Konstanty Leon Wolicki

List Konstantego Leona Wolickiego do Władysława Zamoyskiego (20.XII.1856 r.)      Konstanty (Konstantyn) Leon Wolicki urodził się w dniu 03.06.1791 roku w Lanckoronie. Był synem Stanisława Jana Nepomucena Antoniego Wolickiego, pieczętującego się herbem Nabram vel Waldorff oraz Jaśnie Wielmożnej Panny Salomei Kruszyńskiej. Był bratem stryjecznym Konstantego Wolickiego (1805 – 1863) – muzyka, zesłańca, krewnego hrabiego Fryderyka Skarbka. W roku 1814 ożenił się z Augustyną Kermançon (Kermasson, Kiernasson) (1794 – 18.06.1829), z którą miał córkę Joannę Konstancję Łucję Wolicką (15.01.1815 – 29.06.1850) oraz syna Tadeusza Jana Zygmunta Wolickiego (15.12.1817 – ???). Augustyna Kermasson była córką Jana Franciszka de Kermasson, majora Gwardii Francuskiej Ludwika XVI Króla Francji oraz Łucji z Wallabergów (Valabrègue) pierwszego małżeństwa de Kermasson, zaś po drugim ślubie małżonki Tadeusza Hrabi Morskiego. Augustyna była francuską margrabianką spowinowaconą ze słynną śpiewaczką Angelici Catalani. Śpiewaczka była bowiem żoną napoleońskiego kapitana 8-go Regimentu Husarii i dyplomaty “Paula” Edme Louisa Valabrègue (1770-1849), rodzonego wuja Augustyny. Dane źródłowe podają sprzeczne daty urodzenia Augustyny Wolickiej. Z aktu urodzenia jej syna Tadeusza dowiadujemy się, że urodziła się w 1794 roku. Z aktu jej zgonu wystawionego przez Parafię pw. św. Krzyża w Warszawie wynika, że urodziła we wrześniu 1799 roku, zaś ks. Jan Wiśniewski podaje w swojej książce datę 15.08.1800 roku na podstawie napisu wyrytego na jej trumnie. Żona Konstantego Wolickiego Augustyna zmarła 18.06.1829 roku w Warszawie, skąd jej zwłoki 22.06.1829 roku zostały eksportowane. Eksportacji zwłok swą obecnością zaszczycić raczył in pontificalibus ks. Prażmowski, Senator Królestwa Polskiego i Biskup Płocki. Przed zawarciem związku małżeńskiego, 19.07.1814 roku w Warszawie, w mieszkaniu Jana Nepomucena Wolickiego przed przysięgłym Pisarzem Aktowym przy Sądzie Apelacyjnym Księstwa Warszawskiego Janem Wincentym Bandtkie, Konstantyn Leon Wolicki właściciel dóbr Niesułowice Szlacheckie mieszkający w Warszawie przy ulicy Koszyki nr 1753A wraz z Augustyną de Kermasson zamieszkałą również w tym samym miejscu oraz Tadeusz Hrabia Morski z żoną (a matką Augustyny) Łucją de Valabrèque pierwszego małżeństwa de Kermasson, zawarli kontrakt przedślubny. Morscy posiadający posiadłość Koszyki przy ulicy Koszyki 1753, co do powierzchni prawem własności, zaś co do gruntu nabytą od zmarłego Józefa Księcia Poniatowskiego ministra wojny, Naczelnego Wodza Wojsk Polskich aktem darowizny, przekazali ją swojej córce i pasierbicy z zastrzeżeniem wydaniem tej posiadłości nie prędzej niż po swoim zejściu. Przyszli małżonkowie zastrzegli sobie możliwość sprzedaży posiadłości Koszyki. Majątek Konstantyna Wolickiego składał się wtedy z dóbr Niesułowice Szlacheckie z osadą Lgota i gruntem Zalipie. Cały majątek dorobkowy stanowić miał własność wspólną małżonków. Łucja Wolicka wyszła w Warszawie 05.11.1836 roku za mąż za Feliksa Wodzińskiego z Bogusławic. Ze związku tego urodziło się czworo dzieci. Byli to kolejno: August Jan (ur. 18.09.1837 r.), Zofia Heneryka (ur. 25.04.1844 r.), Jadwiga Józefa (ur. 14.09.1845 r.) oraz Antoni Julian Józef (ur. 30.09.1848 r.). Łucja Wodzińska zmarła 29.06.1850 roku w Dobrach Śmiełowice na Kujawach (dzisiejsze Śmiłowice). Po jej śmierci Feliks Wodziński w dniu 14.01.1851 r. poślubił w Szczakach Filipinę Ludwikę Katarzynę Woyda, zaś z tego związku zrodzony został Wincenty Karol Marcin (ur. 11.11.1851 r.). Dobra Śmiłowice po rozbiorach Polski zostały nabyte przez Macieja von Waldorf – Wolickiego, który był szambelanem na dworze króla Stanisława Augusta, komisarzem cywilno-wojskowym, a od roku 1818 posłem na Sejm Królestwa Polskiego. Po jego śmierci 17.02.1825 r. Śmiłowice wraz z innymi dobrami przeszły na jego syna Konstantego Wolickiego (brata stryjecznego Konstantego Leona Wolickiego), który stał się uniwersalnym sukcesorem tych dóbr. Na jego żądanie zostały one 1826 roku wypuszczone w dzierżawę poprzez publiczną licytację. W 1832 roku zostały skonfiskowane Konstantemu  za udział w Powstaniu Listopadowym. W roku 1840 dziedziczką tych dóbr była Małgorzata Wolicka, dla której Konstanty Wolicki był siostrzeńcem, zaś w lutym 1841 roku Konstanty Wolicki jest ponownie dziedzicem tych dóbr. Z kolei syn Konstantego Leona Wolickiego, Tadeusz Wolicki przyszedł na świat w Kwaśniowie 15.12.1817 roku i zmarł jako dziecko. Z pełną treścią dokumentów dotyczących rodziny Wolickich można zapoznać się tutaj (Rodzina Wolickich – zbiór dokumentów >> czytaj więcej).

