu stosownie do Reskryptu Wysokiej Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych i Policji z dnia 05.12.1822 roku pozwolenie kopania galmanu w każdym punkcie obwodu olkuskiego z wyłączeniem Olkusza, ekonomii Bobrownickiej i Strzemieszyc. Wspólnicy zobowiązali się do zachowania kontraktu zawartego z Handlem Wrocławskim F. W. Brecker, sukcesorki Schillera, o 36.000 centnarów cynku w przeciągu 6 lat. Do dalszej sprzedaży cynku żaden ze wspólników nie był umocowany, zaś dotrzymanie kontraktu i jego bezpieczeństwo gwarantowali całymi swymi majątkami. W dniu 23.06.1823 roku w Kielcach przed Jego Cesarsko Królewskiej Mości Notariuszem Publicznym Województwa Krakowskiego Andrzejem Kossowiczem, Adam Hrabia Tarło zamieszkały we wsi Stępocice w powiecie Skalbmierskim oraz małżonkowie Teodor Slaski i Ewa z Hrabiów Tarło zamieszkali w dobrach Zgórsko w powiecie kieleckim (jedna strona) oraz Konstantyn Wolicki zamieszkały w Kwaśniowie w imieniu spółki z Fryderykim Ludwikiem Westenholtz, obywatelem angielskim i pruskim zamieszkałym we Wrocławiu, na mocy umowy zawartej urzędownie we Wrocławiu 08.06.1823 roku przed komisarzem i notariuszem Dziubo Justitz oraz Floryan Hrabia Tarło zamieszkały w Dobrach Piekoszowie w Powiecie Szydłowieckim (druga strona) – zawarli kontrakt kupna-sprzedaży wsi Jaworznia w Powiecie Szydłowieckim. Mocą kontraktu zawartego w Krakowie w dniu 02.07.1808 roku Floryan Hrabia Tarło Dobra Piekoszów z przyległościami Jaworznia, Łaziska, Gniewce, Romanów i Wieprzowa w Powiecie Szydłowieckim sprzedał Konstancji z Woyczyńskich Hrabinie Tarłowej, a po jej śmierci prawem spadku przeszły one na jej dzieci Adama i Ewę Tarłów. Ewa Hrabina Tarłowa kontraktem przedślubnym w dniu 11.01.1820 roku połowę Dóbr Piekoszowa z przyległościami przeniosła na rzecz swojego małżonka Teodora Slaskiego. Ci też właściciele sprzedają wieś Jaworznia z min. kopalniami ołowiu i wszystkimi narzędziami górniczymi Fryderykowi Ludwikowi Westenholtz za sumę szacunkową 125.000 złp. Konstantyn Wolicki przy sporządzaniu aktu płaci 54.395 złp. 14 gr. Sprzedający przekazują do zapłacenia kupującemu sumy kapitalne i procenty ciążące na Dobrach Piekoszów z przyległościami na łączną kwotę 70.604 złp. 16 gr. Jednocześnie wieś Jaworznia ma być odłączona od gminy Piekoszów i mieć oddzielne podatki. W tym samym dniu przed tym samym notariuszem Konstanty Wolicki zeznał, iż ojciec jego Jan Nepomucen Wolicki miał sobie zapisaną sumę 2.000 dukatów złotem przez ś.p. Bogumiła Grabowskiego intabulowaną na Dobrach Mieronicach. Sukcesorowie zmarłego Bogumiła Grabowskiego wyrokiem Trybunału Cywilnego I Instancji Województwa Krakowskiego z dnia 02.07.1821 roku zostali zobligowani do zwrotu tej sumy 2.000 zł. czerwonych w złocie wraz z procentami i kosztami prawnymi. Sumę tą Jan Nepomumen Wolicki ustąpił synowi Konstantemu Wolickiemu mocą cesji spisanej urzędownie przed Janem Feliksem Wilskim Rejentem Kancelarii Ziemiańskiej Województwa Mazowieckiego w Warszawie w dniu 20.02.1822 roku. Zaś teraz Konstanty Wolicki drogą cesji odstąpił ją Adamowi Hrabiemu Tarło. Za odstąpioną sumę wraz z 3-letnim procentem Konstanty Wolicki odebrał od Adama Hrabiego Tarło zupełną satysfakcję i z takiej go uroczyście skwitował. W dniu 16.10.1823 roku w Warszawie przed przysięgłym Pisarzem Aktowym Królestwa Polskiego i Rejentem kancelarii hipotecznej województwa Mazowieckiego Janem Wincentym Bandtkie, Konstanty Wolicki zamieszkały w Kwaśniowie mający 12-letnią dzierżawę kopalni węgli kamiennych w Niemcach wraz z prawem kopania galmanu w obwodzie olkuskim oraz mający zawarty przed niniejszym rejentem 14.05.1823 roku kontrakt spółki z Piotrem Steinkellerem i Samuelem Antonim Fraenklem służący w 1/3 części każdemu z nich, zawarł nowy akt notarialny w którym odstąpił i scedował Salomonowi Markusowi Prosnerowi ze swojej 1/3 części 32 kuxów, czyli ¼ całego interesu oraz skwitował go z odebranej gotówki. Obecni aktowi pozostali członkowie spółki rezygnowali z przysługującego im pierwszeństwa i zezwolili na odstąpienie udziałów. Salomon Markus Prosner zamieszkały w Warszawie zaakceptował powyższe zeznanie. W dniu 04.12.1823 roku w Krakowie przed Notariuszem publicznym Rzeczpospolitej Krakowskiej Antonim Matakiewiczem Piotr Steinkeller, obywatel dwukrajowy, kupiec zamieszkały w Krakowie skwitował Judythę Jakubowicową z odebranej sumy, oświadczając, że w suma ta wchodzi już w kapitał zakładowy na przypadającą jej ósmą część. Jednocześnie zaznaczył, że dotyczą jej prawa i korzyści oraz obowiązki wynikające z kontraktu z dnia 14.05.1823 roku. W dniu 29.02.1824 roku w Warszawie przed przysięgłym Pisarzem Aktowym Królestwa Polskiego i Rejentem kancelarii hipotecznej województwa Mazowieckiego Janem Wincentym Bandtkie, Konstanty Wolicki zamieszkały w Kwaśniowie mając sumę 10.000 złp. w kapitale u Felixa i Julianny z Męcińskich Hrabiów Wieogłowskich zgodnie z kontraktem zawartym w Krakowie przed notariuszem Antonim Matakiewiczem w dniu 27.06.1822 roku i będącą do zwrotu na dzień 24.06.1823 roku na dobrach Niesułowice, Lgota i Zalipie zabezpieczoną, ustąpił i cedował ją Samuelowi Antoniemu Fraenklowi bankierowi warszawskiemu, równocześnie skwitował go z odebranej gotówki. W dniu 04.03.1824 roku w Warszawie zawarty został układ między Marcelim Tarczewskim, asesorem prawnym Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych i Policji na mocy jej szczególnego upoważnienia z dnia 14.02.1824 roku, a Konstantym Wolickim zamieszkałym w Koszykach w Warszawie. Na wskutek wcześniejszych kontraktów i pozwoleń (z 03.06.1822 r., 02.11.1822 r. oraz z 05.12.1822 r.) Konstanty Wolicki urządził Kopalnię Węgli kamiennych Felix na gruncie wsi Niemce, wystawił tamże Hutę Cynkową z wszelkimi zabudowaniami do tego zakładu potrzebnymi według wydanych mu planów ze strony Głównej Dyrekcji Górniczej potwierdzonych przez Komisję Rządową. Dopełnił obowiązku awansowania 160.000 złp. za wystawienie czwartej huty cynkowej w Dąbrowie, urządził Kopalnie Galmanu w Bukownie i w Sławkowie i w innych punktach na gruncie Dóbr Narodowych. W kontrakcie zawartym w dniu 03.06.1822 roku zapisana została możliwość, że po upływie 12-letniej dzierżawy i nie wznowieniu jej na kolejne lata – Komisja Rządowa Spraw Wewnętrznych i Policji będzie mogła wystawione przez Wolickiego budowle, wg taxy przez Dyrekcję Główną Górniczą sporządzonej, przejąć na własność i w 2 ratach Konstantemu Wolickiemu za nie zapłacić. Gdy teraz Komisja Rządowa Spraw Wewnętrznych i Policji postanowieniem Księcia Namiestnika Królewskiego na posiedzeniu Rady Administracyjnej w dniu 10.02.1824 roku upoważniona została do zawarcia układu z Konstantym Wolickim o odstąpienie na rzecz Głównej Dyrekcji Górniczej zakładów Huty Cynkowej w Niemcach, Kopalni Węgli Kamiennych w Niemcach przez Wolickiego i jego kosztem urządzonych oraz kopalni galmanu na gruntach Dóbr Narodowych, dlatego z polecenia Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych i Policji z dnia 14.02.1824 roku zawarty został układ mocą którego:
– Konstanty Wolicki na rzecz Głównej Dyrekcji Górniczej Kopalnię Węgli kamiennych Felix na gruncie wsi Niemce w Ekonomii Sławkowskiej otwartą i urządzoną oraz cały zakład Huty Cynkowej w tejże wsi Niemce urządzony, z zabudowaniami i ze wszystkimi należącymi do tego urządzeniami, tudzież kopalnie galmanu w Bukownie, Sławkowie i we wszelkich innych punkach temuż Wolickiemu poprzednio przez Komisję Spraw Wewnętrznych i Policji na gruncie Dóbr Narodowych pozwolonych – odstępuje i zobowiązuje się oddać na rzecz Dyrekcji Głównej Górniczej w jej posiadanie bezwarunkowo w dniu 27.03.1824 roku. Ponadto Wolicki zezwala, aby suma 160.000 złp. Głównej Dyrekcji Górniczej na wybudowanie czwartej huty cynkowej w Dąbrowie awansowana i jemu przez tą Dyrekcję do powrócenia winna w ciągu 6 lat po sobie idących w ratach rocznych (miesięcznych) była wypłacona bez prowizji, zaczynając od wypłaty pierwszej miesięcznej raty powyższej sumy w dniu 01.04.1824 roku wskutek czego kontrakt między Dyrekcją Główną Górniczą i Konstantym Wolickim z dnia 02.11.1822 roku zawarty, a przez Komisję Rządową Spraw Wewnętrznych i Policji w dniu 06.12.1822 roku zatwierdzony, w tym tylko zmieniony zostanie, że zamiast tego, iż Konstanty Wolicki produktem cynku miał sobie mieć zwróconą połową sumy awansowanej 160.000 złp. z czwartej Huty Cynkowej w Dąbrowie, teraz w moc obecnej umowy tylko 6 część rzeczonej sumy zadzierżawionym produktem cynku będzie miał zwróconą.
– Komisja Rządowa Spraw Wewnętrznych i Policji przyjmując uczynione przez Wolickiego odstąpienie kopalń węgli kamiennych, zakładu Huty Cynkowej i kopalń galmanu zezwala na rozwiązanie kontraktu, przyjmując rozkład wypłaty sumy 160.000 złp. przez lat 6 w ratach miesięcznych tytułem wynagrodzenia i w zamian za odebrane w Niemcach zakłady, zapewnia Wolickiemu, iż zacząwszy od 01.04.1824 roku przez okres kolejnych 8 lat Dyrekcja Głowna Górnicza wydawać mu będzie rocznie po 10.000 cetnarów 100 funtowych wagi polskiej cynku, w ratach miesięcznych po 833 cetnarów i 33 1/3 funtów za cenę nie większą niż 20 złp. za każdy cetnar gotowymi pieniędzmi z góry każdego 1 dnia miesiąca płatne. Komisja Rządowa zapewnia Wolickiemu regularną powyższą dostawę cynku co miesiąc, jako też wypłatę sumy 160.000 złp. w ciągu 6 lat w ratach miesięcznych zaczynając od 01.04.1824 roku, dodając, że kontrakt o roczne zadzierżawienie produkcji 4-tej Huty Cynkowej w Dąbrowie, co do umówionej ceny 33 złp. za cetnar 100 funtowy wagi polskiej w swej mocy pozostaje.
– Komisja Rządowa czyni zastrzeżenie, a Konstanty Wolicki takowe przyjmuje, iż gdyby Wolicki uchybił w wypłacie z góry po 20 złp. za cetnar cynku, w takim razie nie ma prawa żądać cynku.
– należności oficialistów i pracowników do dnia 27.03.1824 roku ma opłacić Wolicki.
– wszelkie zapasy materiałów (galmanu, węgli, gliny, żelaza, drzewa, itp. oraz cynku gotowego) pozostają własnością Wolickiego, który w ciągu 6 tygodni od dnia 27.03.1824 roku zobowiązany jest je uprzątnąć. W przypadku zapotrzebowania na nie przez Dyrekcję Główną Górniczą ( z wyłaczeniem cynku) mogą one pozostać na miejscu za opłatą uiszczoną Wolickiemu. Gdyby Dyrekcja Główna Górnicza zapasu galmanu z kopalni na gruncie Dóbr Narodowych będących pochodzącego od Konstantego Wolickiego nie potrzebowała, wolno będzie Wolickiemu galman ten do innych hut w Królestwie Polskim użyć, lecz wtedy każdy 3-ci korzec tego galmanu winien oddać do Dyrekcji Głównej Górniczej tytułem olbory.
– w ciągu 8 dni od podpisania umowy Wolicki wskaże Dyrekcji Głównej Górniczej wolny plac i w zabudowaniach pewny lokal na magazyny, aby Dyrekcja mogła się przysposobić dla utrzymania nieprzerwanego biegu Huty od dnia jej oddania.
– Komisja Rządowa zezwala, ażeby przez okres 8 lat od dnia 01.04.1824 roku zaczynając corocznie 2.500 korcy węgli kamiennych wydawane było Konstantemu Wolickiemu z kopalń rządowych w Dąbrowie za opłaceniem przez niego ceny reprodukcyjnej.
– Konstanty Wolicki uczynione przez siebie awanse mieszczanom sławkowskim na galman wskaże Dyrekcji, która takowe do ilości 5.000 złp. przejmie do zwrócenia Konstantemu Wolickiemu po zweryfikowaniu istotnej od tychże mieszczan przypadającej należności.
– Konstanty Wolicki zastrzega sobie wolność odstąpienia osobom trzecim całość lub część praw swoich co do 80.000 cetnarów cynku, których pobieranie z Hut Rządowych przez okres 8 lat za opłatą ceny 20 złp. ma zapewnione, jako też sumy 160.000 złp., która w okresie 6 lat w ratach miesięcznych ma być mu wypłacona. Do odbierania korespondencji dot. interesów objętych tym układem obiera sobie Wolicki pana Samuela Antoniego Frankla, plenipotenta zamieszkałego w Warszawie.