      Rodzina Wolickich była spowinowacona z Fryderykiem Chopinem. Chopin bywał często w Warszawie, w domu Jana Nepomucena Wolickiego i był zaprzyjaźniony z jego synem Konstantym Leonem. Prawdopodobnie w jego domu grał Chopin jako dziesięciolatek w obecności słynnej śpiewaczki Angelici Catalani, która, zachwycona talentem koncertującego w Warszawie młodego pianisty, podarowała mu w dniu 03.01.1820 roku złoty zegarek wraz z dedykacją. W dniu 30.09.1828 roku Chopin w drodze powrotnej z Berlina do Warszawy zatrzymał się w Poznaniu. W dniach 01.10.1828 roku oraz 02.10.1828 roku udał się do Pałacu arcybiskupa Teodora Wolickiego na Ostrowie Tumskim na obiad. Uczestniczył w przyjęciach u arcybiskupa Wolickiego, u którego koncertował grając utwory Haydna i Beethovena. Do bliskich znajomych Chopina należał również dziedzic ze Śmiłowic Maciej Wolicki, na ślubie którego świadkiem był Mikołaj Chopin – ojciec pianisty. Spowinowacenie Chopina z rodziną Wolickich powstało poprzez rodziny Skarbków i Wiesiołowskich. Matka Fryderyka Chopina, Justyna Krzyżanowska, pochodziła z Wielkopolski. W początkach XIX wieku zamieszkała w Izbicy Kujawskiej, skąd została następnie zaproszona do Skarbków, właścicieli Żelazowej Woli, z zadaniem uporządkowania spraw gospodarskich. Energiczna panna sprawiła się doskonale, przy okazji zaś poznała mieszkającego tam nauczyciela języka francuskiego, Mikołaja Chopina. W czerwcu 1806 roku odbył się ich ślub, a w cztery lata później na świat przyszedł Fryderyk. Matką chrzestną Fryderyka była hrabianka z Żelazowej Woli, Anna Emilia ze Skarbków. Urodzona w 1793 roku w Komorowie Anna była wraz z braćmi wychowanką Mikołaja Chopina. Anna Emilia Wiesiołowska (Skarbek) wyszła za mąż za urodzonego w Strzyżewie w 1791 roku Stefana Idziego Wiesiołowskiego h. Ogończyk. Z rodu Wiesiołowskich h. Ogończyk pochodziła (o czym powyżej) Józefa Jozefata (Barbara) – żona Jana Nepomucena. Anna Emilia Wiesiołowska (Skarbek) była siostrą przyrodnią Agnieszki Wolickiej (Skarbek) – żony Macieja Wolickiego. W dniach 26 i 27.07.1829 roku Fryderyk Chopin zwiedzał Ojców, Pieskową Skałę oraz groty Czarną i Królewską. W liście do rodziców z dnia 01.08.1829 roku Chopin podsumowując tą wyprawę pisze: “choćby dla niczego, to dla tej prawdziwej piękności Ojcowa warto było zmoknąć”. W 1829 roku dobra Ojców i pobliskie Szklary były własnością Konstantego Leona Wolickiego. Czy fakt ten miał jakieś powiązanie z wyprawą Chopina ?. Trudno teraz powiedzieć. Rodzina Chopina utrzymywała również znajomość z Karolem Scholtem, kolejnym właścicielem dóbr Kwaśniowa oraz Ojcowa i Szklar. Możemy przypuszczać, że było to efektem powiązań towarzyskich i biznesowych Wolickiego i Scholtza.

      Konstanty Leon Wolicki był polskim przemysłowcem, mineralogiem, ziemianinem oraz przedstawicielem władz powstania listopadowego w Paryżu i w Stambule.

      Jego życie można podzielić na trzy rodzaje aktywności: gospodarowanie w majątku ziemskim, działalność przemysłową i wielką politykę. W dniu 23.03.1814 roku w Krakowie przed Pisarzem Aktowym publicznym przysięgłym Departamentu Krakowskiego Floryanem Choynackim, jego ojciec Jan Nepomucen Waldorf z Komorza Wolicki mieszkający w Dobrach Kwaśniowa, Sędzia Apelacyjny Księstwa Warszawskiego, aktem darowizny przekazał mu wieś swoją dziedziczną Niesułowice Szlacheckie, z posadą włościan Lgota oraz z gruntem zwanym Zalipie do tejże wsi należącym. Dobra te nabyte zostały wcześniej mocą kontraktu wieczystego zawartego w Krakowie w dniu 30.06.1807 roku od Alexandra Charzewskiego za sumę 182.000 złp. w banknotach austriackich oraz 1.050 zł. czerwonych w złocie holenderskim. Konstantyn Leon Waldorf z Komorza Wolicki mieszkał wówczas w Warszawie. W chwili spisywania aktu na dobrach tych ciążyły tylko 2 sumy: 1.000 złp. na rzecz kościoła parafialnego w Płokach oraz 10.082 złp. 14 gr. z masy Xawerego Bratkowskiego i z depozytu byłego Sądu Szlacheckiego Austriackiego Krakowskiego wzięta w banknotach austriackich i na wsi zahipotekowana. Te dwie sumy pozostały do opłacenia przez Konstantego Leona Wolickiego. Ojciec skwitował mu też zapisy dokonane z mocą obligacji przez Alexandra Charzewskiego na swoim majątku oraz poprzedniego właściciela wsi Pawła Maleszewskiego na obecnie posiadanej wsi Opatkowice. Konstanty Wolicki przyjął darowiznę i z wdzięcznością zaakceptował. W dniu 25.03.1814 roku w Krakowie przed pisarzem aktowym publicznym przysięgłym Departamentu Krakowskiego Floryanem Choynackim Konstanty Leon Waldorff z Komorza Wolicki dziedzic Niesułowic i tamże zamieszkały uczynił ojca swego Jana Nepomucena Wolickiego specjalnym swoim pełnomocnikiem do zarządzania Dobrami Niesułowice dając mu pełną władzę w tym zakresie. W tym samym dniu, przed tym samym rejentem Jan Nepomucen Waldorff z Komorza Wolicki zamieszkały w Dobrach Kwaśniowa zeznał, że za swojego specjalnego pełnomocnika Konstantego Leona Wolickiego, właściciela Dóbr Niesułowice obiera i postanawia dać mu pełną moc do odebrania sumy kapitalnej 42.500 zł. holenderskich w złocie wraz z należnymi prowizjami od dnia 24.06.1786 roku do dnia 02.08.1806 roku na fundamencie cesji przez Księcia Józefa Radziwiłła, Wojewody Trockiego w Radziwillimontach w dniu 02.08.1806 roku na osobę Jana Zaręby zeznany i w aktach grodzkich rosyjskich powiatu słonimskiego dnia 04.08.1806 roku jemuż przyznany. Następnie przez Jan Zarębę na mocy cesji sporządzonej w dniu 18.09.1811 roku przed pisarzem aktowym w Księstwie Warszawskim, Departamencie Radomskim, powiecie Opoczańskim w mieście Opocznie, na osobę Jana Nepomucena Wolickiego przelaną wraz z późniejszymi prowizjami od dnia 02.08.1806 roku do dnia ostatecznej satysfakcji. W dniu 24.08.1814 roku w Krakowie przed Pisarzem Aktowym publicznym przysięgłym Departamentu Krakowskiego Floryanem Choynackim Konstantyn Leon Waldorff z Komorza Wolicki dziedzic wsi Niesułowice, zamieszkały we wsi Kwaśniów zeznał, że żonie swojej Augustynie de Kermasson Wolickiej – córce nieżyjącego Franciszka de Kermasson, majora Gwardii Francuskiej Ludwika XVI Króla Francji oraz żyjącej Łucji z Wallabergów pierwszego małżeństwa de Kermasson, zaś po drugim ślubie małżonki Tadeusza Hrabi Morskiego – na przypadek wcześniejszego bezpotomnego zejścia, jako dowód przywiązania tytułem darowizny zapisuje 60.000 złp. w monecie srebrnej grubej na hipotece wsi Niesułowice. W przypadku sprzedaży tej wsi suma ta przeszłaby na inną nabytą wieś. Augustyna darowiznę mile zaakceptowała. W Krakowie w dniu 30.09.1816 roku przed Pisarzem Aktowym Województwa Krakowskiego Floryanem Choynackim Konstanty Wolicki będący dziedzicem Dóbr Niesułowice zamieszkałym w Dobrach Kwaśniowa oraz Karol Patzak zamieszkały przy Placu Szczepańskim w Krakowie zawarli akt sprzedaży 2.000 garcy wódki. Pierwsze 1.000 garców Wolicki miał dostarczyć za 7 tygodni, zaś pozostałą część najpóźniej za 3 miesiące od daty spisywania kontraktu. W dniu 19.06.1817 roku w Krakowie przed Pisarzem aktowym publicznym przysięgłym Województwa Krakowskiego Floryanem Choynackim Konstanty Wolicki zamieszkały w Dobrach Kwaśniów oraz Franciszek Błeszyński zamieszkały w Krakowie przy ulicy Mikołajskiej zawarli kontrakt, mocą którego Konstanty Wolicki wypuścił Franciszkowi Błeszyńskiemu w 4-letnią dzierżawę dobra dziedziczne Niesułowice z przyległościami za czynsz dzierżawny roczny za rok pierwszy 3.000 złp. srebrnych, a za pozostałe 3 lata po 4.000 złp. srebrnych. Czynsz w wysokości 7.000 złp. Błeszyński wypłacił z góry, zaś pozostałe 8.000 złp. zapłacone miało być do dnia 24.06.1819 roku. W roku pierwszym Wolicki wziął na siebie wszystkie podatki i liwerunki oraz do zimy zobowiązał się ukończyć karczmę i wyremontować folwark. Ponadto przyrzekł wymurować najprędzej nowy domek i naprawić studnię w podwórzu. Wolicki dał dzierżawcy 6 siągów wiedeńskich drzewa bukowego oraz oddał browar z narzędziami i 2 garcami, natomiast kopalnie kruszcu Wolicki zatrzymał dla siebie. W dniu 18.08.1817 roku w Krakowie przed Pisarzem aktowym publicznym przysięgłym Województwa Krakowskiego Floryanem Choynackim, Julianna z Hrabiów Męcińskich Wielogłowska, żona Felixa Wielogłowskiego zamieszkała w Krakowie, z mocy upoważnienia nadanego jej wyrokiem Trybunału Cywilnego Województwa Krakowskiego dnia 22.07.1817 roku, zeznała, iż ona z należnego procentu od dnia 24.06.1817 roku do dnia 24.06.1818 roku od sumy kapitalnej 88.000 złp. lokowanej na Dobrach Kwaśniowa dziedzicznych Jana Nepomucena Wolickiego, odstępuje 2.000 złp. w monecie srebrnej Konstantemu Wolickiemu dziedzicowi Dóbr Niesułowice. W Krakowie w dniu 06.10.1817 roku przed Pisarzem aktowym publicznym przysięgłym Województwa Krakowskiego Floryanem Choynackim, Julianna z Hrabiów Męcińskich Wielogłowska zamieszkała w Krakowie zeznała akt dobrej woli. Z mocy wyroku Trybunału Cywilnego Województwa Krakowskiego z dnia 22.07.1817 roku upoważniona była do zarządzania miesięcznie kwotą 4.000 złp., a już w dniu 18.08.1817 roku zużyła połowę tej kwoty. Spisując ten akt wykorzystała drugą połowę; mianowicie z należnego się jej procentu od dnia 24.06.1817 roku do dnia 24.06.1818 roku od sumy kapitalnej 88.000 złp. lokowanej na Dobrach Kwaśniów należących do Jana Nepomucena Wolickiego, sumę 2.000 złp. w monecie srebrnej odstąpiła Konstantemu Wolickiemu dziedzicowi Dóbr Niesułowice. W Krakowie w dniu 12.06.1818 roku przed pisarzem aktowym publicznym przysięgłym Województwa Krakowskiego Floryanem Choynackim, Konstanty Leon Wolicki Radca Województwa Krakowskiego zamieszkały w Kwaśniowie oraz Felix Wielogłowski Poseł na Sejm z Województwa Krakowskiego i