W dniu 12.03.1824 roku w Krakowie przed Pisarzem Aktowym publicznym Wolnego Miasta Krakowa i Jego Okręgu oraz w Królestwie Polskim Leonem z Pszczółek Rawicz Pszczółkowskim, Andrzej Radoński, obywatel dwukrajowy zamieszkały w Krakowie, zeznał iż miał u Konstancji z Woyczyńskich Hrabiny Tarłowej rewersem własnoręcznym z dnia 24.06.1809 roku zapisaną w Aktach Ziemiańskich Powiatów Chęcińskiego i Opoczańskiego sumę 19.000 złp. w banknotach wiedeńskich, która następnie Dekretem Trybunału Cywilnego I Instancji Województwa Sandomierskiego w Radomiu z dnia 25.11.1818 roku między zeznającym a sukcesorami nieletnimi Konstancji z Woyczyńskich Hrabiny Tarło na sumę 7.421 złp. 29 gr. w monecie srebrnej wraz z zaległą prowizję od tej sumy w kwocie 1.115 złp. została mu przyznana. Suma ta wynoszącą 8.537 złp. przez sukcesorów Konstancji Tarłowej, Adama Tarło i Ewę z Tarłów Ślaską przy sprzedaży Jaworzni, przyległości Dóbr Piekoszowa, została przekazana do zapłacenia przez F. L. Westenholtz. Konstanty Leon Wolicki dziedzic Dóbr Kwaśniowa z przyległościami, wspólnik Wesenholtza, w dniu spisywania aktu przedmiotową sumę mu wypłacił, dlatego z tejże sumy 19.000 złp. w banknotach wiedeńskich, czyli 7421 złp. 29 gr. w monecie srebrnej kwituje F. L. Westenholtza i Konstantego Wolickiego oraz zezwala na extabulację tej sumy z Dóbr Piekoszowa. W dniu 18.03.1824 roku w Olkuszu przed Notariuszem publicznym Powiatu Olkuskiego Jozafatem Wiślickim Jan Gwalbert Radwan Łodziński, dziedzic Dóbr Wierzbia zamieszkały w Sławkowie, zeznał, iż on przed ww. notariuszem w dniu 10.10.1822 roku zawarł kontrakt kupna-sprzedaży z mieszczanami miasta Będzina: Ignacym Styrkowskim, Jozefem Gauborskim, Jozefem Stankiem, Antonim Giepem, Tomaszem Giepem i Janem Górnym oraz wg aktu podobnego zawartego z Walentym Knapikiem i Jozefem Bałdysem w dniu 29.10.1822 roku, a także w tym samy dniu z Łukaszem Martakiem i Walentym Szklarkiem, w dniu 30.10.1822 roku z Antonim Rułdysem, tego samego dnia z Janem Jędrzeykiem i jego żoną Elżbietą, a także z Kazimierzem Salnickim i jego żoną Marianną – nabył grunta w mieście Będzinie prawem własności i w dniu 01.12.1822 roku odstąpił je Konstantemu Wolickiemu. Aktem tym urzędownie grunta te sprzedał Wolickiemu i jego potomnym za umówiony szacunek 10.460 złp. w monecie srebrnej, który zarazem skwitował i zezwolił na wciągnięcie do hipoteki. W Olkuszu, w tym samym dniu i przed tym samym Notariuszem Powiatu Olkuskiego Jozefatem Wiślickim Konstanty Wolicki zamieszkały w Kwaśniowie, zeznał, iż Piotra Steinkellera za swojego plenipotenta obiera sobie dając mu zupełną moc i władzę do wypełnienia kontraktu zawartego z Komisją Rządową Spraw Wewnętrznych i Policji w dniu 04.03.1824 roku o oddaniu na ręce Rządu zakładów cynkowych oraz kopalń węgla kamiennego we wsi Niemcach, aby w imieniu zeznającego wszystkie punkty podpisanego kontraktu wypełnił. Tradycja – czyli przekazywanie i przyjmowanie wartości – kopalń, hut i innych budynków w Niemcach rozpoczęła się 27.03.1824 roku o godz. 7:00 i trwała w okresie 27-30.03. oraz 01-03.04.1824 roku oraz 25- 26.04.1824 roku. Tradycja obejmowała następujące zakłady i budowle: Kopalnię węgla „Feliks” w Niemcach, kopalnie galmanu w Bukownie i w Sławkowie, hutę cynku „Joanna”, dom dla urzędników dwupiętrowy, 2 domy familijne dla robotników ze stajenkami, dom cechowy, kuźnię, 4 domy drewniane dla robotników (w tym jeden dwupiętrowy), piec do parzenia galmanu, magazyn na rekwizyty przy kopalni, magazyn na proch, szopę na cegłę oraz cegielnię. W dniu 28.03.1824 roku opracowany został raport o zajęciu produkcji cynku w hucie w Niemcach podpisany przez P. Steinkellera i Schneidera oraz Graffa, Schena, Baunera i Królikiewicza z drugiej strony. Huta cynku posiadała 20 pieców, 200 mufli oraz piec rumfordzki do przepalania galmanu. W okresie od listopada 1822 roku do kwietnia 1824 roku huta uzyskała dochód 150.000 złp. z cynku sprzedanego Wolickiemu. Oprócz własnego galmanu w okresie tym używano również galman z kopalni prywatnych Gorenice, Niesułowice, Siewierz, Boguchwałowice, Krzykawka i Klucze oraz rządowej Ząbkowice.W 1817 roku, w okresie prywatnego posiadania przez Wolickiego, założono w Niemcach dla zaopatrzenia miejscowych hut cynkowych i ich budowli cegielnię oraz postawiono szopę do suszenia cegły. Wypalanie cegły odbywało się pod gołym niebem przy użyciu węgla kamiennego. Kopalnia “Feliks” zaczęła egzystować w 1814 roku, kiedy to wynalazł ją Feliks hrabia Łubieński, ówczesny naddzierżawca ekonomii sławkowskiej. Łubieński założył ją dla wygody swojego browaru i nadał jej swoje imię. Wydobycie węgla kamiennego prowadzone było w pokładzie o miąższości przeciętnej 4 łatry w skale piaskowej. Warstwa węgla szła od wschodu ku zachodowi, przy nachyleniu rzędu 12-26 stóp. W roku 1817 po połączeniu dóbr sławkowskich przeszła na rzecz skarbu państwa, a w 1822 roku wydzierżawiona została Wolickiemu za roczny kanon 3000 złotych polskich, w celu założenia w tymże punkcie huty cynku. W 1824 roku na mocy dobrowolnej umowy kopalnia wraz z hutą cynku i kolonią wróciła do rządu, który rozpoczął jej podziemną rozbudowę. Kopalnia była w bardzo złym stanie. Ze względu na bardzo silny napór wody roboty były tu trudniejsze niż w innych miejscach. Pracowało w niej 70-90 górników i sztygar. Huta ta działała do 1848 roku, zaś kopalnia z przerwami do 1925 roku. Wraz z partnerem założył również wszystkie huty cynkowe i piece do prażenia galmanu w Dąbrowie (dziś Dąbrowa Górnicza). W 1823 roku „wszelkie swe nabyte grunta pod Będziniem zawierające w swym łonie milionowe wartości w węglu kamiennym, odstąpił na rzecz górnictwa bez żadnego zysku” (Biblioteka Warszawska, 1842, tom 4, str. 643-647), a konkretnie 27 marca 1824 roku nabyło je Górnictwo Rządowe. W okolicach Bukowna na gruntach rządowych prowadził Wolicki za pozwoleniem rządowym i za wpłaceniem olbory od wydobytego galmanu poszukiwania rud tego kruszcu. W ciągu 3 miesięcy zgłębiono tu 6 szybów i 1 ulicę, wydobywając 150 korcy galmanu, z czego na olborę oddano 50 korcy do huty rządowej w Dąbrowie. Poszukiwania trwały tu do końca marca 1824 roku, czyli do do przejścia zakładów w Niemcach pod zarząd Dyrekcji Górniczej. Wolicki prowadził również poszukiwania pod Sławkowem, w miejscu zwanym Kozioł. Przy udziale 21 górników wykonano tu 5 szybów i 10 dołów. Z prac tych oraz ze zbiórki z dawnych wyrobisk uzyskano 1662 korce galmanu, od czego olbora do Dąbrowy wyniosła 554 korce. W dniu 01.04.1824 roku w Sławkowie spisany został protokół przez delegowanych rządowych oraz Steinkellera i Chodorowicza. Steinkeller, jako pełnomocnik Wolickiego, okazał rewers Chodorowicza dziedzica Krzykawki i obywatela miasta Sławkowa z dnia 23.03.1823 roku na sumę 4.000 złp. na rzecz Skarbu, a dokładniej Dyrekcji Głównej Górniczej. Był to dług pierwiastkowy zaciągnięty przez Wolickiego z mocy zawartego układu (o nim powyżej), który miał być zwrócony w galmanie licząc po 5 zł. za korzec bez odwozu w przeciągu roku.
W dniu 24.06.1824 roku w Warszawie przed przysięgłym Pisarzem Aktowym Królestwa Polskiego i Rejentem Kancelarii hipotecznej województwa Mazowieckiego Janem Wincentym Bandtkie, Konstanty Wolicki zamieszkały w posiadłości Koszyki oraz Samuel Antoni Fraenkel bankier zamieszkały w Warszawie, Salomon Markus Posner zamieszkały w Warszawie i Judyta z Lewinów Jakubowiczowa, wdowa po zmarłym Samuelu Jakubowiczu zamieszkała w Warszawie zawarli układ. Konstanty Wolicki mając zawarty z Komisją Rządową kontrakt 12-letniej dzierżawy kopalni węgli kamiennych w Niemcach dopuścił do spółki i uczestnictwa w kontrakcie inne osoby aktami notarialnymi zawartymi przez niego i przez Piotra Steinkellera. Za wiedzą i wolą wszystkich interesantów układem zawartym 04.03.1824 roku i w tymże dniu zatwierdzonym przez Komisję Rządową Spraw Wewnętrznych i Policji odstąpił na rzecz Dyrekcji Głównej Górniczej zakłady hutnicze cynkowe, kopalnię węgla oraz kopalnie galmanu, dlatego też strony nawzajem uchylają i znoszą istniejącą spółkę. Zgodnie z kontraktem zawartym z Komisją Rządową Konstanty Wolicki miał zapewnione prawo na okres 8 lat począwszy od 01.04.1824 roku wybierania corocznie po 10.000 centnarów stufuntowych wagi polskiej cynku w ratach miesięcznych po 833 centnary 33 1/3 funtów za cenę po 20 złp. od centnara. Prawo to odstępuje i sceduje Samuelowi Antoniemu Fraenklowi w 1/3 części, Salomonowi Markusowi Posnerowi w ¼ części oraz Justynie z Lewinów Jakubowiczowej w 1/8 części. Suma 160.000 złp. należąca się Wolickiemu od Rządu pozostaje jego własnością, na co strony nie zgłosiły pretensji. W związku z odstąpieniem Wolicki odebrał – stosownie do udziału w cynku – od Fraenkla 9.466 złp. 20 gr., od Posnera 7.100 zlp. i od Jakubowiczowej 3.550 złp., czyli w sumie 20.116 złp. 20 gr. W okresie 4 tygodni Wolicki i Steikeller zobowiązali się przeprowadzić szczegółowy remanent końcowy na dzień 27.03.1824 roku i rozliczyć uczestników spółki. W dniu 06.09.1824 roku przed Pisarzem Aktowym publicznym Wolnego Miasta Krakowa i jego Okręgu Antonim Matakiewiczem w Krakowie, Karol Scholtz współwłaściciel i dyrygujący Handlu Piotra Steinkellera w Krakowie, działający w imieniu tego handlu zobowiązał się aktem niniejszym Konstantemu Wolickiemu złożyć w Warszawie rachunki wszelkie z dowodami gwarkom Zakładu Kopalni i Hut w Niemcach – tj. S.A. Franklowi, S.M. Posnerowi i J. Jakubowicz, a to w myśl układu z dnia 22.06.1824 roku. Rachunki te Handel Piotra Steinkellera zobowiązał się z gwarkami ukończyć najpóźniej do 01.10.1824 roku i tym samym uwolnić Konstantego Wolickiego od odpowiedzialności, jaką ten na siebie przyjął względem Frankla, Posnera i Jakubowiczowej mocą układu z dnia 22.06.1824 roku. W następnym akcie notarialnym zawartym w Krakowie w tym samym dniu przed tym samym pisarzem aktowym Konstantyn Wolicki zamieszkały w Kwaśniowie i Karol Scholtz kupiec, współwłaściciel i dyrygujący Handlu Piotra Steinkeller – w związku odstąpieniem na rzecz Dyrekcji górniczej głównej Zakładów Huty Cynkowej i Kopalni Węgli Kamiennych w Niemcach oraz Kopalni Galmanu, nawzajem znieśli i uchylili wszystkie spółki górnicze, jakie między nimi istniały i ustanowili w tej mierze nowe prawidła. Konstanty Wolicki mający zgodnie z układem z dnia 04.03.1824 roku prawo przez okres 8 lat licząc od pierwszego kwietnia rb. do wybierania corocznie po 10.000 cetnarów sto funtowych wagi polskiej cynku w ratach miesięcznych po 833 cetnary 33 1/3 funta za cenę po 20 złp. od cetnara płaconą z góry pierwszego dnia każdego miesiąca gotówką oraz zastrzeżone sobie prawo cedowania tego prawa na osoby trzecie, ustąpił Handlowi Piotra Steinkeller w Krakowie na okres 8 lat 14.166 2/3 cetnarów cynku z posiadanych 80.000 cetnarów pod takimi samymi prawami i obowiązkami jakie jemu służyły. W trzecim akcie notarialnym zawartym w tym dniu przez Pisarzem Aktowym Matakiewiczem w Krakowie Konstantyn Wolicki zeznał, iż całe swoje prawo, jakie z mocy układów miał do sumy 160.000 złp. należnej mu od Rządu Królestwa Polskiego i do zwrócenia mu przez Rząd w przeciągu 6 lat w ratach równych miesięcznych począwszy od 01.04.1824 roku, odstąpił i scedował w zupełności na rzecz Handlu pod firmą Piotra Steinkeller w Krakowie egzystującą. Była to kwota, którą Wolicki zobowiązał się zainwestować na wystawienie w Dąbrowie w Dozorstwie Olkusko-Siewierskim czwartej Huty Cynkowej o 200 muflach oraz innych budowli i zakładów do tej huty potrzebnych. Dyrekcja Głowna Górnicza zobowiązała się sumę 160.000 zł. zwrócić Konstantemu Wolickiemu w ciągu dwóch lat od czasu ukończenia budowli tej huty, która do dnia 31.08.1823 roku całkowicie miała zostać wystawiona. W dniu 06.09.1824 roku w Krakowie przed Pisarzem Aktowym publicznym Wolnego Miasta Krakowa i jego Okręgu Antonim Matakiewiczem Konstantyn Wolicki zamieszkały w Kwaśniowie należącą mu się od Rządu sumę 160.000 złp., zgodnie z układem Rządowym z dnia 04.03.1824 roku, odstąpił Handlowi Piotra Steinkellera za osobnym instrumentem, dodając jednocześnie, że gdyby w wypadku ze strony Rządu Królestwa Polskiego zwrot tej sumy 160.000 złp. nie nastąpił, to na ten czas Wolicki ze swojego majatku i ze swych funduszów zobowiązuje się do zwrotu Handlowi Piotra Steinkellera połowy tej sumy 160.000 złp., niezezwalając jednocześnie na intabulowanie jej w aktach hipotecznych. W dniu 07.12.1824 roku w Krakowie przed Notariuszem Aktowym publicznym Wolnego Miasta Krakowa i jego Okręgu Antonim Matakiewiczem Konstanty Wolicki zamieszkały w Kwaśniowie oraz Karol Scholtz kupiec współwłaściciel i dyrygujący Handlu Piotra Steinkeller w Krakowie egzystującego zawarli akt cesji. Konstanty Wolicki mający zgodnie z układem z dnia 04.03.1824 roku zapewnione sobie prawo przez okres 8 lat licząc od 01.04.1824 roku do wybierania corocznie po 10.000 cetnarów stufuntowych wagi polskiej cynku w ratach miesięcznych po 833 cetnary 33 1/3 funta za cenę 20 złp. od cetnara płacić się mającą z góry każdego pierwszego dnia miesiąca gotówką oraz mając zastrzeżoną sobie wolność cedowania tegoż prawa na osoby trzecie, ustąpił i cedował Handlowi Piotra Steinkeller w Krakowie działającemu na takich samych prawach i obowiązkach jakie jemu służą z prawa tego cztery kuxe, czyli jedną trzydziestądrugą część tej ilości cynku, która pozostała jeszcze do odebrania od 1 kwietnia do ostatniego grudnia 1824 roku i od 1 stycznia 1825 roku do ostatniego marca 1832 roku pozostałą część (2.265 cetnarów 62 funty cynku). Umówioną na niniejsze odstąpienie walutę Wolicki w całości od Piotra Steinkellera odebrał, co niniejszym skwitował. W kolejnym akcie notarialnym zawartym w Krakowie w tym samym dniu przed tym samym notariuszem Konstantyn Wolicki oraz Karol Scholtz, działający jako współwłaściciel dyrygujący Handlu Piotra Steinkeller w Krakowie w imieniu tego Handlu i jako pełnomocnik specjalny Frederyka Ludwika Westenholtz kupca wrocławskiego na mocy pisemnej plenipotencji, zawarli kolejny układ. Wolicki majacy układem zawartm 04.03.1824 roku zapewnione przez okres 8 lat od 01.04.1824 roku do wybierania corocznie po 10.000 cetnarów stufuntowych wagi polskiej cynku, w ratach miesięcznych po 833 cetnary 33 1/3 funta za cenę 20 złp. mającą się płacić z góry każdego pierwszego dnia miesiąca gotówką oraz zastrzeżoną wolność cedowania tegoż prawa osobom trzecim, ustąpił i scedował niniejszym Frederykowi Ludwikowi Westenholtz z prawa tego 10 i 2/3 kuxów, czyli z 80.000 cetnarów przez 8 lat wybrać się mających ustąpił mu część dwunastą, tj. rachując w to powzięte już od 1 kwietnia rb. przez akcjonariuszy ilości cynku – razem 6.666 2/3 cetnarów cynku pod obowiązkami i prawami takimi samymi jakie mu przysługiwały. Mocą tego aktu Frederyk Ludwik Westenholtz mógł sam, bez wpływu drugich uczestników, wybierać co miesiąc w stosunku swego udziału przez 8 lat ilość cynku jemy scedowaną, z ogólnego rachunku 80.000 cetnarow za zapłatą i w sposobie zgodnym z postanowieniami Kontraktu Rządowego.