Julianna z Hrabiów Męcińskich Wielogłowska działająca z upoważnienia męża mieszkający w Krakowie zawarli kontrakt kupna-sprzedaży wsi Niesułowice z osadą włościan Lgota i gruntem Zalipie, posiadane od dnia 25.03.1814 roku, za sumę szacunkową 81.800 złp. Julianna Wielogłowska mająca zapisaną sumę 100.000 złp. na Dobrach Kwaśniów i Cieślin przez Ewę z Hrabiów Męcinskich Lanckorońską w dniu 16.08.1809 roku, po odebraniu 12.000 złp. wg kwitu sporządzonego przed notariuszem Kossowiczem w dniu 07.02.1815 roku, z pozostałej sumy 88.000 złp. kwotę 81.800 złp. w monecie srebrnej  przeznaczyła na zawarty kontrakt, zaś resztę 6.200 złp. Wolicki wypłacił jej w gotówce, przez co pozwoliła na wykreślenie tej sumy z hipoteki. Jednocześnie Felix Wielogłowski zrzekł się dożywocia zapisanego na sumie oryginalnej 100.000 złp. na Dobrach Kwaśniów i Cieślin. W dniu 25.02.1820 roku w Krakowie przed pisarzem aktowym Wolnego Miasta Krakowa oraz Królestwa Polskiego Woyciechem Olearskim, Jan Kanty de Biberstein Starowieyski zamieszkały w Dobrach Marcinowice zeznał, iż on sumę 20.000 złp. od nieżyjącego ojca swojego Kazimierza Starowieyskiego do skryptu w Krakowie w dniu 27.01.1807 r. przez małżonków Juliannę z Męcińskich i Felixa Wielogłowskich zaciągniętą odebrał i na wsi Raszkowie w Powiecie Jędrzejowskim w Obwodzie Kieleckim w dniu 03.02.1807 roku w aktach ziemskich krakowskich zahipotekował. Teraz sumę tą należącą do niego, jako jedynego sukcesora zmarłego ojca, odstąpił niniejszym Konstantynowi Wolickiemu zamieszkałemu w Dobrach Kwaśniowa zezwalając na jej odebranie oraz zaintabulowanie tej cesji we właściwych aktach hipotecznych. W dniu 04.01.1821 roku w Warszawie przed przysięgłym Pisarzem Aktowym Królestwa Polskiego i Rejentem kancelarii hipotecznej województwa Mazowieckiego Janem Wincentym Bandtkie, Jan Nepomucen Wolicki zamieszkały w Warszawie przy ulicy Bielańskiej 605, zeznał, iż mając sumę 12.688 złp. 5 gr.w kapitale oprócz prowizji i kosztów wynoszącą, wyrokami trzech instancji od Weroniki z Scypionów i Pawła Grabowskiego małżonków, od Józefa Grabowskiego, od Ludwiki z Grabowskich i Adama Platerów małżonków oraz od Karoliny z Grabowskich i Karola Barona Larysza małżonków zasądzoną w złocie, ustępuje ją synowi Konstantemu Leonowi Wolickiemu zamieszkałemu w Kwaśniowie. W tym samym dniu w Warszawie przed tym samym rejentem Jan Nepomucen Wolicki oraz Konstanty Leon Wolicki zawarli kontrakt kupna-sprzedaży dóbr Kwaśniów i Cieślin z wsią przyległą „Chucisko” za umówioną sumę 385.000 złp. Długi pozostawały przy dobrach i miały zostać potrącone z sumy umówionej w ciągu roku. Resztę sumy szacunkowej Konstanty zobowiązał się zapłacić ojcu bez prowizji w dniu 24.06.1822 roku w monecie grubej srebrnej, zaś do tego czasu nie mógł dóbr obciążać i nimi rozporządzać. W Warszawie w dniu 15.06.1821 przed przysięgłym Pisarzem Aktowym Królestwa Polskiego i Rejentem kancelarii hipotecznej województwa Mazowieckiego Janem Wincentym Bandtkie, Jan Nepomucen Wolicki zamieszkały w Warszawie przy ulicy Wierzbowej 473 zeznał, iż mając dwie sumy, jedną 24.779 złp. 27 gr. wyrokiem Trybunału Cywilnego Pierwszej instancji Województwa Krakowskiego z dnia 12 do 13.02.1819 roku zapadłego wraz z prowizją drugie tyle wynoszącą i dalszymi narosłymi prowizjami płatną w złocie obrączkowanym holenderskim oraz drugą 5.031 złp. 28 gr. zgodnie z wyrokiem Sądu Apelacyjnego Królestwa Polskiego z dnia 18.11.1819 roku wraz z prowizją drugie tyle wynoszącą i dalszymi narosłymi prowizjami również w złocie, solidarnie przysądzoną na sukcesorach zmarłego Józefa Księcia Radziwiłła, tj. na Ludwiku Księciu Radziwille, Konstancji Książnice Radziwiłłównie w opiece poprzedniego pozostającej, Annie z Książąt Radziwiłłów Lubańskiej i Wiktorii z Książąt Radziwiłłów Niesiołowskiej – ustępuje i sceduje je niniejszym aktem na rzecz syna Konstantego Leona Wolickiego zamieszkałego w Kwaśniowie. Również w Warszawie w dniu 20.02.1822 roku przed Rejentem Kancelarii Ziemiańskiej Województwa Mazowieckiego Janem Felixem Wilskim, Jan Nepomucen Wolicki zeznał, iż w Krakowie za obligiem ręcznym z dnia 22.06.1806 roku wspólnie z Bogumiłem Grabowskim pożyczyli od nieżyjącego Telesfora Billewicza sumę 2.000 zł. czerwonych w złocie. Suma ta zabezpieczona została w dniu 11.11.1915 roku na dobrach dziedzicznych Kwaśniów należących do Jana Nepomucena Wolickiego. W dniu 07.09.1811 roku Bogumił Grabowski, który sam jeden korzystał tylko z pożyczonej sumy, przed zastępcą Pisarza Aktowego Powiatu Skalbmierskiego Teodorem Kawęckim zobowiązał się sumę tą zapłacić Telesforowi Billewiczowi i uwolnić od wszelkiej egzekucji Jana Nepomucena Wolickiego, zapisując tą sumę na swoich Dobrach Mieronice w Powiecie Kieleckim, co też dokonał 11.12.1811 roku. Następnie sukcesorowie zmarłego Bogumiła Grabowskiego wyrokiem Trybunału Cywilnego I Instancji Województwa Krakowskiego z dnia 20.07.1821 roku zostali zobligowani do zwrotu tej sumy wraz z procentami i należnymi kosztami prawnymi. Ponieważ Jan Nepomucen Wolicki swoje Dobra Kwaśniów sprzedał w dniu 04.01.1821 roku synowi Konstantemu Leonowi Wolickiemu, przeto dla oczyszczenia długu zapisanego na Dobrach Kwaśniowa odstąpił mu sumę 2.000 zł. czerwonych zapisaną na Dobrach Mieronicach. W dniu 19.04.1822 roku w Kielcach przed Jego Cesarsko Królewskiej Mości Notariuszem publicznym Województwa Krakowskiego Andrzejem Kossowiczem, Ludwik Czerwiński zamieszkały we wsi Zakowice w Powiecie Radomskim oraz Konstanty Wolicki dziedzic Dóbr Kwaśniowa zawarli układ regulujący zaległą kwotę. Ludwik Czerwiński zgodnie z wyrokiem Trybunału Cywilnego I Instancji Województwa Krakowskiego z dnia 20.07.1821 roku miał przysądzoną sumę kapitalną 1.000 zł. czerwonych z procentami do zwrócenia Janowi Nepomucenowi Wolickiemu. Suma ta pochodziła z sumy kapitalnej 2.000 zł. czerwonych obligiem w dniu 22.06.1806 roku przez Bogumiła Grabińskiego i Jana Nepomucena Wolickiego w Krakowie na rzecz Telesfora Bilewicza wydanym i w dniu 11.11.1815 roku na Dobrach Kwaśniowa intabulowaną, zaś w dniu 01.05.1818 roku przed Michałem Bielawskim, Pisarzem aktowym Województwa Sandomierskiego, przez Ludwika Bilewicza, brata bezpotomnie zmarłego i testamentowego sukcesora Telesfora Bilewicza, aktem cesji mu odstąpioną. Mocą układu wyliczona kwotę 1.475 zł. czerwonych wypłacona miała być w ratach: – w dniu spisywania aktu 150 zł. czerwonych (co zostało skwitowane), 24.06.1822 roku 200 zł. czerwonych wraz z 5% od pozostałej sumy, 24.06.1823 roku 425 zł. czerwonych wraz z procentem, zaś 24.06.1824 roku resztkująca kwota 700 zł. w złocie holenderskim wraz z procentem. W Warszawie w dniu 13.06.1822 roku przed przysięgłym Pisarzem Aktowym Królestwa Polskiego i Rejentem kancelarii hipotecznej województwa Mazowieckiego Janem Wincentym Bandtkie, Tadeusz Hrabia Morski oraz Łucja z Valabregueów Hrabina Morska zamieszkali w Warszawie przy ulicy Koszyki ustanowili swoim szczególnym pełnomocnikiem Konstantego Leona Wolickiego dając mu nieograniczoną moc i nieograniczoną władzę dowolnego rozporządzania posiadłością Koszyki w Warszawie. Następnie w dniu 01.07.1822 roku ci sami przed tym samym rejentem odwołali ustanowione 13.06.1922 roku pełnomocnictwo Konstantemu Leonowi Wolickiemu i ustanowili go swoim szczególnym pełnomocnikiem dając mu nieograniczoną moc i nieograniczoną władzę dowolnego rozporządzania posiadłością Koszyki w Warszawie z dodatkowym zastrzeżeniem, że suma 90.000 złp. stanowiąca posag jego żony Augustyny i wynikająca z ceny pierwiastkowej posiadłości Koszyki w razie jakiejkolwiek alienacji zostanie hipotecznie ubezpieczona. W dniu 01.04.1823 roku Konstanty Leon Wolicki, Radca Województwa Krakowskiego zamieszkały w Kwaśniowie i Ludwik Czerwiński Dziedzic wsi Kamionki, we wsi Mazowszanach w Powiecie Radomskim w Województwie Sandomierskim zamieszkały, przed pisarzem aktowym publicznym powiatu pilickiego Piotrem Pawłem Oleszkiewiczem zawarli w Pilicy akt notarialny. Ludwik Czerwiński mający różne sumy kapitalne i od nich procenty od Maxymilliana Billewicza zasądzone (ogółem sumę 25.397 złp. 14 ½ gr. wraz z dalszymi procentami) uczynił zapowiedzenie u Konstantego Wolickiego Dziedzica Dóbr Kwaśniowa na sumę 10.000 Czerwonych złotych w złocie i zalegających procentów z większej sumy kapitalnej 2.000 Czerwonych złotych w złocie, którą Janowi Wolickiemu obligacją na dniu 22.06.1806 r. na rzecz Telesfora Billewicza wydaną wypożyczył. Temuż Maxymilianowi Billewiczowi, jako testamentowemu sukcesorowi bezpotomnie zmarłego brata Telesfora kwota ta należała się od obecnego dziedzica Konstantego Wolickiego. Zapowiedzenie powyższej sumy oraz procentów poparte zostało 3 wyrokami Trybunału Cywilnego Pierwszej Instancji Województwa Sandomierskiego w sprawie pomiędzy Ludwikiem Czerwińskim, a dłużnikiem Maxymilianem Billewiczem oraz Konstantym Wolickim zapowiedziającym. Zapadłe wówczas wyroki dopuszczały tymczasową egzekucją. Zapowiedziany Konstanty Wolicki przyjął wyroki za obowiązujące siebie, zaś Ludwik Czerwiński przez wzgląd na trudne czasy zobowiązał się na rozłożenie spłaty z ratach płatnych w umówionych okresach czasu. Ogółem wyliczona kwota do spłaty przez Konstantego Wolickiego wynosiła 26.481 złp. 24 gr., czyli 1.324 Czerwonych złotych w złocie i 1 złp. 24 gr. Przy spisaniu aktu Konstanty Wolicki spłacił kwotę 254 Czerwonych złotych w złocie i 1 złp. 24 gr., zaś z dniu 01.08.1824 r. zobowiązał się zapłacić 300 sztuk Czerwonych złotych, a 24.08.1825 r. pozostałe 770 Czerwonych złotych w złocie wraz z należnymi 5% odsetkami. Bezpieczeństwo spłaty sumy Konstanty Wolicki