 

[tekst w trakcie aktualizacji i uzupełnienia]     Uważany za pierwszego w Polsce szlachcica – przemysłowca Konstanty Leon Wolicki zwracał się 16 maja 1825 roku do ministra skarbu w sprawie wskrzeszenia kopalń olkuskich. Miał on przygotowany odpowiedni projekt składający się z 15 punktów, jednak wydział górnictwa rządowego sam myślał o wskrzeszeniu górnictwa olkuskiego, gromadził odpowiednie projekty i przez to udzielił Wolickiemu odmownej rezolucji. Dziełem Wolickiego najprawdopodobniej była wybudowana w 1825 roku droga bita zbudowana wzdłuż kanału „staszicowskiego” ciągnącego się od Starachowic do Nietuliska. Jej zadaniem było stworzenie możliwości holowania barek na kanale przez zaprzęgi konne idące brzegiem. Po jej przedłużeniu, połączyła ona wszystkie zakłady położone w miejscowościach leżących nad brzegami Kamiennej, a z czasem połączono ją z drogami do Warszawy, Kielc i Końskich. W 1825 roku Franciszek Ksawery Lubecki, będący wtedy ministrem przychodów i skarbu, wysłał Wolickiego do Anglii celem przygotowania gruntu pod pożyczkę na rozwój górnictwa. Pożyczce tej przeciwny był car Mikołaj I wobec grożącej wojny tureckiej, jednak w końcu godził się na propozycję bankierów berlińskich, za których ofertą zamaskowana była pożyczka angielska. Był przemysłowcem, który stworzył polski przemysł cynkowy i stąd nazywany był ojcem polskiego cynku. W 1928 roku ofiarował do Gabinetu Zoologicznego Królewskiego Uniwersytetu Warszawskiego dwa ptaki zamorskie, tj. Płetwonura Falklandskiego i Szkarłatówkę fioletową. W tym samym 1828 roku Wolicki zapisał majętność Koszyki pod Warszawą (obecnie Warszawa Śródmieście, rejon między Placem Politechniki, a placem Zbawiciela) o wartości 60 000 złotych polskich na rzecz szkoły górniczej. Rada Administracyjna przyjęła tą darowiznę, jednak była ona za mała na dany cel, stąd też konieczne było dokupienie przyległej do Koszyków sąsiedniej posesji Nowa Wieś, należących do Łazienek, a będącej w dzierżawie Nowickiego. Wolicki kupił ją za cenę 23 500 złotych polskich, a koszty zostały mu zwrócone z funduszu górniczego. Tam też planowano umieszczenie szkoły górniczej. Wolicki miał na myśli szkołę wyższą, gdyż po przejściu górnictwa pod zarząd ministra skarbu Lubeckiego, ten ostatni zamknął akademię górniczą w Kielcach, utworzoną w 1816 roku staraniem ówczesnego dyrektora oświecenia i przemysłu Stanisława Staszica. Posiadłości te przeszły w posiadanie Komisji Skarbu, która podzieliła grunta na drobne place, zarządziła ich sprzedaż, a osiągniętą kwotę 15 000 rubli srebrnych przekazała departamentowi górnictwa. Wspomniana powyżej posiadłość z pałacem przy ulicy Koszyki nr 1753 należała do małżeństwa Łucji i Tadeusza hr. Morskich. Aktem intercyzy z dnia 19.07.1814 roku Łucja miała wraz z małżonkiem Tadeuszem hr. Morskim zapisane na niej prawo dożywocia, czyli wolnego używania dochodów z całej tej posiadłości aż do zgonu obojga zastrzeżone. Po śmierci męża Łucja (Lucie Comtesse) zd. de Vallague, z pierwszego małżeństwa de Kermasson, wdowa po Tadeuszu hr. Morskim (a prywatnie teściowa Konstantego Leona Wolickiego) zamieszkała w Dobrach Kwaśniowa, aktem zawartym przed rejentem powiatu pilickiego Piotrem Pawłem Oleszkiewiczem w karczmie “do wsi Krzywopłoty w Państwie Bydlińskim leżącej” odstąpiła od prawa dożywocia i zezwoliła na wykreślenie tego zapisu z Ksiąg Wieczystych. W tym samym dniu w kolejnym akcie notarialnym zawartym przed tym samym rejentem, Konstantyn i Augustyna de Kermasson Woliccy zamieszkali w Dobrach Kwaśniowa, w zamian za dożywocie odstąpione przez Łucję Morską na majętności Koszyki położonej w Warszawie pod nr 1753, zapisali jej kwotę 2.000 złp. wypłacaną corocznie w dzień Nowego Roku do końca jej życia. Sumę dożywotnią zabezpieczyli na całym swym majątku ruchowym i nieruchomym. W liście z Liverpoolu z dnia 17.09.1825 roku Wolicki pisał o zakupie 57 018 centnarów soli i staraniach o nabycie co najmniej 10 maszyn parowych. W innym liście z grudnia 1825 roku pisał o wysłaniu „tokarni z cylindrami”, zaś w listopadzie 1826 roku o zakupie dla owczarń rządowych owiec z Leicester oraz soli. Maszyny parowe sprowadzane z Anglii dla statków parowych mających kursować po Wiśle, podarował Wolicki Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu pod warunkiem obrócenia uzyskanego z ich sprzedaży funduszu na założenie szkoły górniczej. Maszyny te posłużyły w 1831 roku powstańcom do produkcji broni. Szczególne usiłowania podejmował Lubecki w celu sprowadzenia z zagranicy wykwalifikowanych pracowników dla górnictwa i hutnictwa. W tym celu misji podjął się Konstanty Wolicki w 1826 roku, kiedy to z Anglii wysłał szereg fachowych rzemieślników. Przybyło wtedy 12 fachowców (niektórzy z żonami) z głównym zadaniem budowy maszyn parowych. Koszt ich sprowadzenia wyniósł w 1827 roku 61 813 złp., zaś ich utrzymanie w kraju 38 400 złp. Misja angielska miała ponadto za zadanie wysondowanie możliwości otrzymania pożyczki angielskiej, zakupu soli i zbytu cynku. W wyprawach do Anglii brali udział również Philip de Girard oraz Wincenty Ambroży Niepokoyczycki. Polscy górnicy i inżynierowie wykształceni w kraju, wysyłani byli zagranicę dla studiów fachowych, celem uzupełnienia nabytych w Polsce wiadomości. Odbywali tzw. wycieczki inspekcyjne w towarzystwie min. Wolickiego. “Gazeta Kielecka” w nr 88 z roku 1882 pisała: “W Dąbrowie Górniczej agituje się już od dawna sprawa szkoły sztygarów, na którą w Banku Polskim spoczywa już od dawna 30 000 srebrnych rubli z zapisu ś.p. Wolickiego. Obecnie niektórzy właściciele kopalń złożyli również deklaracje, że będą wnosili na szkołę tę roczne wkłady rozmaitej wysokości”. W rzeczywistości po złożeniu całego funduszu do depozytu w Banku Polskim, jego suma z odsetkami wynosiła 34 600 rubli, zaś rozporządzał nią departament górniczy przy ministerstwie Dóbr Państwa. W 1880 roku z inicjatywy p. Hampela naczelnika górnictwa w Królestwie Polskim powstał projekt utworzenia szkoły górniczej we wsi Dąbrowa (dzisiejsza Dąbrowa Górnicza). Do utworzenia szkoły (dzisiejsza “Sztygarka”) doszło ostatecznie w kwietniu 1889 roku. We wsi Dąbrowa w latach 1834-1840 Bank Polski zbudował Hutę Bankową. Za pomysłodawcę powstania huta możemy uznać Wolickiego. który w dniu 02.09.1825 roku pisał do Lubeckiego: “… z Dąbrowskiego węgla wiele koksu podobnego będzie. Na żelazo teraz surowe zbyt wielki odbyt mieć można do Niderlandów i po dobrych cenach. Czy nie byłoby rzeczą korzystną zaformować budowę pieców w Dąbrowie ?”. Działalność gospodarczą prowadził Wolicki również w innych sektorach. W 1827 roku starał się zdobyć dzierżawę administracji tabacznej, jednej z najbardziej zyskownych w Królestwie Polskim. Natomiast w 1828 roku uzyskał dzierżawę administracji tzw. dochodu biletowego, polegającego na ściąganiu opłat pieniężnych od Żydów przebywających w Warszawie bez specjalnego zezwolenia, ale już w grudniu tego roku, odstąpił swój udział Piotrowi Steinkellerowi. W 1829 roku zabiegał o wydzierżawienie dochodu konsumpcyjnego w Warszawie, oferując skarbowi czynsz dzierżawny o 600 000 złp wyższy od sumy wpłacanej przez dotychczasowego dzierżawcę Leona Newachowicza. Zagrożony konkurent miał zapłacić Wolickiemu 120 000 złp w zamian za obietnicę wycofania się z konkurencji. Kolejna ciekawa inicjatywa Wolickiego związana była z handlem cynkiem. W związku z trudnościami w zbycie i niskimi cenami tego surowca w Europie, Wolicki po analizie informacji, wskazał Indie Wschodnie jako najbardziej opłacalny rynek zbytu. Z jego inicjatywy w 1828 roku Bank Polski wysłał do Kalkuty i Bombaju transport 70 000 centnarów polskiego cynku, który miał zostać sprzedany w ciągu 6 lat za 1 700 000 złp. W czerwcu 1829 roku Konstanty Wolicki wraz z Feliksem Łubieńskim popłynęli do Indii Wschodnich nadzorować realizację kontraktu. Jako młody aspirant do kupiectwa kształcił się Wolicki w założonym przed 1831 rokiem oddziale Domu Handlowego Braci Łubieńskich w Gdańsku. Wolicki dbał również o uprzemysłowienie swoich dóbr – Kwaśniowa i Cieślina. W 1828 roku zaprowadził w Kwaśniowie plantację morw białych, natomiast w Cieślinie budował fabrykę wyrobów jedwabnych i piętrowy “dom dla fabrykantów”.  Na budowę fabryki wyrobów jedwabnych w Cieślinie zaciągnął w Banku Polskim pożyczkę w wysokości 63 200 złp (9480 rbs). Pożyczka ta była zwolniona od procentów w okresie pierwszych 6 lat, a następnie miała być zwracana skarbowi w ratach rozłożonych na lat 20 i z oprocentowaniem w wysokości 6%. Do fabryki jedwabnej zakupił w czasie swych podróży do Anglii 101 warsztatów tkackich z maszynami typu Żakarda oraz inne maszyny, a także sprowadził do niej angielski personel techniczny. W dniu 02.02.1830 roku zawarł kontrakt z Komisją Województwa Krakowskiego w którym się do uruchomienia w październiku 1830 roku „kompletnego zakładu mechanicznego do wyrobków jedwabnych i półjedwabnych”. Sam miał zainwestować w przedsiębiorstwo, oprócz tego, co już włożył, kolejne 64 000 złp. Całkowity koszt budowy tej fabryki wyniósł 287 438 złp 55 groszy. W Cieślinie zbudował również fryszerkę, zaś dokumenty z 1825 roku wspominają o niewykończonym jeszcze budynku palusza z papiernią („domu na papiernię”). Uruchomieniu fabryki przeszkodziły wydarzenia związane z Powstaniem Listopadowym, stąd dopiero w 1836 roku rozpoczęto jej rozruch. W 1847 roku. „fabryka wyrobów jedwabnych” „z kamienia łamanego na wapno wystawiona, dachem gontowym pokryta” oszacowana została na 2100 rbs, zaś „fryszerka do kucia żelaza” poruszana kołem wodnym – na 920 rbs. Niedługo potem, bo już w 1849 roku fabryka jedwabna i dom mieszkalny dla fabrykantów zostały zniszczone przez pożar. W dniu 28.06.1828 roku Konstanty Wolicki, zięć Łucji Hrabiny Morskiej, wziął na siebie obowiązek spłaty sumę 900 złp., którą JW Łucja Hrabina Morska pożyczyła na rewers od Jana Żukowskiego w dniu 08.06.1828 roku z oprocentowaniem 5% rocznie liczonym od dnia 01.07.1828 roku. W związku z niespłaceniem tej kwoty spadkobiercy Jana Żukowskiego, Wielmożna Julianna z Jolonowskich Żukowska i jej syn Marcin Żukowski działający z upoważnienia swych dwóch doletnich sióstr zamieszkali w Rabsztynie, zawarli w dniu 07/19.04.1841 roku przed rejentem powiatu olkuskiego Michałem Pachuckim w Olkuszu akt plenipotencji, w którym udzielili upoważnienia dziedzicowi Bydlina Franciszkowi Gostkowskiemu  na odebranie długu wraz z procentem od Konstantego Wolickiego należnego sukcesorom zmarłego Jan Żukowskiego. Od tej dłużnej kwoty brat ręczyciela Jan Wolicki zamieszkały w Koziegłowach na dzień 01.07.1836 roku został obrachowany procentem na kwotę 360 złp.

      Wiele do zawdzięczenia Wolickiemu ma Ciechocinek. Utrata kopalń soli w Wieliczce i Bochni, żup ruskich oraz warzelni soli na Rusi Czerwonej przy pierwszym rozbiorze Polski była dla kraju dotkliwą klęską. Kraj został pozbawiony produktu powszechnie niezbędnego oraz przynoszącego znaczne dochody skarbowi państwa. Ceny soli stały się bardzo wysokie, co było powodem skarg wszystkich stanów. Dlatego też od 1 czerwca 1816 roku wprowadzono monopol solny w całym Królestwie Polskim. Za czasów Stanisław Augusta zarządzono poszukiwania soli w okolicy miasteczka Raciążka (Reichert), próby te ponowiono za czasów rządu pruskiego w latach 1798-1801. W 1806 roku rząd pruski znalazł źródło wody słonej pod Słońskiem, jednak wojska francuskie przeszkodziły w założeniu tu fabryki. Za czasów rządu polskiego sprzedawano tu słoną wodę, a w 1820 roku oddano źródło właścicielowi wsi Ciechocinek. Stypendysta górniczy Michał Kossecki zbadał stan źródeł i określił zawartość soli. Potrzeba stworzenia warzelni soli stała się koniecznością. Rozumieli to doskonale tacy ludzie jak Franciszek Ksawery książę Drucki-Lubecki, czy też ksiądz Stanisław Staszic. Oni to pod wpływem Konstantego Wolickiego wymogli na Namiestniku Zajączku upoważnienie dla ministra przewodniczącego w Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu do czasowego awansowania sumy 25,000 złotych (w reskrypcie mowa o florenach) na wiercenie źródeł ze specjalnego funduszu, znajdującego się w dyspozycji Namiestnika, mając na względzie w tym wypadku głównie Ciechocinek. Stosowna rezolucja Namiestnika zatwierdzona została przez Cesarza Rosji w lipcu 1823 roku. Konstanty Wolicki już w lutym 1823 roku wysłany został przez Lubeckiego na Śląsk celem zakupu narzędzi wiertniczych oraz zaznajomienia się z metodami poszukiwania i prowadzeniem robót przez stronę pruską. Z listów pisanych do Lubeckiego z Brzegu pod Wrocławiem począwszy od 1 marca 1823 roku widzimy, że poszukiwania instrumentów wiertniczych szło opornie, ale ostatecznie Wolicki obstalował na Śląsku nowe świdry. Ponadto poznał się z nadsztygarem pruskim Starkiem, który kiedyś prowadził roboty w Słońsku i w Ciechocinku pod kierunkiem radcy Mieleckiego. Wolicki zaproponował mu przejście na służbę polską i przyjęcie pracy w Ciechocinku, jednak Stark na to się nie zgodził ze względu na zbliżanie się do wieku emerytalnego. W czasie pobytu Wolickiego na Śląsku radca górniczy Jakub Graft (1780-1854) rozpoczął kopanie szacht i bicie rur drewnianych źródlanych w Ciechocinku. Później rury drewniane zamienione zostały rury żelazne kute z blach, łączonych na nity. Po powrocie do kraju Wolicki wyjednał dla siebie prawo przejazdu do Torunia wprost przez lukę Kutii na Wygodzie w celu sprowadzania stamtąd materiałów i rzemieślników. W dniu 20.05.1823 roku w Warszawie przed rejentem kancelarii ziemiańskiej województwa Mazowieckiego Tomaszem Rudnickim, Józef Zawadzki radca wojewódzki, dziedzic dóbr Ciechocinka w powiecie Radziejowskim w województwie Mazowieckim i tamże zamieszkały oraz Konstanty Wolicki, dziedzic dóbr Kwaśniowa i tamże zamieszkały, zawarli akt prowizorycznego kupna 2 włók ziemi z dóbr Ciechocinka. Wolicki chcąc wybudować fabrykę warzonki soli w miejscu odkrytego przez Graffa źródła w dobrach Ciechocinka otrzymał od Zawadzkiego zgodę, aby w jego dobrach staraniem i kosztem Wolickiego rozszerzone zostało źródło wody słonej. W przypadku rozszerzenia źródła i możliwości założenia fabryki warzonki soli, właściciel za poprzedzającą opłatą 1.000 talarów w monecie srebrnej i za opłatą czynszu rocznego w wysokości 7 złp. 15 gr. od morgi chełmińskiej zobowiązał się wydzielić jedną lub dwie włóki miary chełmińskiej pod wszelkie budowle. Umowa zawarta została na 40 lat, po upływie których przedłużała się na kolejne 40 lat na takich samych warunkach. Wolicki zobowiązał się ponosić opłatę dziesiątego grosza ze źródła na rzecz Rządu. W przypadku niemożliwości rozszerzenia źródła, a przez to wzniesienia fabryki Wolicki zobowiązał się zapłacić wynagrodzenie Zawadzkiemu w kwocie 13.000 złp. Przez cały czas prowadzenia prac Wolicki zdeklarował się na rzecz dziedzica opłacać co miesiąc po 583 złp. 10 gr. w rublach srebrnych. Po uruchomieniu fabryki warzonki Wolicki dodatkowo zobowiązał się płacić z góry rocznie po 7.000 złp. w rublach srebrnych. W ciągu 2 lat od daty zawarcia tej umowy Wolickiemu wolno było nabyć prawem dziedzictwa wspomniane 2 włóki za wyliczone sumy 150.000 i 24.000 złp. Podatki z budynków i inne ciężary publiczne przeszły na Wolickiego. W dniu następnym po zawarciu umowy u rejenta Rudnickiego, tj. 10 maja 1823 roku udał się Wolicki do Lubeckiego i wyraził gotowość odstąpienia jej na rzecz Skarbu Państwa, nic dla siebie nie żądając. Złożył deklarację, że gdyby na drodze do powstania warzelni soli zaszły jakiekolwiek przeszkody, gotów jest z własnej kieszeni pokryć koszta przedwstępne w 1/3 części wyłożonego na to przez Skarb kapitału. Przyrzekł również zwiedzić na swój koszt najlepiej urządzone warzelnie w Anglii i w Niemczech oraz sprowadzić ludzi biegłych w warzelnictwie. Poza tym