pozwolił zapisać na Dobrach Kwaśniowa, Cieślina i Huciska. Oprócz tego zobowiązał się zapisać Ludwikowi Czerwińskiemu w zapowiedzianej hipotece sumę 1.000 sztuk Czerwonych złotych z większej kwoty 2.000 Czerwonych złotych. W dniu 18.06.1823 roku w Pilicy przed notariuszem powiatu pilickiego Piotrem Pawłem Oleszkiewiczem, Piotr Sikorski zamieszkały w Jeziorowicach oraz Józef Kalinkowski skwitowali Konstantego Wolickiego z sumy kapitalnej 22.205 złp., prowizji w wysokości 1.110 złp. oraz kosztów w wysokości 224 złp. 10 gr. zahipotekowanych na Dobrach Kwaśniowa. W dniu 17.04.1824 roku w Kielcach przed Pisarzem aktowym Województwa Krakowskiego Andrzejem Kossowiczem, Konstanty Wolicki zamieszkały we wsi Kwaśniów na mocy aktu przed Rudolfem Ferdynardem Dziuba komisarzem i notariuszem we Wrocławiu, między Fryderykim Ludwikiem Westenholtz z Wrocławia, Konstantym Wolickim i Moritzem Samelsonem z Krakowa sporządzonego w imieniu i na rzecz dopisu ręcznego Fridrycha Ludwika Westenholtza, obrał wielmożego Pawła Laurenta Patrona przy Trybunale Cywilnym Województwa Sandomierskiego zamieszkałego w Radomiu za swego plenipotenta i pełnomocnikowi, dając mu zupełna moc i władzę w imieniu i na rzecz Frydrycha Ludwika Westenholtza do stawania w jego imieniu przed komisja hipoteczną Województwa Sandomierskiego w sprawie Dóbr Jaworznia z przyległościami w obwodzie opoczańskim, w ślad za kontraktem przed niniejszym notariuszem spisanym w dniu 23.06.1823 roku w Kielcach między Floryanem Hrabią Tarło, Adamem Hrabią Tarło oraz Ewą z Hrabiów Tarłów Ślasko (małżonką Teodora Ślaskiego) w interesie uregulowania hipoteki wsi Jaworznia.


[tekst w trakcie aktualizacji i uzupełnienia] W 1824 roku został wójtem gminy Kwaśniów, zaś na swego zastępcę zaproponował nijakiego Adama Kotowskiego. W połowie lat 20 XIX wieku w swoich dobrach w Cieślinie wybudował fabrykę jedwabiu i obok dom mieszkalny dla fabrykantów. Zakupił w Anglii i sprowadził do Cieślina nowoczesne warsztaty i urządzenia do produkcji jedwabiu, których nie zdążył do końca zamontować i uruchomić produkcji. Od 1817 roku Konstanty Wolicki był pociągany do spłacenia procentów od kwoty 4000 zł, która w dniu 04.04.1792 roku przez ks. Macieja Pielikiewicza, proboszcza parafii Prandocin, została zapisana na hipotece dóbr wsi Kwaśniów i Cieślin, z przeznaczeniem procentów od tej sumy na fundusz Szkoły Elementarnej w Jangrocie. W dniu 25.10.1801 roku kwota ta wraz z zaległymi procentami zapłacona została na rzecz Akademii Krakowskiej na dom Jakóba i Tekli Gertler, zaś w dniu 26.01.1802 roku za zezwoleniem Prokuratorii Fiskalnej Rządu Austriackiego przeniesiona została na hipotekę kamienicy Sebastyana Girtlera w na krakowskim Rynku pod Nr 49. Komisja Obwodu Olkuskiego 26.08.1822 roku wystąpiła z egzekucją kwoty 200 zł za rok 1822, jako procentów od tej sumy. Naliczona zaległość za lata 1817 – 1821 wynosiła wtedy w sumie 1000 złp. W dniu 03.02.1823 roku Wolicki występuje do Komisji Wojewódzkiej Województwa Krakowskiego o zwrot tej kwoty. W trakcie dochodzenia sukcesorzy Sebastyana Girtlera zaprzeczyli lokacji wspomnianej sumy na kamienicy w Krakowie. Prawdopodobnie przedmiotowa kwota została zahipotekowana na rzecz Akademii Krakowskiej i Rząd Austriacki kwotę ta wcielił do funduszu Akademii, gdzie stała się jej własnością. W myśl obowiązującego prawa kwota ta nie mogła być windykowana na rzecz Funduszu Edukacyjnego w Królestwie Polskim. Kwota ta przeznaczona została na rzecz Bursy Philosophorum. W zaistniałej sytuacji Komisja Wojewódzka wnioskuje do Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu o umorzenie procentów oraz o przeznaczenie pobranej kwoty 200 złp. na poczet podatku ofiary. Po uzupełnieniu dokumentów i dodatkowym dochodzeniu w dniu 22.01.1824 roku Komisja Rządowa Przychodów i Skarbów informuje o decyzji Xięcia Namiestnika Królewskiego z 13.01.1824 roku, która nakazuje pozytywne załatwienie sprawy. W dniu 18.11.1825 roku Delegowany Prokuratorii Generalnej przy Komisji Hipotecznej Województwa Krakowskiego podczas regulacji hipoteki dóbr ziemskich Kwaśniów dociera do nieścisłości w należnościach tej wsi. Od czerwca 1826 roku Komisarz Obwodu Olkuskiego w porozumieniu z Komisją Województwa Krakowskiego stara się bezskutecznie dotrzeć do dokumentów dokumentujących należności hipoteczne. Następnie w dniu 28.11.1829 roku przywołuje Konstantego Wolickiego do rozliczenia się z procentów za lata 1817 – 1821, którymi zostaje ponownie obciążona hipoteka dóbr Kwaśniowa i Cieślina. Sprawę pozytywnie dla Wolickiego załatwia dopiero Komisja Rządowa Przychodów i Skarbu reskryptami z dnia 18.10.1830 roku oraz z dnia 11.06.1831 roku. W dniu 26.11.1827 roku przed rejentem powiatu pilickiego Piotrem Pawłem Oleszkiewiczem “w Austerii przy gościńcu Olkuskim leżącej do Państwa Bydlin należącej” dziedzic Dóbr Kwaśniowa Konstantyn Wolicki udzielił aktu plenipotencji Tomaszowi Sęczkowskiemu, byłemu kapitanowi Wojsk Polskich, Kawalerowi Krzyża Wojskowego, dając mu zupełną moc i władzę dopilnowania interesów dotyczących Gminy Kwaśniów. Natomiast w dniu 04.09.1828 roku Konstanty Leon Wolicki zamieszkały wtedy w Warszawie, przed rejentem Kancelarii Ziemiańskiej Województwa Mazowieckiego Tomaszem Rudnickim w Warszawie udzielił plenipotencji Józefowi Kalasantemu Foxowi do wszelkich czynności bez żadnych ograniczeń. W roku 1829 kupił popadający w coraz większą ruin zamek ojcowski od rządu zaborczego i dokonał rozbiórki zrujnowanych zabudowań. Uzyskany w ten sposób budulec został użyty do budowy dwóch hoteli blisko wzgórza zamkowego oraz karczmy, browaru i kilku budynków gospodarczych, co zwiększyło popularność zamku. Zachowane zostały jedynie baszta kazimierzowska i częściowo wieża bramowa. W dniu 01.07.1832 roku Józef Fox działający z mocy plenipotencji Konstantego Leona Wolickiego, właściciela Dóbr Ojcowa i Szklar, z dnia 04.09.1828 roku spisanej przed notariuszem w Warszawie oraz z drugiej prywatnej z dnia 29.04.1832 roku spisanej w Paryżu, zeznał przed rejentem powiatu pilickiego Piotrem Pawłem Oleszkiewiczem w Pilicy kontrakt jednorocznej dzierżawy Dóbr Ojcowa i Szklar Józefowi Chrzanowskiemu od dnia 24.06.1832 roku za umówioną sumę roczną 13.000 złp. Józef Chrzanowski już wcześniej miał dwuletnią dzierżawę tych dóbr spisaną w Stambule, za co należała mu się kwota 16.429 zł. 13 gr. Z kwoty tej potrącił sobie czynsz dzierżawny 13.000 złp., do tego doliczył dług w kwocie 1.970 złp. należny Felixowi Grodzickiemu. W efekcie Chrzanowskiemu należała się jeszcze suma 1.459 złp. 13 gr., którą odebrał od Konstantego Wolickiego. w kolejnym akcie notarialnym spisanym w Pilicy przed rejentem powiatu pilickiego Piotrem Pawłem Oleszkiewiczem w dniu 01.07.1832 roku Józef Fox działający na podstawie powyższej wspomnianej plenipotencji udzielił upoważnienia Janowi Polikarpowi Wolickiemu do zarządzania Dobrami Kwaśniów i Ojców. W roku 1832 Konstanty Leon Wolicki odstąpił Dobra Kwaśniów oraz Dobra Ojcowa Karolowi Scholtzowi, jednak rząd carski nie uznał transakcji dotyczących Dóbr Ojcowa. W tym samym roku Dobra Kwaśniowa oraz Ojcowa zostały Konstantemu Leonowi Wolickiemu skonfiskowane za udział w powstaniu listopadowym. Następnie Dobra te zostały wydzierżawione Janowi Jędrzejowi Polikarpowi Wolickiemu, który stał się ich naddzierżawcą, zaś dzierżawcą w przypadku Dóbr Kwaśniowa został Karol Scholtz, ostatni ich właściciel. Z Karolem Scholtzem łączyły Wolickiego nie tylko kontakty biznesowe, ale i bliższa znajomość osobista i towarzyska. W 1830 roku Wolicki był w Warszawie chrzestnym i świadkiem urodzonej w dniu 07.03.1830 roku córki Karola Scholtza, Maryi Heleny Felicyanny.

     Najwięcej uwagi poświęcił jednak działalności gospodarczej, którą zaczął realizować przed 1820 rokiem, gdy przemysłem w Królestwie Polskim kierował Stanisław Staszic. Później współpracował min. z księciem Franciszkiem Ksawerym Druckim-Lubeckim, który go cenił i powierzał realizację wielu planów gospodarczych. W 1819 roku rozpoczął współpracę z Handlem pod Firmą Piotr Steinkeller. Z osobą Piotra Steinkeellera spotykamy się już w dniu 25.02.1815 roku, gdy to w Krakowie przed Pisarzem Aktowym Departamentu Krakowskiego Andrzejem Kossowiczem, Felix Wielogłowski dziedzic Dóbr Raszkowy z przyległościami w Powiecie Jędrzejowskim, zeznał, iż on obligiem na rzecz masy śp. zmarłego Piotra Steinkellera, kupca handlowego miasta Krakowa, po dokonaniu w kantorze zmarłego obrachunku, przyrzekł wypłacić w dniu 24.06.1816 roku sumę 5.000 złp. w monecie srebrnej bez procentu nieletnim sukcesorom, lub tym których wskaże prawa. Bezpieczeństwo tej sumy zabezpieczył na swoich dobrach dziedzicznych Raszków z przyległościami, zezwalając jednocześnie na intabulację tej sumy na rzeczonych dobrach. W dniu 21.09.1819 roku w Krakowie przed pisarzem aktowym Wolnego Miasta Krakowa oraz Królestwa Polskiego Woyciechem Olearskim, Konstantyn Wolicki został scedowany z sumy 20.000 złp. przez Jana Kantego Starowieyskiego i następnie  sumę tą na rzecz Handlu pod Firmą Piotr Steinkeller odstąpił. W dniu 26.02.1820 roku w Krakowie przed pisarzem aktowym Wolnego Miasta Krakowa oraz Królestwa Polskiego Woyciechem Olearskim, Konstantyn Wolicki, Radca Województwa Krakowskiego zamieszkały w Dobrach Kwaśniów, ww. sumę 20.000 złp. wraz z prowizją od dnia 24.06.1819 roku odstąpił na rzecz firmy Handel Piotr Steinkeller, z zapewnieniem, że w razie nie odebrania tej sumy od Wielogłowskiego w dniu 24.06.1821 roku, w tym samym dniu sumę tą zobowiązuje się wypłacić osobiście na rzecz wspomnianej firmy. Wolicki zezwolił na intabulację tej