gotów jest ponieść 1/3 kosztów założenia kopalni węgla brunatnego w Dobrzyniu nad Wisłą, zaś machiny sprowadzone przez rząd, w razie braku ich potrzeby, odkupić po cenie kosztu. Daje przy tym rady techniczne i finansowe. Na koniec ofiaruje swoją pracę przy budowie warzelni, twierdząc, że doświadczenie zagraniczne przekonało go, że dla rządu najdogodniej jest mieć do do czynienia z prywatnym antreprenerem, a nie prowadzić przedsiębiorstwa samemu. Za podjętą pracę i ryzyko wymawia dla siebie po 15 gr. od wywarzonego centnara soli w ciągu 30 lat. W razie przyjęcia oferty prosi o wyasygnowanie 88.000 złp. potrzebnych mu na przedwstępne roboty z których się wyliczy, głównie na pogłębienie źródła. Dla bezpieczeństwa powyższej kwoty, zgadza się zahipotekować ją na własnych dobrach. Prosi o oddelegowanie do pomocy nadinżyniera Graffa. Już 17 maja 1823 roku Lubecki odpowiedział Wolickiemu, że Namiestnik przyjął przychylnie jego ofertę. Namiestnik ponadto zapytywał się czy źródła ciechocińskie dadzą się rozszerzyć i czy powiększą swoją wydajność. Zgadzał się również na delegowanie Graffa oraz przesłał polecenie prezesowi komisji województwa płockiego, ażeby rekwirował drzewo budulcowe w lasach rządowych na potrzeby warzelni. Pozwolił Wolikiemu na szukanie źródeł słonych w innych dobrach rządowych. Przyobiecał ponadto udzielić pomocy przy wydobywaniu węgla brunatnego w Dobrzyniu lub innych miejscach. W trakcie prowadzenia robót w Ciechocinku w tymże 1823 roku Wolicki poszukiwał również innych krajowych źródeł słonych. Znalezione źródła w Janiszewie zdyskwalifikował, jako słabe i zbyt oddalone od głównych dróg. Z kolei z Łęczycy donosił Lubeckiemu, że po zbadaniu znanych źródeł pomiędzy Solcą a Śliwnikiem, okazały się one zbyt słabymi, pomimo, że tam za czasów I Rzeczypospolitej kasztelan Jezierski wystawił warzelnię soli wraz z tężniami długimi na 150 kroków. W Ciechocinku Wolicki nawoływał do sprowadzenia niezwłocznie machiny parowej oraz do rozpoczęcia budowy cegielni – dla której miejsce znalazł pod Raciążkiem, od strony Ciechocinka. Pieniądze na prowadzenie robót Wolicki otrzymywał przez magazyn solny we Włocławku z wyasygnowanej sumy 25.000 zł. I tu zaszła przeszkoda, bo nie chciano wydawać pieniędzy bez opłacenia stempla i dopiero interwencja samego ministra przeszkodę tą usunęła. W dniu 23.09.1823 roku Graff i Konstanty Wolicki złożyli Lubeckiemu raport o postępie robót doświadczalnych przy pogłębianiu źródeł słonych w Ciechocinku. Wraz z optymistycznymi wiadomościami liczyli na uzyskanie upoważnienia do sprowadzenia potrzebnych materiałow do budowy i sprowadzenia ich na miejsce, jak również na przygotowanie się do wzniesienia zakładu solnego w najbliższej porze wiosennej. Prosili również o przesłanie więcej pieniędzy, gdyż wyasygnowana kwota 25.000 zł. została już wyczerpana. Lubecki nie będąc specjalistą w tej materii, zdecydował się przed podjęciem ostatecznej decyzji, wysłać 3-osobową komisję celem dokładnego zbadania wyników i opracowania przyszłych projektów. W dniu 25.11.1823 roku Lubecki wyznaczył delegację do sprawdzenia na miejscu w Ciechocinku obfitości wody słonej wytryskającej z odkrytego źródła. W dniach od 01 do 06.12.1823 roku wysłani komisarze (min. z Hauke i Sienicki) potwierdzili, że wydobywa się co najmniej 13 stóp kubicznych wody słonej na minutę ze źródła, zaś przy pogłebieniu wytrysk będzie jeszcze obfitszy. Po przeprowadzonych badaniach wykazano, że woda słona daje 4% soli czystej, zaś ze źródła będzie można wyprodukować 100.000 centnarów soli rocznie. Obfitość i stopień solności nie pozostawiały wątpliwości, że można tu wybudować zakład warzelniczy soli. Następnie w dniu 13.03.1824 roku książę Lubecki przedstawił Księciu Namiestnikowi raport o rezultatach badań nad źródłami ciechocińskimi i potrzebie budowy warzelni soli. Uznawał za słuszne postawienie zakładu w drodze administracyjnej rządowej. W tym celu zawarł układ z Konstantym Wolickim, który wziął na siebie obowiązek zajęcia się budową i wystawieniem wszystkich gmachów i machin wodnych. Za wszystkie trudy i koszty Wolicki miał zapewnioną 1/4 część od oszczędności, jaka na wydatkach będzie pozyskana. Z przeprowadzonych analiz i wyliczeń oszacowano, że koszt warzenia jednego centnara wagi berlińskiej soli będzie wyższy od ceny łożonej na kupno soli liverpoolskiej. Całkowity koszt wyliczono na 7 złp. 8 2/3 gr., co przy cenie 6 złp. 23 gr. w portach pruskich czyniło sól ciechocińską droższa o 15 2/3 %. Lubecki argumentował jednak, że dla kraju korzystniejsze jest warzenie i posiadanie własnej soli. Po uzyskaniu zgody ze strony Namiestnika roboty ruszyły raźnie do przodu. W dniu 14 lutego 1824 roku Lubecki prosił Wolickiego o szybkie zrealizowanie swego układu z Zawadzkim z dnia 09.05.1823 roku w celu dopomożenia Skarbowi pobudowania warzelni soli, do czego się Wolicki w zupełności zastosował. Dodatkowo otrzymał deklarację od Zawadzkiego na ostąpienie swych dóbr Skarbowi za gotówkę lub na zamianę. W dniu 10.06.1824 roku zawarty został kontrakt pomiędzy Ministrem Prezydującym w Komisji Przychodów i Skarbu księciem Lubeckim działającym z mocy upoważnienia Xięcia Namiestnika Królewskiego z dnia 22.03.1824 roku a Konstantym Wolickim, dziedzicem dóbr Kwaśniowa, kontrakt „o budowę i urządzenie zakładu warzelni soli w Ciechocinku” pod warunkami spisanymi przez Xięcia Namiestnika Królewskiego reskryptem z dnia 14.02.1824 roku i przez Xięcia Namiestnika w dniu 22.03.1824 roku zatwierdzonych. Wolickiemu okazane zostały anszlagi i plany założenia warzelni solnej w Ciechocinku zgodnie z którymi wszystkie budowle razem, nie licząc wartości drzewa do nich potrzebnego, które wydawane miało być z lasów rządowych, kosztować miały w sumie 552.250 złp. 10 gr. Wolicki przyjął na siebie zajęcie się budową i wystawieniem wszystkich gmachów i machin wodnych zgodnie z przedstawionymi planami i anszlagami. Drzewo na budowę pochodzić miało z lasów rządowych najbliższych Ciechocinka. W przypadku gdyby koszty ścięcia, wywózki i transportu połączone z wartością drzewa z lasów rządowych przewyższały znacznie cenę po jakiej można by je zakupić w lasach prywatnych, wówczas Wolickiemu dane było upoważnienie do nabycia pewnej części drzewa w konkretnym gatunku z lasów prywatnych. W nagrodę za starania dla Wolickiego przeznaczona była 1/4 część sumy oszczędności, jakie skutkiem jego zabiegów pojawią się na poszczególnych pozycjach anszlagowych. Wolicki zobowiązany został do wystawienia wszystkich budowli w ciągu dwóch lat, zaś na zabezpieczenie wszystkiego zobowiązał się wystawić Rządowi kaucję na sumę 50.000 złp. W dniu 10.06.1824 roku zawarty został drugi kontrakt pomiędzy Ministrem Prezydującym w Komisji Przychodów i Skarbu księciem Lubeckim działającym z mocy upoważnienia Xięcia Namiestnika Królewskiego z dnia 22.03.1824 roku a Konstantym Wolickim, dziedzicem dóbr Kwaśniowa, tzw. kontrakt „o warzenie soli z wody słonej ze źródeł w Ciechocinku i Słońsku wytryskającej”. Zawarty on został zgodnie z warunkami przyjętymi w dniu 03.03.1824 roku przez Wolickiego oraz przez reskrypt Xięcia Namiestnika zatwierdzonymi. Wolicki nabywszy przed rejentem Rudnickim w dniu 09.05.1823 roku dzierżawę źródła wody słonej od Józefa Zawadzkiego odstąpił ją Rządowi na takich samych warunkach, jakie jemu służyły, nie zastrzegając sobie za to żadnego wynagrodzenia. Następnie Rząd wypuścił Wolickiemu w antrepryzę warzenie soli na okres 20 lat licząc od dnia rozpoczęcia warzenia. Minister zapewnił Wolickiego, iż corocznie conajmniej 100.000 centnarów soli w Ciechocinku ważonej będzie odbierał po określonej cenie. W przypadku niemożliwości uwarzenia takiej ilości soli Wolicki winien z półrocznym wyprzedzeniem powiadomić Komisję Rządową Przychodów i Skarbu. Podobnie Rząd z półrocznym wyprzedzeniem zobowiązany był do poinformowania o zamiarze odebrania większej ilości niż 100.000 centnarów soli. Wolicki zobowiązany był do dostarczenia na brzeg Wisły przy Ciechocinku całorocznej ilości soli w miesiącach: w kwietniu, czerwcu i we wrześniu po cenie 6 złp. 2 2/3 gr. za centnar soli w beczkach trzycentnarowych. W przypadku zamówienia soli w beczkch jednocentnarowych cena miał być wyższa o 7 gr. Wolicki tytułem nagrody od każdego centnara miał mieć opłacone 9 gr., gdyby zaś osiągniety zysk był wyższy od 10 gr. to ¼ zysku przypadać miało Wolickiemu, a ¾ otrzymać miał Skarb publiczny. Fabryka warzenia soli prowadzona miała być sposobem admistracyjno-rządowym na rzecz Wolickiego i za jego prywatne fundusze. W celu wspomożenia Wolickiego w zaopatrzeniu zakładu w conajmniej jednoroczne zapotrzebowanie na zapasy materiałów palnych (drzewa i węgla kamiennego) Komisja Rządowa Przychodów i Skarbu zapewniła udzielenie mu pożyczki na kwotę 200.000 złp. bez procentów z obowiązkiem zwrócenia kapitału w 4 ostatnich latach niniejszej umowy, każdorocznie w dniu 1 stycznia po 50.000 złp. Bezpieczeństwo pożyczki zapisane zostać miało na hipotece dóbr Wolickiego. Wolicki materiały palne pozyskiwać mógł w lasach i kopalniach rządowych, a w przypadku niższej ceny także w prywatnych. Przedmioty, sprzet i narzędzi których nie będzie w kraju, Wolicki mógł sprowadzać z zagranicy bez cła. Na dotrzymanie umowy oraz zabezpieczenie całości zakładu kosztem rządowym Wolicki zobowiązany był złożyć kaucję na kwotę 100.000 złp. Umowa dodatkowo zapewniała Wolickiemu bezpłatne korzystanie za źródeł słonych w dobrach rządowych Słońska oraz możliwość budowania kopalni węgla brunatnego w Dobrzyniu, a także kopalń węgla kamiennego w Sławkowie i w Będzinie, o ile węgiel stamtąd użyty będzie na potrzeby warzelni soli. W dniu 12.06.1824 roku reskryptem Lubeckiego, zgodnie z odezwą Komisji Rzadowej Spraw Wewnętrznych i Policji z dnia 26.04.1824 roku, przedstawione zostały radcy górniczemu Graffowi obowiązki wynikające z budowy zakładu warzelnianego w Ciechocinku, a następnie warzenia tam soli. Zostały one następnie zatwierdzone pismem Xięcia Namiestnika Królewskiego z dnia 27.12.1924 roku do Ministra Prezydującego w Komisji Rządowej Przychodu i Skarbu. W oparciu o poprzednie kontrakty i aprobację Namiestnika w dniu 14.06.1824 roku Wolicki aktem rejentalnym prawo wieczystej dzierżawy źródła słonego w Ciechocinku i wszelkie winikające stąd swoje prawa przelał na rzecz Rządu Królestwa Polskiego pod takimi samymi warunkami, na jakich on sam je nabył, nie żądając za to żadnego wynagrodzenia. Od tej chwili sprawy przyszłej warzelni przeszły całkowicie do Wydziału Solnego w Dyrekcji Dochodów Niestałych, o czem Dyrekcja ta została zawiadomiona przez Lubeckiego pismem z dnia 19.06.1824 roku. W dniu 16.06.1824 roku w Kielcach przed Jego Cesarsko Królewskiej Mości Notariuszem publicznym Województwa Krakowskiego Andrzejem Kossowiczem, Konstanty Wolicki zamieszkały w Kwaśniowie zgodnie z kontraktem z dnia 10.06.1824 roku o warzeniu soli z wody słonej wytryskającej ze źródeł w Ciechocinku i w Słońsku, na podstawie paragrafu 14 na dotrzymanie warunków tego kontraktu oraz na zabezpieczenie całości zakładu kosztem rządowym zaproponowanego i oddzielnym inwentarzem mającym być opisanym i oszacowanym – mocą spisanego aktu notarialnego zapisał kwotę 100.000 złp. na rzecz Rządu Królestwa Polskiego na swych dobrach dziedzicznych Kwaśniowie z przyległościami. Z mocy tej kaucji Rząd Królestwa Polskiego w drodze administracyjnej mógł poszukiwać wszelkich szkód i strat, gdyby poniósł je z winy zeznającego oraz w związku z niedotrzymaniem warunków kontraktu. Wolicki poddał się egzekucji na całym swym majątku ruchomym i nieruchomym, zabezpieczając bezpieczeństwo tej kwoty na hipotece Dóbr Kwaśniowa z przyległościami, co sam osobiście zamierzał intabulować. W Kielcach w tym samym dniu i przed tym samym notariuszem Konstanty Wolicki spisał kolejny akt notarialny. Zgodnie z kontarktem z dnia 10.06.1824 roku zawartym na okres 20 lat od dnia rozpoczęcia warzenia, dla wspomożenia zaopatrzenia zakładu warzelni solnej w dostateczną ilość zapasów materiałów palnych – drzewa i węgla kamiennego – na zasadzie paragrafu 11 tego kontraktu zaciągnął od Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu pożyczkę na sumę 200.000 złp. z obowiązkiem zwrócenia kapitału bez procentów w czterech ostatnich latach każdorocznie w dniu 1 stycznia po 50.000 złp. Wolicki chcąc korzystać z tej pożyczki wystawił aktem niniejszym obligację w zapewnieniu otrzymania wypłaty ze Skarbu Publicznego i taką sumę 200.000 złp. w monecie srebrnej Rządowi Królestwa Polskiego wyznał się być dłużnym. W przypadku uchybienia jakiegoś terminu zrzekł się wszelkich dobrodziejstw służących dłużnikowi i gotowy był poddać się egzekucji sądowej lub administracyjnej na całym swym majątku ruchomym i nieruchomym. Bezpieczeństwo tej sumy 200.000 złp. zabezpieczył na hipotece Dóbr Kwaśniowa z przyległościami, deklarując się osobiście dokonać intabulacji. Po zawarciu kontraktu pobrał w 1825 roku od rządu Królestwa Polskiego bezprowizyjny kredyt obiegowy w wysokości 350.000 złp. polskich na zakup materiałów palnych, drzewa i węgla kamiennego dla warzelni soli w Ciechocinku i Słońsku. Wobec tego, że Wolicki zamiary swe zakreślał dla dobra kraju, gotów był odstąpić od warunków umowy. Roboty budowlane pod nadzorem Graffa rozpoczęto 04.07.1824 roku, wykorzystując jego wcześniejsze opracowania i projekt z 1816 roku. Dąb szypułkowy (pomnik przyrody) w Ciechocinku nazwany w dniu 08.VI.2011 r. imieniem “Konstanty” na cześć Konstantego Leona Wolickiego.Inwestycja została sfinansowana ze środków publicznych. Inwestorem zakładu był Bank Polski, który pozostał jego właścicielem do końca 1870 r., po czym warzelnie przejął Skarb Rosyjski. Wkrótce po rozpoczęciu budowy doszło do zatargu pomiędzy Rządem a Zawadzkim z powodu sprzeciwu tego ostatniego co do pozwolenia budowy tężni na gruncie Wołuszewskim, gdyż te miły być budowane „na piaskach ciechocińskich”. Na wskutek skargi wzniesionej przez Wolickiego i Graffa, został Zawadzki wezwany do Wydziału Solnego, gdzie protokólarnie w dniu 17.08.1824 roku złożył stosowne wytłumaczenie. Stwierdzł, że obiecał dać do 2-ch włók ziemi nie na Wołuszewie, jak to obecnie żądają Graff i Wolicki, lecz w Ciechocinku. Wołuszewo jest oddane kolonistom, których ruszyć nie może. Pozostałe grunta wołuszewskie są mu zaś do prawidłowego gospodarstwa potrzebne. Ze względu na to, że oddanie tych gruntów jest pilne, odda je w każdym czasie, jeśli go Skarb publiczny na piśmie upewni go, że zamiana na inne dobra bez jego krzywdy nastąpi lub dostanie takie wynagrodzenie, jakie sobie zastrzegł. W drugim wypadku prosi o natychmiastowe zapłacenie wkupnego i ażeby Skarb wyłączne praw o propinacji jemu zostawił i płacił podatki. Na wszystkie dostawy i obróbkę materiałów spisywano osobne kontrakty, które następnie zatwierdzane były przez Komisję Rrządową Przychodów i Skarbu. I tak w dniu 28.04.1824 roku zawarty został przez Wolickiego kontrakt z Janem Karczewskim na obróbkę, zrznięcie i dostawę materiałów drzewnych z Nadleśnictwa Kampinowskiego. W kontrakcie Karczewski zobowiązał się wszelkie drzewo wybrane dla Ciechocinka obrabiać własnym kosztem podług wykazów, zwieść na brzeg Wisły do Kromnowa i Witkowa, gdzie przez urząd leśny miało być kontrolowane a przez Wolickiego brakowane i na koniec miał je dostarczyć własnym kosztem Wisłą i złożyć na brzegu w Słońsku w terminie do 01.08.1824 roku. Samo ścięcie drzewa miało obciążać Wolickiego. Podobny kontrakt zawarł Wolicki z Antonim Malewskim na dostarczenie drewna z lasów w Brwilnie. Sprowadzono również budulec z Nadleśnictwa Kowalskiego. W dniu 18.08.1824 roku zawarł Wolicki kontrakt z niejakim Gotfriedem Pohlem, właścicielem dóbr bobrownickich na dostawę kamienia, gruzu i cegły z zamku w Bobrownikach. Pohl wziął duży zadatek, ale materiałów nie dostarczył. Wynikł z tego długi proces trwający do 13.03.1838 roku, to jest do czasu bankructwa Pohla i sprzedaży dóbr bobrownickich na licytacji. W okresie tym Wolicki skarżył się na fatalne drogi i prosił odpowiednie władze o wyznaczenie szarwarku w celu ich naprawy. Stąd też na drogi przeznaczane były duże fundusze. Wolicki, będąc zmuszony wyjeżdżać często z Ciechocinka w interesie budowy warzelniów zatrudnił w charakterze zastępcy Jana Sumińskiego, byłego pułkownika wojsk polskich, właściciela dóbr Ośno, często tytułowanego hrabią, chociaż tego tytułu nie posiadał. W dniu 15.10.1824 roku w Ciechocinku zawarł z nim umowę, w której odstąpił mu ¼ część całego swego interesu solnego w Ciechocinku ze wszelkiemi korzyściami i prawami poręczonymi Wolickiemu mocą wcześniejszych kontraktów. Jan Sumiński nie przyjął na siebie żadnej odpowiedzialności wynikającej ze wspomnianych kontraktów. Pod nieobecność Wolickiego w Ciechocinku miał jako kierownik naczelny zakładu czuwać we wszystkich szczegółach nad wspólnem dobrem. Umowa ta została zatwierdzoną przez Komisję Rządową Przychodów i Skarbu w dniu 10.06.1826 roku. Z przyczyn niezależnych od stron warzelni soli nie udało się wykończyć w terminie, jaki wynikał z kontraktu z dnia 10.06.1824 roku. Wolicki zwrócił się do Lubeckiego z prośbą o prolongatę kontraktu jeszcze na jeden rok, a mianowicie do 01.07.1827 roku. W dniu 27.12.1826 roku Komisja Rządowa Przychodów i Skarbu wystosowała pismo do Rady Administracyjnej Królestwa Polskiego z uzasadnieniem konieczności przedłużenia terminu budowy warzelni soli do dnia 01.07.1827 roku, tłumacząc to rozmaitymi przeszkodami i trudnościami. W odpowiedzi Rada Administracyjna w dniu 27.01.1827 roku przedłużyła termin wystawienia warzelni soli w Ciechocinku do dnia 30.06.1827 roku. Już w 1826 roku Wolicki zaproponował zaasekurować warzelnię soli w londyńskiem Towarzystwie Pallodium w cenie 80.000 dolarów (3.262 £). Towarzystwo odmówiło jednak, nie chcąc się angażować w Polsce. To samo było z Towarzystwem Phenix. Ostatecznie w 1827 roku doszło do porozumienia z Kompanią Alliance. Składka roczna wynosiła 232 £ i 14 szylingów (9.889 zlp. 22 gr.). W początkowym okresie budowy warzelni soli dużyn problemem było zapewnienie dostaw cierni. Pierwszy kontrakt na dostawę 6.000 kop cierni został zawarty przez Sumińskiego w styczniu 1826 roku z obywatelem ziemskim Onufrym Ostrowskim ze Złotopola w powiecie lipieńskim. Pomimo złożenia kaucji 20.000 złp. kontrakt nie został przez Skarb zatwierdzony, gdyż przyjęta cena była wyższa niż opiewał anszlag. Na początku 1827 roku Wolicki przebywał w Anglii, a dostawą cierni zajmował się Sumiński. Po jego usilnych naleganiach chęć dostawy 800 kop zadeklarował Mikołaj Łukowski, dziedzic dóbr Kijaszkowa i Działynia za Wisłą. Oferował on dostawą nie na lewy, a na prawy brzeg Wisły, po cenie 40 złp. z zapłatą awansem 16.000 złp. oraz dawał kaucję hipoteczną. Pozwolono zawrzeć umowę, lecz jak przyszło do podpisania, to Łukomski podniósł cenę do 60 złp. za kopę. Sumiński stargował ją na 52 złp. Kontrakt rejentalny zawarto ostatecznie 04.04.1827 r. w Działyniu, z dostawą cierni na lewy brzeg Wisły w terminie do 15.06.1827 roku. Kontrakt jednak nie został zatwierdzony z powodu zbyt wysokiej ceny, chociaż liczne oferty otrzymane wiosną 1827 roku z różnych stron kraju opiewały na daleko wyższe ceny. Polecono natomiast wejść w układy z Brzozowskim, dziedzicem dóbr Kamienia pod Kazimierzem nad Wisłą, który złożył dogodne warunki. Z Brzozowskim również kontrakt nie doszedł do skutku, bo chciał on cierni ciąć latem i mógł je dostarczyć dopiero na wiosnę 1828 roku. Po tych wszystkich nieudanych próbach Skarb wziął w swe ręce inicjatywę. Wiosną 1827 roku wydelegował Konstantego Reycha, urzędnika Wydziału Solnego w Warszawie do sochaczewskiego majątku Śladowa marszałkowej Bronicowej, która zaofiarowała swe usługi, a nawet przystąpiła do cięcia cierni licząc je po 86 złp. za kopę. Reych zastał u niej 5 kop już wyciętych i obliczył, że można było otrzymać wszystkiego 500 kop., kiedy Bronicowa zobowiązała się dostarczyć 1.000 kop. Doniósł swojej władzy, że ludzi przy robocie jest za mało i są źle płatni i z tego powodu na prawidłową dostawę ze strony Bronicowej liczyć nie można. Kolejne starania delegatów Wydziału Solnego również przynosiły mierne efekty. Pomimo chęci Brzozowskiego wzięcia na siebie dostawy wiosną 1828 roku i braku innych reflektantów, Komisja Rrządowa Przychodów i Skarbu zwróciła się w końcu 1827 roku do Steinkellera i S-ki o podjęcie się zwózki cierni z Puław i Modrzyc. Ustanowiono przeciętną cenę po 30 zł. za kopę. Niestety nie było co wozić. Również kolejny rok był rokiem pełnym zabiegów o zaopatrzenie się w ciernie. W styczniu 1828 roku Wolicki przedstawił Skarbowi do zatwierdzenia kontrakt zawarty ze Skarżyńskim z Poborza na dostawę 300 kop cierni po 60 złp., tłumacząc, że taniej nie uda się nabyć i że ceny w krótce podskoczą do 70 zł. Zatwierdzenia kontaktu odmówiono, a że sprawa była pilna, więc Komisja Rządowa Przychodów i Skarbu poleciła Komisii Województwa Mazowieckiego ogłosić konkurs na dostawę 1.500 kop na poprzednich warunkach po cenie 52 złp., w terminie do końca czerwca, a pisarzom magazynów solnych wydała rozkaz, ażeby agitowali odpowiednio w swych rewirach. Wolicki ze swej strony prosił o pozwolenie nabycia cierni sposobem administracyjnym przez własnych urzędników i robotników, gdyż obywatele ziemscy nie chcą się zająć tym tematem. Ręczył za skutek, byleby tylko dano na ten cel 20.000 złp. awansem. Argumentował, że można nabyć w ten sposób w dobrach iłowskich 100 kop. w dobrach Giżyce 100 kop, w dobrach Rybno 100 kop, w Sannikach 100 kop, w Słubicy 100 kop oraz w Studzieniu 100 kop. Skarb nie zgodził się jednak na podobną akcję. W końcu przyznano Wolickiemu kwotę 12.000 złp. co rozwiązano mu ręce. Wolicki z jednej strony dopominał się założenia plantacji cierni w Ciechocinku, nie bacząc, że grunt do tego nie był odpowiedni, a z drugiej strony zawarł następujące umowy: 1) z Friedmanem Hiltz z Opola na 500 kop po 20 złp. z dostawą na brzeg Wisły w majątkach łub 60 złp. z dostawą przy tężniach — Skarb zatwierdził cenę 20 złp. i oddał przewóz Steinkellerowi po 25 złp., 2) z Wojciechem Gutkiewiczem z miasta Białobrzega na 300 kop z dostawą do Mniszewa przy ujściu Pilicy do Wisły po 20 złp. Ten i dalsze kontrakty nie podlegały już zatwierdzeniu Skarbu. Zamówiono w sumie 1246 kop, zaś w kolejnych 20 majątkach przygotowano dalsze 601 kop. Ostatecznie dostawa sposobem gospodarczym dała dobry rezultat, bo otrzymywano wyborowy materiał i cena nie przekraczała 70 złp. za kopę z dostawą. W dniu 28.09/10.10.1827 roku ukazał się Ukaz Cara Mikołaja I o nabyciu na rzecz Skarbu Polskiego prywatnych dóbr Ciechocinka drogą zamiany. Józef Zawadzki za zajęte na rzecz Skarbu wsie Ciechocinek, Wołuszewo, Nowy Ciechocinek z nomenklaturą Roskosz i kolonię Wygoda z nomenklaturą Stara Dębina otrzymał dobra rządowe Bątków w obwodzie Warszawskim, składające sie z folwarku i wsi Długa Wola, folwarku i wsi Bątków, z folwarku i wsi Lewiczyn, z folwarku Jakóbów i wsi Broniszew wraz z przyległymi lasmi. Ponieważ z oszacowania tych dóbr wynikało, że przewyższają one dobra Ciechocinek o sumę 242.776 złp. 23 gr., stąd po rozliczeniu powinności wynikających dla Zawadzkiego z zawartego w dniu 20.05.1823 roku kontraktu z Wolickim zmniejszono tą sumę o kwotę 141.000 złp. Pozostałą sumę 101.776 złp. 23 gr. Zawadzki miał dopłacić Rządowi lub zabezpieczyć na dobrach Bątków przy uwzględnieniu 5% prowizji. W dniu 22.05/05.06.1828 roku Konstanty Wolicki przedstawił cesarzowi Aleksandrowi I podczas jego przejazdu przez Włocławek notatkę dotyczącą źródeł słonych w Ciechocinku i w Słońsku oraz rozpoczętej budowy warzelników soli. W 1828 roku postawiono cegielnię i fabrykę dachówek, zaś na wniosek Wolickiego przystąpiono ponownie do plantowania własnych cierni w Ciechocinku na wyznaczonych terenach. Naczelny leśniczy Brinken otrzymał w październiku 1828 roku polecenie utworzenia w Ciechocinku osobnego obrębu leśnego, tak zwanego tarniowego, który wraz z obrębem Wygoda utworzyć miał nową straż leśną „Ciechocinek” wchodzącą w skład włocławskiego nadleśnictwa. Pierwotnie do gotowania soli sprowadzano drewno z okolicznych lasów. Drewno opałowe kupował i gromadził Konstanty Wolicki, a w jego zastępstwie Jan Sumiński. W dniu 15.04.1824 roku Wolicki zakontraktował u Sumińskiego z majątku Ośno 5.000 polskich sążni sześciennych, po 216 stóp sześciennych warszawskich mających drewna szczapowego. Dalsza dostawa miała trwać od 1825 do 1830 roku włącznie. Odbiór miał miejsce w lasach. Twarde drewno liczone było po 16 złp. 24 gr. za sążeń z dodatkiem 6 gr. pniowego, a miękkie drewno po 12 złp. 24 gr. za sążeń z dodatkiem 6 gr. pniowego. Pozostały chrust zaś po 3 złp. i dla gajowego po 6 gr. W latach 1824 – 1827 stanęły dwie pierwsze tężnie (trzecią dobudowano w 1859 roku). Zakład budowany pod kierownictwem Graffa został prawie ukończony w 1829 roku. Wolicki otrzymał stanowisko dyrektora salin w Ciechocinku. W lipcu 1830 roku w imieniu Wolickiego dokonał Sumiński prób warzenia soli, z których otrzymaną sól próbną przesłał do Warszawy. Rozruchowi zakładu przeszkodził wybuch powstania listopadowego, w którym Wolicki brał udział, zaś potem wyjechał za granicę. Wielkie straty przyniósł przemarsz armii Paskiewicza przez Ciechocinek i długotrwały postój części tej armii na terenie warzelniów soli. Podczas rewolucji część przygotowanego drewna, czy to na warzelniach, czy to w lesie została rozkradziona, a reszta pod wpływem działań atmosferycznych straciła na wartości. Wspólnik Wolickiego Sumiński zwracał się do Rządu Tymczasowego, prosząc o pozwolenie dokończenia budowy chociażby jednej warzelni soli, lecz w dniu 15/27.01.1831 roku otrzymał odmowną odpowiedź z uzasadnieniem, że jest niemożliwością prowadzić roboty podczas działań wojennych, chyba, że za pomocą akcji prywatnej. W dniu 17.03.1832 roku Karol Scholtz (znany również z działalności w Cieślinie i w Dobrach Kwaśniowa) po porozumieniu się z Henrykiem Łubieńskim złożył na ręce radcy stanu Morawskiego podanie tyczące się wzięcia ciechocińskich warzelniów soli w antrepryzę kompanii akcjonariuszy. Projekt ten uznano jednak za powierzchowny i niekorzystny dla Skarbu, przez co umowa nie doszła do skutku. W dniu 03.04.1832 roku została wydelegowana do Ciechocinka komisja składająca się z radcy góniczego Graffa, radcy górniczego Lempe, nadrewizora rachunkowego Schöna, radcy budowniczego Schutza i buchaltera Wydziału Solnego Zugajewicza w celu zapoznania się ze stanem zakładu warzelniów soli, oszacowania szkód poniesionych w czasie rewolucji, określenia prac koniecznych do wykończenie robót i dopełnienia formalnej tradycji na rzecz Górnictwa. Warzelnie soli przeszły protokólarnie pod zarząd Wydziału Solnego górnictwa krajowego w dniu 06.05.1832 roku. Rada Administracyjna na posiedzeniu w dniu 19/31.07.1832 roku zatwierdziła dla powyżej wymienionych delegatów dodatkowe diety od dnia 3 kwietnia do dnia 12 maja ze względu na trudność egzystencji w Ciechocinku po dokonanych przez wojsko rosyjskie spustoszeniach. Prawidłowe warzenie soli rozpoczęto w dniu 21.10.1832 roku. Kontrakty zawarte z Wolickim znacznie utrudniały przyjęcie warzelniów przez wydział górnictwa krajowego, który nie chciał brać na siebie odpowiedzialności wobec sprawy należyce niewyjaśnionej. W lutym 1833 roku zakład w Ciechocinku został oddany pod zarząd Banku Polskiego z poleceniem ukończenia zakładu. W dniu 06/18.01.1834 roku Dyrektor Główny przewodniczący w Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu wystosował do Rady Administracyjnej Królestwa Polskiego wniosek o rozwiązanie obydwu kontraktów zawartych w dniu 10.06.1824 roku z Konstantym Wolicki. We wniosku tym dyrektor argumentował, że zgodnie z pierwszym kontraktem Wolicki zobowiazał się w ciągu 2 lat wybudować zakład warzelni soli w Ciechocinku za sumę 552.250 złp. 10 gr. W nagrodę miał przyznaną czwartą część oszczędności, jaką by na powyższej sumie osiągnął. Zmiany poczynione w planach i inne okolicznośći sprawiły, że Skarb zamiast sumy 552.250 złp. 10 gr. musiał wydać 1.542.052 złp. 17 gr. Dodatkowo zakład zamiast w ciągu 2 lat, nawet po 7 latach nie nie jest jeszcze w pełnym ruchu. Wolicki opuszczając w 1831 roku kraj zostawił warzelnię w takim stanie, że jej dokończenie dopiero w 1833 roku mogło być uskutecznione. W 1833 roku wywarzono 50.701 centnarów berlińskich soli, a już od 1834 roku warzono po 105.000 centnarów. Wobec powyższego stwierdził, że Wolicki nie dopełnił swoich obowiązków względem Rządu, a tym samym nie ma prawa do jakichkolwiek korzyści. Natomiast zgodnie z drugim kontraktem Wolickiemu powierzona została produkcja soli na 20 lat, za co miał otrzymywać od rządu po 6 złp. 9 2/3 gr. za centnar oraz zapewniona była mu bonifikacja po 9 gr. od centnara i czwarta część korzyści otrzymywnych z dostarczonej soli poniżej tej ceny. Ponieważ Wolicki opuścił kraj i porzucił zakład nie obmyśliwszy mu żadnego środka dla zapewnienia ruchu, przez co sam zrzekł się zapewnionych mu korzyści. Ponadto utrzymanie kontraktu byłoby na szkodę Rządowi, gdyż cena za otrzymywaną sól będzie najwyżej po 5 złp. za centnar, co przy utrzymaniu w mocy kontraktu obowiązującego przez 20 lat przyniosłoby Wolickiemu korzyść wynoszącą 1.116.666 złp. 20gr. Wniosek Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu został zaakceptowany przez Radę Administracyjną. Wspólnik Wolickiego Sumiński wystąpił do Skarbu o wypłacenie mu straconych korzyści, przyznanych Wolickiemu na mocy kontraktu z dnia 10.06.1824 roku, a przez tegoż odstąpionych Sumińskiemu na mocy wzajemnej umowy. Prokuratoria Generalna Królewstwa Polskiego listem z dnia 21.10/02.11.1835 roku do Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu zawiadamiła o przysądzeniu Sumińskiemu w zastępstwie Wolickiego części ogólnych zysków z warzelniów soli, powołując się na wyżej wskazane układy. Jednak Skarb sprawę poprowadził dalej i wygrał na zasadzie orzeczenia Rady Administracyjnej z dnia 16/28.01.1834 roku. Sumiński złożył apelację, ale wyrokiem Trybunału Cywilnego Guberni Warszawskiej z dnia 22.03/03.04.1840 roku pretensje jego zostały odrzucone. Przy okazji zabezpieczenia transakcji zakupu dóbr w Ciechocinku została oszacowana wartość dóbr Wolickiego w powiecie olkuskim – oceniono je na 487.493 złp. Na zaopatrzenie Zakładu Warzelni Solnej w Ciechocinku i w Słońsku oraz na dotrzymanie kontraktu o warzeniu soli z wody słonej wytryskującej ze źródeł w Ciechocinku i w Słońsku Konstanty Leon Wolicki ustanowił zabezpieczenia hipoteczne na dobrach Kwaśniów, Cieślin z przyległością Hucisko na łączną kwotę 300.000 złp. w monecie grubej krajowej (o zabezpieczeniu hipotecznym >> czytaj więcej). Wolicki przez długi jeszcze czas starał się o wyjednanie odszkodowania dla siebie, ale bez rezultatu. W pierwszem podaniu złożonem w 1843 roku na imię cesarza, przypominał, że dał w swoim czasie Skarbowi około 6.000.000 r.s. zysku na sprowadzonej przez niego z Galicji na polecenie księcia Lubeckiego soli kamiennej, którą on nabył po 3 złp. 12 gr. za centnar, kiedy dawniej Skarb płacił po 8 złp. 12 gr. Jak z tego widzimy Wolickiemu nie chodziło o własną kieszeń. Z zapałem i pośpiechem oddawał się budowie warzelni i posuwał roboty w miarę możności. Ani za pierwotny kosztorys, ani za zmiany dokonywane w czasie budowy, ani za przerwy w robotach nie może odpowiadać, bo następowały nie z jego winy. Opuścił kraj w 1831 roku, bo musiał, co w ostateczności doprowadziło go ruiny majątkowej.

      Kolejnym polem działalności przemysłowej Wolickiego była sprawa floty na Wiśle. W 1824 roku Skarb Królestwa Polskiego nawiązał kontakt z Piotrem Antonim Steinkellerem z Krakowa i Konstantym Wolickim z Warszawy, którzy mieli doprowadzić do budowy floty potrzebnej do transportu soli. W tym celu zawarto kontrakt w dniu 25 czerwca 1825 roku mię­dzy rządem, a panami Konstantym Wolickim i Piotrem Steinkellerem na “transport soli rządo­wej niemniey płodów i wyrobów górniczych”. W artykule V wspomnianej umowy czytamy: “Przedsiębiorcy zobowiązani są własnym funduszem zaprowadzić flotyllę, złożoną częścią ze statków płaskich żaglowych, częścią z berlinek. Na koniec, na własne risico, antreprenerowi wybudują naydaley w przeciągu dwóch lat od daty rozpoczęcia tego kontraktu, czyli do dnia 1 kwietnia 1826 roku, sto płaskich statków żaglowych i jeden paropływ do ciągnięcia w górę próżnych statków przeznaczony”. W celu realizacji tego przedsięwzięcia podjęli się oni zbudowania w ciągu 2 lat floty rzecznej związanej z importem do kraju soli z zaborów austriackiego i pruskiego. Miała ona składać się ze 100 berlinek i holownika parowego. W kontrakcie tym Wolicki zobowiązał się ponadto “... wymurować z funduszów przez Rząd wskazać się mających, groble i zakłady górnicze w Kunowie i Rudzie w przeciągu lat 2 i wedle planów w tym celu przygotowanych”. Stworzenie żeglugi na Wiśle było jednym z marzeń i jednym z zabiegów Lubeckiego. Dla urzeczywistnienia tego zamiaru założył rząd Królestwa “Zakład Berlinek” we wsi Rybaki pod Wyszogrodem. Zobowiązując Steinkellera i Wolickiego do wybudowania flotylli, sprzedał im “cały zakład rządowy statków wodnych, Berlinkami zwanych, wraz z ich warsztatami, rekwizytami i utensyliami we wsi Rybaki pod Wyszogrodem…. aby zaś amreprenerowie byli w możności, nietylko utrzymywać zakład w stanie odpowiednim, ale nawet takowy rozszerzyć, folwark Rybaki pod miastem Wyszogrodem, dla tegoż zakładu potrzebny, wypuszczonym mieć będą od Rządu na czas kontraktu ninieyszego, pod takiem prawem w jakiem go Rząd posiada” (art. 7). We wsi Rybaki pod Wyszogrodem Wolicki uruchomił w roku 1825 “Zakład Berlinek”, jednak rok później spółka rozpadła się. Wspólnie z Jakubem Berksohnem rozpoczęli budowę barek potrzebnych do transportu soli i innych towarów. Realizując postanowienia kontraktu Wolicki, któremu przy podziale czynności dokonanym przez wspólników przypadło zorganizowanie flo­tylli, nawiązał kontakty z kupcem i rezydentem angielskim w mieście Danzig Aleksandrem Gibsonem, za pomocą którego właśnie w Anglii zakupiono dwa parowce. Przybyły one do grodu nad Motławą w czerwcu 1827 roku pod banderą rosyjską, na której był umieszczony Orzeł Polski (w sierpniu 1827 roku dostarczono kocioł parowy). Pierwszy z nich zakupiony w Liverpoolu nazwany został “VICTORY” (przypłynął na nim sam Wolicki) był drewniany, miał moc 60 koni i musiał być holowany do Warszawy z powodu uszkodzonego i zostawionego w Anglii kotła. Drugi zaś “XIĄŻE XAWERY” został zakupiony w Yarmouth – miał pełne oprzyrządowanie, siłę 40 koni i przeznaczony był do podróży po morzu (do wprowadzenia okrętów z portu do miasta, zaś w dni świąteczne do podróży na wyspę Hel). Koszt zakupu wyniósł 178 000 i 298 000 złotych polskich. W dniu 29.06.1827 roku Konsul Generalny Rosyjski, Radca Kolegialny zaprosił na pokład tych statków 250 gości, dla których na pokładzie wydano wspaniałą ucztę. Z treści listu Tomasza Łubień­skiego do ojca, pisanego z Warszawy 11 lipca 1827 roku, sądzić można, że nie były to jedyne statki zakupione wówczas przez Wolickiego. Pisał bowiem: “Przyjechał Wolicki z Londynu, gdzie trzy statki parowe zgodził, jeden ma iść od Gdańska do Ko­penhagi, drugi od Nieszawy do Gdańska, trzeci od Warszawy do Nieszawy, czwarty, na koniec, najmniejszy, który dopiero mają obstalować, ma iść od Krakowa do Warszawy”. Obydwie zakupione jednostki zostały sklasyfikowane przez Rejestr Lloyda i otrzymały klasę A1. Były to pierwsze w historii statki należące do polskiego armatora i pływające pod polską banderą, klasyfikowane i mające klasę Lloyd’s Register. Nie wiadomo, jak bandera ta wyglądała, jednak informacja o tym, że była to bandera polska, można znaleźć zarówno w odpowiednich rocznikach Rejestru Lloyda, jak i w rejestrze zawinięć statków do portu w Gdańsku za rok 1827 zachowanym w Archiwum Państwowym w Gdańsku. “Victory” miała pływać po Wiśle, a “Xiążę Xawery” – stacjonujący w Gdańsku – miał pływać do Anglii wożąc cynk, a w drodze powrotnej sól, zaś w według innej wersji miał przy bezwietrznej pogodzie holować żaglowce oraz służyć odbywaniu wycieczek po Zatoce Gdańskiej. “Victory” po wymianie kotła parowego (pękł w trakcie rejsu) w dniu 31 sierpnia 1828 roku przybył do wsi Potok koło Warszawy (“Stanął przy po­toku pod Bielanami i dalej nie może postąpić … woda jest za mała dla niego”). Parostatki sprowadzone z Anglii okazały się niezdatne do żeglugi wiślanej z powodu zbyt głębokiego zanurzenia. Tymczasem drugi statek w oparciu o port gdański odbył jeszcze w 1827 roku kilka rejsów wycieczkowych do ówczesnego Zoppot (dzisiejszy Sopot) i na Hela (dzisiejszy Hel). Była to pierwsza próba zorganizowania regularnej sezonowej komunikacji z Helem. Rok 1827 uważany jest za początek polskiej żeglugi parowej. Na wskutek szykan zniemczonego magistratu Gdańska rejsy po Zatoce zostały wkrótce zlikwidowane. “Xiążę Xawery” został unieruchomiony i przez dwa lata stał w porcie gdańskim. Dalsze losy obydwu statków nie są jasne. Po upadku powstania Wolicki uzyskał od władz zwolnienie od zobowiązań, co do utworzenia żeglugi a statek przekazano Górnictwu Rządowemu w rezultacie, czego wymontowano z niego maszynę i kocioł parowy. W przededniu Powstania Listopadowego w roku 1830, nabył Piotr Steinkeller od Wolickiego firmę “Wolicki” – zakład budowy floty we wsi Rybaki i prawo dzierżawy tego folwarku. I tu poniósł poważne straty, gdyż znaczna liczba Berlinek zajętą została przez obydwie strony powstania na potrzeby mostów pod Warszawą, Modlinem i Zegrzem, inna ich część, jak również znajdujące się na warsztatach materiały i narzędzia uległa spaleniu lub innemu zniszczeniu. Po powstaniu firma “Wolicki” odbudowała 51 zatopionych statków, a następnie, podając jako powód upadek handlu w okresie popowstaniowym, wskazała na bezużyteczność dalszych wysiłków w tym kierunku, które oprócz jej ruiny materialnej, żadnej korzyści nie obiecywały. Prośbę swą o zwolnienie z zobowiązań poparła rzeczona firma ofiarą statku parowego dla górnictwa. Rząd Królestwa, udobruchany tym darem, a głównie mając na względzie okoliczność, iż, po zasekwesterowaniu majątku Wolickiego, sam byłby zmuszony wejść w jego zobowiązania, od takowych rzeczoną firmę zwolnił. W roku 1837 do spółki z firmą “Wolicki” przystępuje Władysław Pusławski, któremu chodziło głównie o transport soli Bugiem i Narwią, na co pobrał z Banku Polskiego kredyt w wysokości złp. 100 000. W roku 1841 Pusławski zrzeka się tego interesu na rzecz Wolickiego. Tym sposobem Wolicki zostaje znów posiadaczem całej flotylli rzecznej w Królestwie, ale dla tego chyba tylko, aby w roku następnym (1842) zbyć ją Steinkellerowi. Ponadto Wolicki zakupił w Gdańsku za 6 000 talarów machinę parowa do czyszczenia mielizny na rzece Pregoła i w zatoce. Zastosowanie tej machiny miało umożliwiać wpływanie wszystkich statków do Królewca, a nie tylko do Pilawy, jednak nie spełniła ona tego zadania.

      Konstanty Leon Wolicki zajmował się także zakupem soli oraz handlem zagranicznym. W latach 20-tych XIX wieku Lubecki wielokrotnie wysyłał Wolickiego za granicę, w tym do Wielkiej Brytanii, w celu organizacji importu (oraz jego finansowania) maszyn parowych, importu soli i eksportu cynku. Importował on tokarnie, kompletne, napędzane mechanicznie warsztaty tkackie, urządzenia transportowe do kopalń. Sprzedał do Indii 70 000 cetnarów polskiego cynku za kwotę 1,7 miliona złotych. Rząd musiał sprowadzać sól austracką i angielską za pośrednictwem Prus. Lubecki pragnął nawiązać bezpośrednie stosunki handlowe z Anglią i w tym celu wysyłał Wolickiego do Liverpoolu w celu bezpośredniego zakupu większej ilości soli. Starania te rozbijały się jednak o przeszkody stawiane przez Prusy w kwestii transportu przez Gdańsk oraz w mniejszym stopniu przez problem transportu wewnętrznego dzierżawionego przez Żydów. Wolicki – wraz ze współpracującymi z nim przedsiębiorcami – był subkontraktorem importu soli z Austrii, która była wtedy dominującym dostawcą soli do Królestwa. Na skutek tego zawarty został w dniu 25.06.1825 roku pomiędzy Franciszkiem Ksawerym Druckim-Lubeckim Księciem Ministrem Prezydującym w Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu Królestwa Polskiego działającym z mocy upoważnienia Księcia Namiestnika Królewskiego z jednej strony, a Konstantym Wolickim i Piotrem Steinkellerem „obywatelem i Bankierem wolnego miasta Krakowa” z drugiej strony, kontrakt „o transport soli rządowey niemniey płodów i wyrobów górniczych”. Umowę tę zawarto na lat dziesięć, tj. trwać miała do 01.04.1836 roku. Osnową jej były następujące warunki: na zabezpieczenie dotrzymania konktraktu składają Wolicki i Steinkeller kaucję w sumie złp. 400,000 (art, 2). Przedsiębiorcy obowiązani byli corocznie sprowadzać zakupioną od rządu austriackiego sól w ilości 100,000 ctn. wied., płacąc za to rządowi austriackiemu corocznie do 800,000 złp, co po sprowadzeniu soli do kraju miało być zwracane przedsiębiorcom przez rząd Królestwa. Kontrakt i jego aneksy dokładnie określają wysokość zapłaty, jaka przypadać będzie przedsiębiorcom za dostawę soli drogą lądową lub wodną do poszczególnych magazynów rządowych. Suma więc ogólna, jaką przedsiębiorcy za dostawę soli osiągnąć mogli, zależała zatem od ilości przywiezionej soli i od miejsc do jakich sól ta dowiezioną być miała. W dniu 17.08.1825 roku w Krakowie przed Pisarzem Aktowym Publicznym Wolnego Miasta Krakowa i jego Okręgu Antonim Matakiewiczem Konstanty Wolicki zamieszkały w Kwaśniowie i Piotr Antoni Steinkeller bankier krakowski zamieszkały w Krakowie zawrali umowę. Ze względu na obowiązki i warunki realizacji kontraktu z dnia 25.06.1825 roku, zgodnie z doświadczeniem dla dogodności stron oraz dla pewności dla Skarbu Wolicki i Steinkeller zawarli rozkład i układ dla głównego przedmiotu transportu soli i wyrobów rządowych. Celem dogodniejszego ułatwienia transportu wodnego tak soli, jak i innych rządowych transportów zobowiązali się własnym funduszem zaprowadzić flotyllę ze 100 statków płaskich żaglowych i 1 statku parowego przeznaczonego do ciągnięcia w górę próżnych statków – tak by nimi zrealizować cały transport soli i produktów rządowych. Dalej zobowiązali się cały zakład rządowy statków wodnych Berlinkami zwanych, wraz ze wszelkim warsztatami i rekwizytami znajdujący się we wsi Rybakach pod Wyszogrodem od dnia 01.03.1826 roku za cenę przez znawców obopólnie wyznaczonych zakupić i na swój rachunek utrzymywać. Ponadto w przeciągu 2 lat wymurować z funduszów Skarbowych przez Rząd wskazanych groble i zakłady górnicze w okolicach Kunowa, Rudy i Brodów zgodnie z warunkami i ceną ustaloną w kontrakcie, niemniej złożyć stosowną od tego przedmiotu kaucję zabezpieczającą w wysokości 100.000 złp. Następnie Wolicki zobowiązał się zająć wykonaniem i wykonać na własne ryzyko i odpowiedzialność ze swojego majątku obowiązki wynikające z Artykułów 5, 7 i 14 głównego kontraktu z dnia 25.06.1825 roku. W związku z przejęciem przez Wolickiego zobowiązania do dopełnienia na własne ryzyko Artykułów 5, 7 i 14 kontraktu Piotr Antoni Steinkeller na mocy bonifikacji zobowiązał się wypłacić Wolickiemu cenę pieniężną w ilości 302.000 złp. w następujący sposób: – 30.000 złp. Wolicki już odebrał i z tej kwoty skwitował Steinkellera, następnie 20.000 złp. Steinkeller wypłaci Wolickiemu w przeciągu 4 tygodni od daty uzyskania zezwolenia Księcia Ministra, żeby obowiązki wynikające z Artykułów 5, 7 i 14 kontraktu głównego z dnia 25.06.1825 roku rozciągały się w całości na odpowiedzialności Wolickiego. Dalej w dniu 01.01.1827 roku wypłaci 50.000 złp., 24.06.1827 roku kolejne 50.000 złp., dalej 01.01.1828 roku znowu 50.000 złp. i 24.06.1829 roku 102.000 złp. Nadto zaręczył Steinkeller Wolickiemu, że gdy flotyllę urządzi z porządnym skutkiem – cały transport wodny soli mieć będzie dany przez Steikellera za cenę równą kosztom transportu starymi galarami. Ponadto zobiązał Wolickiego do uzyskania i wyrobienia w Komisji Rządowj Przychodów i Skarbu Królestwa Polskiego reskryptu uwalniającego Steikellera od wszelakiej odpowiedzialności wynikającej z niewykonania obowiązków wynikających z Artykułów 5, 7 i 14 kontraktu z dnia 25.06.1825 roku oraz zrzeczenie się w tej mierze tejże Komisji cyrografu do kaucji głównej 400.000 złp. Sam transport soli i wyrobów rządowych należeć miał do Piotra Antoniego Steikellera wyjąwszy 1/8 część tego transportu, którą sobie Wolicki dla siebie zatrzymał przyrzekając, że nigdy nikomu nie odstąpi tej części. Resztę zaś swej części, czyli spółki tego przedsiębiorstawa Wolicki odstąpił i scedował Piotrowi Antoniemu Steikellerowi z wszelkimi korzyściami, obowiązkami i ciężarami oraz możliwością dobrania innych wspólników do tego przedsięwzięcia. Za odstąpienie części transportu soli i wyrobów Wolicki skwitował Piotra Steinkellera z odebranej satysfakcji w wekslach i w gotówce. Gdy sam transport soli i wyrobów (wyjąwszy tą ósmą część) stanie się udziałem Piotra Steikellera, ten zobowiązał się uzupełnić kaucję 400.000 złp. z całości, zaś swoją część Wolicki miał mu zwrócić. W dniu 18.08.1825 roku w Krakowie przed Pisarzem Aktowym Publicznym Wolnego Miasta Krakowa i jego Okręgu Antonim Matakiewiczem Piotr Antoni Steinkeller bankier i obywatel krakowski oraz Konstanty Wolicki działajacy poprzez swego pełnomocnika specjalnego Moritza Samelsona kupca i obywatela krakowskiego, jako realizujący transport soli w Królestwie Polskim oraz starozakonni Manel Weinberger i jego syn Nuta Weinberger zamieszkali w Nowym Mieście nad Pilicą w Powiecie Rawskim Województwie Mazowieckim zawarli kontrakt dotyczący transportu soli. Konstanty Wolicki i Piotr Antoni Stenkeller mając zawarty w dniu 25.06.1825 roku kontrakt wzgledem 10-letniej dostawy soli dla wszystkich magazynów Królestwa Polskiego wypuścili ze wspomnianej dostawy Manelowi Weinbergerowi i jego synowi Nuta Weinbergerowi także 10-letnią dostawę soli, zaczynając od dnia 01.04.1826 roku do 01.04.1836 roku do magazynu solnego Nowe Miasto nad Pilicą pod następującymi warunkami. Przyjęli oni na siebie obowiązek dostarczenia soli kamiennej w takich gatunkach, jakich Komisarz pełnomocny Rządu Królestwa Polskiego wydawać będzie ze składów austriackich w ilości corocznie po 34.800 cetnarów, czyli w takiej ilości jaka przez Rząd corocznie dla magazynu solnego przeznaczona będzie. Transport wodny urządzić mieli w okresie wiosennym, między św. Janem a św. Michałem, tak aby soli w magazynie nigdy nie zabrakło. Zobowiazali się sól zapakować, przeważyć i odpowiednio zabezpieczyć w magazynie. Wynagrodzenie kosztow transportu do wymienionego magazynu ustalone zostało na 7 złp. 22 ½ gr. w monecie srebrnej od jednego cetnara berlińskiego, mającego sto dziesięć funtów berlińskich. Transportujący sól zobowiązali się dostarczać sól do magazynu bez ubytku. Ubytki nie mogły przekroczyć 3% dla soli szybikowej i zielonej w kruchach i w bałwanach oraz 1,5% dla soli beczkowej. Te same zasady tyczyły się w przypadku zatonięcia transportu. W przypadku ubytków większych niż dopuszczalne czyniący transport zobowiązali się zapłacićpo 8 złp. za każdy brakujacy cetnar berliński, podobnie po 8 złp. mieli dostać za każdy cetnar berliński, jeżeli ubytek będzie mniejszy niż jest dopuszczalny. Niedopuszczalne były żadne nadużycia odnośnie soli (darowanie, sprzedaż, itp.) lub też gdyby na statkach ładowane były inne towary, za co odpowiadać mieli solidarnie swoimi majątkami oraz stosownie do przepisów skarbwych. Zgodnie z odpowiednimi Artykułami Kontraktu transportowana sól była własnością Rządu Królestwa Polskiego, za tym nie mieli oni ponosić żadnych opłat na komorach Królestwa Polskiego, opłat mostowych, drogowych, groblowych, brzegowych i opłaty od zagranicznych galarów w Królestwie Polskim. Pośredniczący w trasporcie Weinbergerowie określili swój udział w kontrakcie w 2/3 częściach na ojca Manela, zaś w 1/3 części na jego syna Nuta. Nie mogli oni bez pisemnego zezwolenia zbywać swych praw i obowiązków na osoby trzecie. Za pewność dotrzymania wszystkich punktów i warunków niniejszego kontraktu do kasy Piotra Antoniego Steinkellera Manel Weinberger wpłacił kaucję w kwocie 34.000 złp. w monecie srebrnej, która miała być mu zwrócona po ukończeniu transportu bez procentów. W przypadku śmierci Manela cały kontakt przechodził na jego syna Nutę, podobnie jak wpłacona kaucja. Oprócz złożonej kaucji Wolicki i Steinkeller zastrzegli sobie prawo w przypadku uchybień w realizcji umowy dochodzić swoich strat nie tylko ze złożonej kaucji, ale i z majatku podwykonawców oraz rozwiązać umowę w każdym momencie. Umowa zawarta została na lat 10, gdyby jednak zgodnie z Artykułem 5 Kontraktu z Rządem wybudowana została flotylla ze statkiem parowym, to ona przejąć miała cały transport soli, bez żadnej bonifikaty, jedynie zwrócona zostanie im kaucja. W dniu 29.08.1825 roku w Krakowie przed Pisarzem Aktowym Publicznym Wolnego Miasta Krakowa i jego Okręgu Antonim Matakiewiczem Piotr Antoni Steinkeller bankier i obywatel krakowski oraz Konstanty Wolicki działajacy poprzez swego pełnomocnika specjalnego Moritza Samelsona kupca i obywatela krakowskiego, jako realizujący transport soli w Królestwie Polskim, zawarli ze starozakonnymi Izraelem Landaau zamieszkałym w Kamieńsku w Powiecie Piotrkowskim w Województwie Kaliskim, Dawidem Birnbaum zamieszkałym w Pilicy oraz Lubusem Sussman zamieszkałym w Przyrowie w Obwodzie Wieluńskim w Województwie Kaliskim kontakt transportu soli. Zgodnie z posiadanym kontraktem rządowym Wolicki i Steinkeller wypuścili starozakonnym Izraelowi Landau, Dawidowi Birnbaum i Lubusiowi Sussmann także 10-letnią dostawę soli zaczynając od 01.04.1826 roku do 01.04.1836 roku do magazynów solnych w Piotrkowie i w Sieradzu. Pośrednicy przyjęli na siebie solidarnie obowiązek transportu soli kamiennej w takich gatunkach, jakie im Komisarz Pełnomocny Rządu Królestwa Polskiego wydawć będzie, z miasta Podgórza w ilości corocznie dla potrzeb Piotrkowa po 17.000 cetnarów berlińskich, a dla Sieradza po 10.000 cetnarów, zgodnie z ilością wyznaczoną przez Rząd. Dla uniknięcia braku soli w tym czasie w magazynach, ustalono, że powinno w nich być ciągle przynajmniej po 5.000 cetnarów w zapasach, zaś całoroczny transport powinien być zakończony do 15 lutego każdego roku. Starozakonni zobowiązali się sól swoim kosztem przeważyć, zapakować i rozładować w magazynch. Zapewnione mieli wynagrodzenie kosztów transportu do Piotrkowa po 2 złp. 27 gr. od jednego cetnara berlińskiego mającego 110 funtów berlińskich, zaś do Sieradza po 3 złp. 18 gr. w monecie srebrnej. Wzięli na siebie wszelkie ryzyko i możliwość strat bądź kradzieży. Dopuszczalne straty nie mogły przekroczyć 1% dla soli w kruchach lub w bałwanach, zaś w przypadku wyższych ubytków zobowiązani zostali do zapłacenia gotówką po 8 złp. za jeden cetnar berliński ubytów. Zgodnie z Artykułem 24 Kontraktu każda partia soli miała mieć przypisany frachtbrief przez Królwstwo Polskie. W przypadku nieszczęśliwego uszkodzenia transportu soli i jej niezgodności ilościowej powinni wywód słowny spisać przez miejscową władzę i zatwierdzić przez komisarza właściwego obwodu. Wszelkie nadużycia związne z transportem soli (darowania, sprzedaż, czy też zamiana na inne artykuły) traktowane miały być jako szmuglowanie, czy też kontrabanda i w takim przypadku ponosili odpowiedzialność rozciągniętą na ich majątek. Niedopuszczalny był też transport furami innych zakazanych ładunków razem z solą stosownie do przepisów skarbowych. Zgodnie z Artykułami 17 i 26 Kontraktu czyniącym transport nadane zostały prawa wolności transportu soli bez opłaty celnej w Wolnym Mieście Krakowie i na jego terytorium oraz nie mieli ponosić żadnych opłat na komorach Królestwa Polskiego. Fury załadowane solą zwolnione miały być z opłaty mostowego, drogowego i groblowego w Królestwie Polskim. Fury załadowane solą lub przygotowane do transportu miały nie podlegać rekwizycji wojskowej. Nie mogli żądać żadnej bonifikaty za opłaty mostowego i rogatkowego od soli na terenie Wolnego Miasta Krakowa. Na dotrzymanie warunków umowy do kasy Piotra Antoniego Steinkellera Izrael Landau złożył kwotę 14.000 złp., zaś Dawid Birnbaum kwotę 13.000 złp. Złożona łączna kaucja w kwocie 27.000 złp. miała zostać im zwrócona po całkowitym zakończeniu tranportu bez procentów. W przypadku śmierci któregoś z nich kaucja w żadnej części nie mogła być zwrócona sukcesorom. W przypadku niedostarczenia soli w ilości zgodnej z umową, odszkodowania oprócz kaucji można było pobierać z wynagrodzenia podwykonawców oraz z wszelkiego ich majątku. W takim przypadku umowa mogła być rozwiązana w każdym czasie. Zysk mieli mieć dzielony w proporcji złożonej kaucji. Bez pisemnej zgody nie mogli praw i obowiązków wynikających z zawartej umowy zbywać osobom trzecim, ani nikogo do spółki dopuszczać. Za ubytek soli przewyższający dopuszczalną bonifikatę 1% mieli być obciążeni opłatą 8 złp. za cetnar, ale tylko dla ubytku nie przekraczającego 3%, w innym przypadku mieli ponosić opłatę zgodną z cenami magazynowymi. W dniu 04.11.1825 roku w Warszawie przed przysięgłym Pisarzem Aktowym Królestwa Polskiego i Rejentem Kancelarii Hipotecznej Województwa Mazowieckiego Janem Wincentym Bandtkie, Piotr Antoni Steinkeller bankier krakowski działający w imieniu swoim oraz w imieniu Konstantego Wolickiego na mocy plenipotencji prywatnej spisanej w Londynie w dniu 08.10.1825 roku – jako Przedsiębiorcy transportu soli w Królestwie Polskim  – oraz Józef Godlewski, dziedzic dóbr Frody, Wesołi i przyległości w powiecie Mariampolskim w województwie Augustowskim, zamieszkały w Wesołem, zawarli kontrakt. Konstantyn Wolickim i Piotrem Steinkellerem mający zawarty kontrakt 10-letniej dostawy soli dla wszystkich magazynów Królestwa Polskiego wypuścili Józefowi Godlewskiemu również w 10-letnią dostawę soli, zaczynając od 01.04.1826 roku, transport morski z portu pruskiego Memla do magazynów Bali, Kiduł i Olity w województwie Augustowskim oraz transport lądowy z Osowca do magazynów Alexota, Augustów, Bali, Kiduł, Olity i Wyszyńca. Wynagrodzenie za transport ustalone zostało oddzielnie do każdego z magazynów i było zależne od rodzaju transportu. Za ubytki w soli przkraczające ustalone limity miał płacić zgodnie z ceną magazynową z własnej kieszeni. Za pewność dotrzymania kontraktu Godlewski złożył do rąk Steinkellera 6.000 złp. w monecie grubej srebrnej oraz najpóźniej do dnia 01.01.1826 roku zobowiązał się za kwitem Jana Anthonina przekazać jeszcze 14.000 złp. w monecie srebrnej grubej jako kaucję. W dniu 14.03.1826 roku w Krakowie przed Pisarzem Aktowym Publicznym Wolnego Miasta Krakowa i jego Okręgu Antonim Matakiewiczem, Piotr Antoni Steinkeller bankier i obywatel krakowski, jako Członek Generalny Transportu Soli z Magazynów Austriackich do Magazynów Królestwa Polskiego, działający w imieniu własnym i w imieniu Konstantego Wolickiego, zamieszkały w Krakowie oraz starozakonni Szaul Natanson i Leuzerowicz Rubinfaier zamieszkali w Puławach w Województwie Lubelskim zawarli umowę transportu soli. Mocą zawartej umowy wypuszczona została Szaulowi Natanson i Leuzerowi Rubinfaier 10 letnia dostawa, czyli transport soli zaczynając od 01.04.1826 roku do 01.04.1836 roku na każdy wypadek potrzebny z Magazynów Solnych Puławy do Magazynu Solnego w Lublinie. Starozakonni przyjęli na siebie obowiązek dostarczenia soli kamiennej w takich gatunkach i takich ilościach ustalonych corocznie przez Rząd z Magazynów Solnych Puławy do Magazynu w Lublinie – tak aby Magazyn Soli w Lublinie nie doznał braku soli – po wydaniu dyspozycji sól najpóźniej mieli dostarczyć w przeciągu 5 dni. Zobowiązali się sól w każdej postaci dostarczyć własnym kosztem. Wynagrodzenie kosztów transportowych ustalono na 25 gr. w monecie srebrnej od jednego cetnara berlińskiego mającego 110 funtów berlińskich. Transportujący sól wzięli na siebie wszelkie ryzyko i wszelkie straty ubytków i uszkodzenia. W przypadku ubytków nie większych niż pól cetnara na 100 cetnarów zapłacić mieli po 8 złp., zaś za większe ubytki po cenie magazynowej Królestwa Polskiego. Zobowiązani zostali do nieczyniena defraudacji, która podlegałaby odpowiedniej karze. W przypadku darowania, sprzedaży lub zamiany soli na inne artykuły odpowiadać mieli solidarnie swoimi majatkami. Służyć im miały wszelkie dobrodziejstwa zgodnie z Artykułami 17 i 26 Kontraktu – fury uwolnione były od wszelkich opłat, wolne od rekwizycji wojskowych. Dla zapewnienia dotrzymania wszelkich punktów i warunków umowy do kasy Piotra Stainkellera Szaul Natanson i Leuzerowicz Rubinfaier mieli wpłacić kwotę 1.800 złp. w monecie srebrnej, która zwrócona miała zostać po ukończeniu transportu bez procentu i nie mogła być zwrócona w przypadku śmierci któregoś w wykonawców transportu. W przypadku niezapewnienia transportu do magazynu, do naprawienia wynikłych szkód odszkodowanie mogło być pobrane oprócz kaucji także z wynagrodzenia za transport oraz można go było poszukiwać także na wszelkim ich majątku. Starozakonnym nie wolno było bez pisemnego zezwolenia odstępować praw i obowiązków wynikających z umowy osobom trzecim. W dniu 17.03.1826 roku w Krakowie przed Notariuszem Publicznym w Wolnym Neutralnym Mieście Krakowie i w jego Okręgu Antonim Matakiewiczem, Piotr Antoni Steinkeller bankier i obywatel krakowski, działający w imieniu własnym i na mocy pełnomonictwa w imieniu Konstantego Wolickiego oraz Maurycy Samelson kupiec i obywatel krakowski, Antoni Stoelzt kupiec i obywatel krakowski, Karol Scholtz kupiec i obywatel krakowski oraz Karolina ze Steinkellerów Braunig rozwiedziona zamieszkała w Krakowie – wszyscy kompaniści przedsięwzięcia transportu soli z magazynów i składów Carsko Królewskich Austriackich do magazynów Królestwa Polskiego – zeznali pełnomocnictwo. Jako członkowie i wspólnicy obierali tym aktem swoim pełnomocnikiem specjalnym Karola Scholtza kupca i obywatela krakowskiego nadając mu moc i władzę w czasie trwania kontraktu uskuteczniania i załatwiania w Krakowie wszelkich interesów i okoliczności dotyczących transportu soli i niniejszej spółki. Otrzymał on możliwość zawierania kontraktów i ustanawiania pełnomocników, a wszystko to czynić miał w imieniu firmy „Wolicki, Steinkeller i Kompania”.

 

 

[tekst w trakcie aktualizacji i uzupełnienia]  Ks. Drucki-Lubecki doniósł 31 marca 1826 roku Radzie Administracyjnej Królestwa, iż Konstanty Wolicki, wysłany do Anglii, miał zlecenie zawrzeć bezpośredni stosunek handlowy, aby się uwolnić od bardzo drogiego pośrednictwa rządu pruskiego”. Akcja ta opierała się na bardzo dokładnym obliczeniu Lubeckiego wspólnie z Wolickim, iż sprowadzenie centnara soli wraz z opłatą tranzyta  pruskiego nie będzie kosztowało drożej niż 4 złp. 24 2/5gr. Dywersja ta jednak nie pozostała bez skutku. Austriackie ministerstwo finansów podczas zawarcia następnej umowy, było już o wiele skłonniejsze do ustępstw. W efekcie czego, Wolicki i Steinkeller grożąc podpisaniem umowy o dostawę soli z Anglią, doprowadzili do obniżenia ceny soli austriackiej w kontakcie podpisanym w Wiedniu z austriackim zarządem kopalni soli w Wieliczce (luty 1829 roku) z ok. 8 złp. za centar do 3 złp. 16 gr. W interesie „transport soli rządowey niemniey płodów i wyrobów górniczych” Wolicki miał 1/8 udziału, zaś pozostała część należała do Steinkellera. Po powrocie z Anglii w dniu 27.06.1826 roku odstąpił Steinkellerowi swoje udziały w tym przedsięwzięciu, sam zaś planował zająć się wyłącznie organizacją transportu i budową flotylli rzecznej. W międzyczasie na mocy upoważnienia Jego Cesarsko-Królewskiej Mości z dnia 01/13.01.1828 roku zawarty został kontrakt między Komisją Rządową Przychodów i Skarbu z jednej, a panami Konstantym Wolickim i Karolem Scholtze z drugiej strony, na mocy którego ci ostatni sól kamienną od Rządu Austriackiego na lat 10 przez siebie zakontraktowaną, począwszy od 1 kwietnia br. do 1 kwietnia 1839, Rządowi Królestwa za cenę umówioną i w ilości na każdy rok oznaczyć się mającej odprzedawać i do magazynów tutejszo-krajowych dostawiać obowiązują się”. Rada upoważniła Komisję Rządową Przychodów i Skarbu do zaciągnięcia z Banku funduszów potrzebnych na zapłacenie wartości soli i zapobieżenia kosztom jej transportu. Koszta wynosić te wynosić miały w roku 1829/30 – 992 564 zł 17 gr, zaś w dwóch następnych latach następnych corocznie po 1 350 005 zł 1 gr. Z polecenia Ministra Przychodów i Skarbu w dniu 08.05.1828 roku Konstanty Wolicki zawarł z Rządem Austriackim kontrakt dostawę soli kamienną na rzecz Rządu Królestwa Polskiego na okres 10 lat, czyli od 01.04.1832 roku do ostatniego marca 1842 roku. Kontrakt ten został zatwierdzony przez Radę, która zapewniła Wolickiemu organizację transportu nabytej soli, przez ostatnie lat 3 trwającego kontraktu, to jest na okres 1839-42, na warunkach określonych w kontrakcie z dnia 10.04.1828 roku zawartym z Konstantym Wolickim i Karolem  Scholtze. W nagrodę za tak znaczące obniżenie cen (handel solą był w tym czasie zmonopolizowany i zyski z niego czerpał skarb państwa) Wolicki otrzymał od Lubeckiego w 1829 roku stanowisko dyrektora źródeł w Ciechocinku z pensją 50 tysięcy złotych rocznie oraz order św. Stanisława 2 klasy wraz z bardzo pochlebnym listem. Nadmierna wysokość tej pensji była nawet przedmiotem interpretacji w Sejmie. Wcześniej jeszcze, przed rokiem 1829 odznaczony został orderem św. Anny II klasy z brylantami. Przy okazji zawartego kontraktu na transport soli chciano jeszcze jeden pożytek dla kraju osiągnąć: powierzając, na zasadach kosztu przewozu soli, przedsiębiorcom również transport wszelkich wyrobów i płodów górniczych rządowych, co najmniej na lat pięć, zobowiązano ich wymurować pod dozorem Budowniczego Rządowego groble i zakłady górnicze w okolicach Kunowa, Rudy i Brodów, podług wskazać im się mających rysunków i pomiarów”, na warunkach szczegółowo w kontrakcie omówionych. Na łamach angielskich gazet „New Times” i „Kuryer” z dnia 11.12.1826 roku ukazał się raport znanego kupca zbożowego, pana Jacob’sa zatytułowany O handlu zbożowym zagranicznym, i o rolnictwie północney Europy”. Zawarty w nim materiał zawierał wiele nieścisłości i nieprawdziwych informacji (obraził niekiedy prawdę i Naród”). Artykuł ten stał się tematem riposty i polemiki skierowanej do jego autora przez Konstantego Leona Wolickiego przedstawionej w wydaniach powyższych gazet z 16 i 20.12.1926 r. Kopię tych artykułów zamieściła “Gazeta Warszawska” w dniach od 28.05 – 02.06.1827 roku oraz inne polskie gazety w podobnym okresie.

      Działalność polityczna Konstantego Leona Wolickiego związana była głównie z okresem powstania listopadowego. We wcześniejszym okresie, na Sejmiku Powiatu Olkuskiego odbytego w dniu 22 listopada 1817 roku w Olkuszu wybrany został jednym z dwóch Radców Wojewódzkich (członek Rady Wojewódzkiej w Krakowie). Wybór ten został ponowiony 26.01.1818 roku na powtórnym Sejmiku Szlacheckim Powiatu Olkuskiego w Olkuszu. Przed wybuchem Powstania Listopadowego Wolicki nie brał udziału w spisku, podobnie jak i później nie należał do Towarzystwa Patriotycznego. Podczas nocy 29 listopada 1830 roku pomagał Lubeckiemu zwołać Radę Administracyjną będącą organem władzy wykonawczej Królestwa Polskiego. Następnie wyjechał poza Warszawę. W nocy z 3-go na 4-go grudnia 1830 roku z polecenia Naczelnego Wodza Powstania, generała Józefa  Chłopickiego, wyjechał wraz z Andrzejem Koźmianem na prowincję do Siedlec, Międzyrzecza i Lublina. Przewoził jego rozkazy do pułków kwaterujących na prawym brzegu Wisły, które miały przerwać stan wyczekiwania i niepewności oraz skłonić wahających się dowódców do podporządkowania się rozkazom z Warszawy. Natomiast w dniach 5 i 6 grudnia 1830 roku spotkał się i odbył rozmowę w Sieciechowie z Jego Cesarzewiczowską Mością Wielkim Księciem Konstantym. W czasie tej rozmowy z wielkim księciem rosyjskim Konstantym  Pawłowiczem Romanowem miał za zadanie sprawdzić, czy Polacy mogą liczyć na mediacje z jego strony u cesarza Mikołaja I Romanowa. Lubecki przed rozmowami w Petersburgu oczekiwał raportu na temat postawy księcia Konstantego. Konstanty zadeklarował swe sympatie dla Polski, które i tak nie miały większego znaczenia w obliczu furii Mikołaja, nieufnego wobec starszego brata. Po odbytej rozmowie pozbył się w miejscowości Granica towarzystwa wojsk rosyjskich dzięki wybiegowi, w którym wykorzystał miejscowego żyda przekupionego 1 rublem. Z Granicy wyruszył do Radomia, a następnie do Warszawy z depeszami. W dniu 05.12.1830 roku Wolicki został mianowany dekretem przez generała Józefa Chłopickiego generalnym intendentem armii polskiej i jako generalny intendent w dniu 12.12.1830 roku wydał odezwę do obywateli Królestwa Polskiego, w której zwracał się o pomoc w zaopatrzeniu wojska narodowego w żywność. Należność za dostarczoną żywność miała być płacona natychmiast, albo miały być wydawane asygnaty do realizacji przez bank. Na początku grudnia 1830 roku Wolicki ochraniał odwrót świty księcia Konstantego i skutecznie zapobiegł możliwym konfliktom. Pomagał w staraniach o żywność dla jego oddziałów, aby głód nie zmusił żołnierzy rosyjskich do bezprawnych rekwizycji, które z kolei mogłyby doprowadzić do starć. Wkrótce potem (prawdopodobnie 13.12.1930 r.) pojechał na własny koszt z misją dyplomatyczną do Francji (przybył tutaj w dniu 27.12.1830 roku) dostarczając instrukcje i pisma uwierzytelniające generałowi Kniaziewiczowi od gen. Józefa Chłopickiego. Miał on również dostarczyć ówczesnemu rządowi francuskiemu tajne papiery znalezione w gabinecie Wielkiego Księcia w Belwederze, dowodzące zamiaru ruszenia z armią rosyjską, w celach przywrócenia na tron Francji starszej linii Bourbonów. W rokowaniach Wolickiego z francuskim ministrem spraw zagranicznych Sèbastianim “przebijał się wstręt gabinetu francuzkiego do trwonienia swoich czołobitnych umizgów w Petersburgu, na orędownictwo za szaleńcami, którzy nieproszoną swoją w Warszawie zawieruchą zachmurzyli harmonię obmyślaną między dynastyą Orleańską a głową Świętego Przymierza”. W trakcie rokowań prosił bezskutecznie rząd francuski o pomoc i pożyczkę. Proponował wciągnięcie Turcji do akcji antyrosyjskiej. Sèbastiani zasłaniał się zasadą nieinterwencji. Radził, aby Polacy dogadali się z carem Mikołajem. Dodatkowo sytuację Wolickiego utrudniło pojawienie się w Paryżu w dniu 08.01.1831 roku nowego ambasadora rosyjskiego – hr. Pozza di Borgo, Korsykanina i zaciekłego wroga Polaków, mającego duży wpływ na Sèbastianiego. W zaistniałej sytuacji Wolicki raportował do Warszawy, że Sèbastiani jest sprawie polskiej niechętny. Źródłem rozczarowania była także dyskusja we francuskiej Izbie Deputowanych w dniach 15, 27 i 28 stycznia 1831 roku. Jeszcze 11.02.1831 roku żegnając Francję miał nadzieję, że pomści ona ziomków jego – ale to były tylko złudzenia. Swoją misją przyczynił się do utworzenia Francusko-Polskiego Komitetu Pomocy dla powstania listopadowego pod przewodnictwem generała Marie Josepha de La Fayett’a. Wysyłał ochotników do wojsk powstańczych, jednak ogólnie jego misja we Francji („przyjaznego wdania się mocarstw za nami”) zakończyła się niepowodzeniem. Następnie w dniu 14 marca 1831 roku Wolicki otrzymał instrukcję Rządu Narodowego udania się wraz z Konstantym Linowskim do Konstantynopola, gdzie – jako ambasadorowie Polski – mieli nakłonić Turcję do uznania niepodległości Królestwa oraz do koncentracji armii tureckiej w Bułgarii, co miało odciągnąć Rosję od działań w Polsce. Rząd Narodowy proponował Turcji współdziałanie przeciwko Rosji. Rosjanie musieliby wówczas walczyć na dwóch frontach – tureckim i polskim. Turcja obawiając się konfliktu z Rosją nie wyznaczyła oficjalnej audiencji, a do rozmów z Polakami desygnowała Chosrewa paszę, seraskiera, czyli ministra spraw wojskowych. Wolicki złożył listy uwierzytelniające w Stambule w dniu 03.06.1831 roku, a następnie odbył trzy rozmowy z Chosrewem paszą, który stwierdził, że postawa Turcji uzależniona jest od stanowiska Anglii i Francji. Nie chciał łudzić Wolickiego obietnicami, wskazując na brak możliwości realnego działania ze strony Turcji. Ostatnie posłuchanie 25 czerwca 1831 r. miało ostatecznie przekonać Turcję do uznania niepodległości Polski. Niestety nie udało się im osiągnąć żadnego z tych celów, zaś klęska powstańców w bitwie pod Ostrołęką w dniu 26.05.1831 roku była ostatecznym gwoździem, który zakończył niepowodzeniem całą misję dyplomatyczną. Wolicki opuścił Stambuł w dniu 12 lipca 1831 roku i konno przez Adrianopol dotarł do Paryża, gdzie przebywał pod przybranym nazwiskiem Leclerc. W trakcie podróży do Paryża w dniu 21.07.1831 roku zatrzymuje się Semlinie, gdzie poddany został 20-dniowej kwarantannie w związku epidemią cholery. Z miejsca tego pisze w dniu 16.08.1831 roku list do Ks. Jerzego Adama Czartoryskiego, w którym licząc się ze swoją śmiercią, informuje o przekazaniu papierów dotyczących odbytych misji bankierowi, p. Antoniemu Hölzel. W liście tym pisze min.: “Nic w świecie wyżej nie cenię jak obowiązek być dobrym Polakiem, spodziewam się przeto, iż spis ten dowiedzie, iż co tylko było w mojej mocy uczyniłem dla Kraju. Zresztą jeżeli mi Bóg przeznaczył ulec zarazie, tego tylko żałować będę, iż życia mego w obronie Kraju nie mogłem położyć. Zaś do współziomków zanoszę prośbę, aby się raczej wszyscy dali w obronie Kraju zabić, aniżeli poddać się lub traktować z naszymi tyranami. Jeżeli w istocie byt nasz mamy utracić, niechajże w historii będzie świetniejszy iż wszystkich innych narodów razem. Ale Bóg jest sprawiedliwy: cierpienia i wytrwanie nasze nagrodzi przywróceniem Polski …”. Z Paryża powrócił do kraju, jednak nie była to odpowiednia pora do prowadzenia robót w Ciechocinku i innej działalności. Po upadku Warszawy we wrześniu 1831 roku udał się na emigrację. W czerwcu 1832 roku przebywał w Strasburgu, o czym może świadczyć wyryty w bryle kamienia w wieży katedry Najświętszej Marii Pany napis: “Off. 10.6.1832. – Mile Lege de Londres et Wolicki de Pologne.”. Wyryciem takiego napisu upamiętniano osoby, które przeznaczyły znaczne datki na rzecz katedry. W okresie lipiec – październik 1834 roku przebywa w Auxerre, w Departamencie del l’Yonne we Francji, zaś w końcu grudnia 1834 roku przybywa z Londynu do Warszawy. Majątek jego – oceniany na ok. milion złotych – został w całości skonfiskowany dekretem Rady Administracyjnej Królestwa z dnia 28 września /10 października 1834 roku (skonfiskowane dobra K. Wolickiego to Ojców, Szklary oraz oszacowane na 157 700 złotych polskich dobra Kwaśniów, Cieślin z przyległością Hucisko – dobra te nie były obciążone żadnymi długami). Ponadto Wolicki był właścicielem należności obciążających nieruchomość w Warszawie przy ulicy Miodowej pod liczbą 493. Znajdował się tam pałac z przyległościami należący w jednej części do hrabiego Ludwika Paca oraz w drugiej części do Ludwika hrabiego Radziwiłła. Część pałacu należącą do Ludwika hr. Radziwiłła obciążały między innymi 2 długi na rzecz Konstantego Leona Wolickiego. Wynosiły one dwukrotnie sumę dukatami holenderskimi równą złp. 24 779 gr. 27. Na mocy wyroku trybunału cywilnego województwa Mazowieckiego z dnia 3 listopada 1821 roku do sum tych doszły koszty procesowe i procenty po złp. 5 031 gr 27. Jedną z powyższych sum wraz z kosztami procesowymi i procentami Wolicki ustąpił na rzecz Ludwika hr. Paca aktem z dnia 27 września 1824 roku. Na wskutek konfiskaty nieruchomości należących do Ludwika hr. Paca sumy te przeszły na skarb publiczny Królestwa Polskiego. W 1835 roku Wolicki został pozbawiony praw cywilnych, zaś wszystkie wcześniej podpisane z nim umowy rządowe zostały rozwiązane. Rady administracyjna Królestwa Polskiego w dniu 28 czerwca / 10 lipca 1835 r.  wydała dwa nowe postanowienia  w przedmiocie konfiskat dotyczące min. Wolickiego. Pierwsze postanowienie dotyczyło sprawy powrotu do kraju osób, które we właściwym czasie nie skorzystały z amnestii. Przedstawiono w nim listę imienną osób wyłączonych z pod amnestii oraz zbiegłych za granicę wobec których orzeczona została konfiskata majątków wraz z projektem do postanowienia, upoważniającego władzę skarbową do przepisania tytułu własności dóbr nieruchomych, kapitałów i praw hipotecznych, nale­żących do tych osób, we właściwych księgach wieczystych na rzecz skarbu publicznego. W drugim zaś postanowieniu dotyczącym osób pragnących korzystać z dobrodziejstwa amnestii oraz wpuszczonych do kraju na mocy uzyskanego szczególnego pozwolenia (chodziło tu o Wolickiego i Wójcickiego) orzekła, że gdy obaj nie skorzystali we właściwym czasie z amnestii, ulegli przez to karze konfiskaty. Udzielone im następnie w drodze szczególnej łaski, pozwolenie powrotu do kraju nie może być uważane za zupełne uła­skawienie i muszą oni poddać się  wszelkim następ­stwom orzeczonej konfiskaty ich majątków. W ten sposób przybywającym do kraju, na mocy specjalnego ukazu cesarskiego powrót do majątku raz na zawsze zamykano. Dzięki wstawiennictwu swego ojca Jana Nepomucena Wolickiego – Konstanty Leon Wolicki otrzymał zezwolenie na powrót do kraju i w końcu grudnia 1834 roku przybył do Warszawy.

      Po powrocie z emigracji, prawdopodobnie od 1835 roku, zajmował się spławem i handlem zbożem z Gdańskiem aż do 1842 roku, kiedy to w wyniku suszy zbankrutował. W 1842 roku Wolicki zawarł z Bankiem Polskim Wolickim umowę, w myśl której Bank kupował 80.000 korcy pszenicy. W umowie tej zobowiązywał się Wolicki do spławienia 80.000 korcy pszenicy do Gdańska, wszystkie koszta cła polskiego i pruskiego opłacić i oddać cały transport do dyspozycji Banku Polskiego w Gdańsku. Ceną umówioną była cena 2 rb. 25 kop. za korzec miary Warszawskiej loco i franco Gdańsk. Jako kaucję dotrzymania umowy złożyć miał Wolicki Bankowi weksle gdańskie ciągnione na Londyn i tamże akceptowane na sumę 10 000 złp. Powrócił też na krótko do przedsiębiorstwa zajmującego się transportem rzecznym, zastępując w 1841 roku Władysława Pusłowskiego. W następnym roku, prawdopodobnie w związku z bankructwem, odstąpił jednak swoje udziały Steinkellerowi za wyśrubowaną cenę 252 000 złp, podczas gdy faktycznie były one warte nie więcej jak 180 000 złp. Majątków skonfiskowanych dekretem z 1834 roku nie zwrócono mu pomimo wielokrotnych próśb kierowanych do cesarza w latach 1842, 1846 i 1856 roku. W dniu 18.06.1838 roku Wolicki zwrócił się do Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu w sprawie rozliczenia majątku, lecz z nim jako pozbawionym praw cywilnych pertraktować nie chciano. Kiedy o to samo zwrócił się 26.05.1841 roku już po przywróceniu mu praw cywilnych otrzymał odpowiedź wymijającą, ze skoro sprawa jego wierzycieli znajduje się w Trybunale Cywilnym guberni mazowieckiej, to ten ostatecznie określi wzajemną zależność. Próby te powtarzał do 1859 roku. Rozliczenie ze skarbem nastąpiło dopiero po jego śmierci w wyniku sporu z powództwa sukcesorów córki Łucji z Wolickich Wodzińskiej przeciwko skarbowi Królestwa o kwotę 8 392 rsr. W 1849 roku nawiązał kontakt z powstałym w Gdańsku Domem Handlowym Polskim działającym pod firmą Makowski Kendzior i Comp. zajmującym się obrotem handlowym płodami rolnymi. Także w 1849 roku Wolicki starał się o oddaniu mu dostawy soli żeglugą parową. Na to Komisja Rządowa Przychodów i Skarbu odpowiedziała, że za niego musi ktokolwiek poręczyć sumą 20.000 r.s. wzamian kaucji, której nie miał. Dodatkowo postawiła warunek zaprzestania procesu wytoczonego przeciwko Skarbowi w 1839 roku przez Lucję z Wolickich Wodzińską, Józefę Kozłowską i Dawida Birnbauma, a który Skarb lapidarnie określił: „żądaniem przyznania im korzyści na mocy kontraktu z d. 10 czerwca 1824 r. o warzenie soli w zakładzie ciechocińskim była mu zapewniona, a które na 143839 zł. 11 gr. wylikwidowali”. Naturalnie Wolicki na to zgodzić się nie mógł i transakcja nie doszła do skutku. Był autorem licznych artykułów o tematyce gospodarczej, które ogłosił w “Bibliotece Warszawskiej” w latach 1841-47. Znanych obecnie 21 publikacji poruszało min. tematykę uprawy roli (1841), handlu zbożowego (1841), tzw. praw zbożowych w Anglii (1842, 1846), żeglugi na Wiśle (1841, 1845), informacji “o drodze żelaznej w naszym kraju” (1841), informacji “o zakładzie dostarczającym wodę na wszystkie piętra domów w Warszawie” (1842), wynalazków w górnictwie węgla (1845) i w hutnictwie żelaza (1843). Kiedy doszedł do zupełnej nędzy przyznano mu 14.12.1859 roku dożywotnią zapomogę w wysokości 900 r.s. rocznie, jako procent od należnych 16.000 r.s.. Po niedługim czasie, ze względu na biedę poprosił o trzymiesięczna zaliczkę na leczenie. W 1860 roku dostał jako zaliczkę 300 r.s., ale gdy w następnym roku poprosił o to samo, otrzymał odpowiedź odmowną. Zmarł w zapomnieniu i w biedzie w wiedeńskim szpitalu 23 września 1861 roku. Konstanty Leon Wolicki był ubezpieczony w Instytucji Zabezpieczenia na Życie. Po jego śmierci, pod koniec 1864 roku, kapitał ubezpieczonego wynoszący 1 500 rubli srebrnych wypłacono “według rozporządzenia ubezpieczonego”. Wg książki ks. Jana Wiśniewskiego zwłoki Konstantego Leona Wolickiego, jego żony Augustyny Kermançon (zmarłej 18 czerwca 1829 roku) oraz córki Joanny Łucji Wolickiej (zmarłej 29 czerwca 1850 roku) spoczywają w krypcie pod kościołem w Cieślinie (Kościół Parafialny >> czytaj więcej). Być może spoczywają tam też zwłoki syna Tadeusza (czaszka w czapeczce, o której wspomina ks. Wiśniewski). Czy tak jest na pewno – zapewne nigdy się nie dowiemy.

      Konstanty Leon Wolicki był niezwykłym szlachcicem pragnącym unowocześnić gospodarkę oraz uprzemysłowić Królestwo Polskie. Był to zamożny i dobrze dla kraju myślący obywatel. W kwietniu 1830 roku podarował Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie dziesięć dziełek w językach angielskim, francuskim i niemieckim, zaś Warszawskiemu Towarzystwu Królewskiemu Przyjaciół Nauk ofiarował 38 pism wydanych przez Towarzystwo Kwarków w Anglii. Posiadając dobra ziemskie posiadał również liczne znajomości wśród ziemian, którzy byli w stanie przyczynić się do zabezpieczenia rządowi wymaganej kaucji. Przykładem może tu być Antoni hr. Sumiński, który wystawił na korzyść rządu za Wolickiego 13 maja 1828 roku kaucję przy transporcie soli złp. 50.000 na dobrach swoich Wielgie, położonych w województwie płockim. Był dobrym obywatelem kraju, co widać choćby z następującego wyjątku listu, pisanego w dniu 4 sierpnia 1825 roku na ręce Lubeckiego, wkrótce po zawarciu umowy o transporcie soli: “pragnąc aby zastrzeżenia, dotyczące budowli w Kunowie i zaprowadzenia flotylli parowey uczynione w kontrakcie o spław soli i wyrobów górniczych…. z jaknaylepszym dobrem kraju uskutecznionemi zostały, przywiązuiąc do wykonania dzieł tych więcey wagi, jak do największych korzyści i zysków z kontraktu tego wypłynąć mogących, postanowiłem osobiście wszelkich dołożyć usiłowań, do jakich tylko człowiek iest zdolny, aby zamierzonego dopiąć celu“. Należał niewątpliwie do ludzi, którzy nie tylko z nadziei osobistych zysków czerpali tyle siły do podjętej pracy, lecz także z chęci usług obywatelskich, z chęci wydźwignięcia społeczeństwa z grożącej mu ruiny. Świadczyć o tym mogą jego słowa zawarte w artykule “Uwagi pod poprzednim artykułem: przez W. Konstantego Wolickiego” (odnoszącym się do artykułu Jana Nepomucena Kurowskiego “Porównanie hodowania jedwabnic z hodowaniem owiec elektoralnych” z 1836 roku): “Jeżeli pewną miałem nadzieję, że ta gałęź przemysłu zakwitnie u nas, tym żywiej pragnąłem przyśpieszenia tej epoki, że w niej upatrywałem możność polepszenia bytu włościan, a tem samem pomyślności ogólnej. Przekonanie, jak niezmierną stratą dla kraju sa pańszczyzny, było już od dawna powodem do namyślania się nad sposobem, zamiany robocizn na czynsze. Przeprowadzenie tak chwalebnego celu do skutku w kraju rolniczym, którego płody coraz mniejszy znajdują odbyt za granicą, zdawało się niepodobnem. Otóż właśnie hodowanie jedwabnic może nastręczyć każdej rodzinie włościańskiej sposób łatwy nie tylko do opłacania podatków, rządowych, ale i czynszu z gruntów – wzamian za robociznę”.
K. L. Wolicki był postacią znaną i cenioną. Jego działalność była ogólnie oceniana pozytywnie przez współczesnych. Ks. Leon Sapieha uważał Wolickiego za przyjaciela Lubeckiego pisząc o nim: “Książę Lubecki używał go nieraz do poniesienia dochodów skarbowych, mianowicie do robienia konkurencji na licytacjach. Za uczciwość jego nie byłbym ręczył, ale wiedziałem, że rozumny i zręczny”. Z kolei historyk Szymon Askenazy scharakteryzował go następująco: “Wolicki, ruchliwa figura, głowa otwarta, ale trzpiot, projektowicz, gaduła, zajmował się dotychczas przeważnie operacjami handlowymi na duża skalę, a dość fantastycznego zakroju”. Natomiast według Stanisława Smolki Wolicki był „… jednym z najczynniejszych pionierów przemysłu krajowego, którego świetnie rozpoczętą karierę przerwało powstanie listopadowe”. Jego działalność oceniła również Natalia Gąsiorowska-Grabowska, pisząc: “… przedsiębiorczy, pełen inicjatywy, dzielny i ofiarny dla dobra publicznego, pierwszy może w Polsce szlachcic przemysłowiec na wielką skalę”.
Wolicki prowadził on interesy na wielką skalę, będąc człowiekiem przedsiębiorczym, dzielnym, pełnym inicjatywy i ofiarności dla dobra publicznego. Człowiekiem, którego zaangażowanie w sprawach zniewolonej ojczyzny doprowadziło do ostatecznej, osobistej ruiny.