kwoty w aktach hipotecznych, zaś Karol Scholtz, jako Kompanista Handlu pod Firmą Piotr Steinkeller, cesję tą przyjął. W dniu 17.07.1820 roku w Krakowie przed pisarzem aktowym Wolnego Miasta Krakowa z Okręgiem oraz w Królestwie Polskim Woyciechem Olearskim, Konstantyn Wolicki Radca Województwa Krakowskiego zamieszkały w Dobrach Kwaśniowa, a do aktu obierającemu zamieszkanie w Laskach w powiecie olkuskim, sumę 88.000 złp. pochodzącą z większej kwoty 100.000 złp., która przez Ewę z Hrabiów Męcińskich Lanckorońską na rzecz Julianny z Męcińskich Wielogłowskiej w dniu 16.08.1809 roku na Dobrach Kwaśniowa i Cieślina została zapisana i następnie przez Juliannę z Męcińskich Wielogłowską przy sprzedaży Dóbr Niesułowice kontraktem z dnia 12.06.1818 roku odstąpiona Konstantynowi Leonowi Wolickiemu – odstąpił Handlowi pod nazwą Piotr Steinkeller z Krakowa z zapewnieniem, że w razie nieodebrania tej sumy 88.000 złp z Dóbr Kwaśniowa i Cieślina w dniu 24.06.1821 roku, odstępujący tą samą sumę w dniu 27.06.1821 roku z majątku swojego zaspokoi. Obecny aktowi Karol Scholtz, jako Kompanista Handlu pod firmą Piotr Steinkeller, odstąpienie to przyjął. W dniu 27.06.1821 roku w Krakowie przed pisarzem aktowym Wolnego Miasta Krakowa z Okręgiem oraz w Królestwie Polskim Woyciechem Olearskim, Karol Scholtz Kompanista Handlu pod Firmą Piotr Steinkeller zamieszkały w Krakowie, sumę 20.000 złp. przez Konstantego Wolickiego w dniu 26.02.1820 roku odstąpioną na rzecz Handlu pod Firmą Piotr Steikeller z powrotem Wolickiemu przywrócił. Obecny aktowi Konstanty Wolicki zamieszkały w Dobrach Kwaśniowa odstąpienie to przyjął. W następnym akcie notarialnym spisanym w tym dniu przed wspomnianym pisarzem aktowym, Konstanty Wolicki sumę 12.688 złp. od sukcesorów Grabowskiej zarządzoną odstąpił Karolowi Laryszowi. W dniu 09.03.1822 roku przed pisarzem aktowym Wolnego Miasta Krakowa i jego Okręgu Antonim Matakiewiczem w Krakowie, Karol Scholtz kompanista dysponujący stosowną prokurą Handlu pod firmą Piotr Steinkeller z Krakowa zeznał, iż sumę 88.000 złp. w monecie srebrnej z większej kwoty 100.000 złp., którą mocą aktu z dnia 17.07.1820 roku Konstantyn Wolicki na rzecz Handlu pod Firmą Piotr Steikeller ustąpił, teraz Karol Scholtz sumę tą zabezpieczoną na Dobrach Kwaśniowa i Cieślina aktem retrocesji na powrót zwrócił. Angażował się w wydobycie i wytop cynku oraz w wydobycie węgla kamiennego. Na wskutek Reskryptu Komisji Rządowej Sprawa Wewnętrznych i Policji Królestwa Polskiego z dnia 10.07.1821 roku, zawarta została w Kielcach w dniu 24.07.1821 roku między Dyrekcją Główną Górniczą a Konstantynem Wolickim umowa kupna cynku, mocą której Wolicki otrzymał pozwolenie na budowę nowej huty cynku i pieca rusztowego w Dozorstwie Olkusko-Siewierskim. Ponadto Dyrekcja działając na mocy powyższego reskryptu przydłużyła Wolickiemu kontrakt z dnia 13.01.1821 roku na produkcję cynku z istniejącej oraz z mającej się budować huty cynku o 3 lata, tj. od 1822 roku do końca 1824 roku, z tym warunkiem, że każdy cetnar cynku wg wagi polskiej opłacany będzie po 19 złp. 15 gr. Umowa ta zatwierdzona została przez Komisję Rządową Spraw Wewnętrznych i Policji w dniu 26.07.1821 roku, z tym zastrzeżeniem, że gdyby cena cynku za cetnar sto funtowy podniosła się do 23 złp., Wolicki za czas tej podwyższonej ceny nie po 19 złp. 15 gr., ale po równe 20 złp. zobowiązany będzie płacić. W dniu 19.01.1822 roku zawarty został w Warszawie dodatkowy układ między Komisją Rządową Spraw Wewnętrznych i Policji a Konstantym Wolickim, mocą którego kontrakt zawarty dnia 24.07.1821 roku i zatwierdzony 26.07.1821 roku służyć miał Wolickiemu tylko do końca 1823 roku, z tym, że Wolicki w każdym przypadku przez te dwa lata cetnar cynku sto funtowy płacić będzie po 20 złp., oraz ilość na zapas w składach rządowych potrzebna i od sprzedaży wyłączona ustanowiona została na 2.500 cetnarów cynku – przy czym po tych 2 latach Wolickiemu służyć miało pierwszeństwo do kupna, jeżeliby na ten czas sprzedaż cynku z teraźniejszych pieców, nie przez licytację, ale przez dobrowolną ugodę z wolnej ręki miała nastąpić. W dniu 09.03.1822 roku przed pisarzem aktowym Wolnego Miasta Krakowa i jego Okręgu Antonim Matakiewiczem w Krakowie, Konstanty Wolicki zamieszkały w Kwaśniowie, wszystkie powyższe kontrakty, umowy i ugody odstąpił na rzecz handlu krakowskiego pod firmą Piotra Steinkeller egzystującego wraz z wszelkimi wynikającymi z nich obowiązkami. Konstanty Wolicki za powyższe odstąpienie odebrał umówioną satysfakcję w walucie, zaś cesję powyższych kontraktów odebrał i skwitował Karol Scholtz. Złożona przez Konstantego Wolickiego w dniu 26.01.1821 roku kaucja w wysokości 5.000 złp. oraz należące do Rządu kwantum na wystawienie huty i pieca rusztowego w wysokości 34.897 złp. stały się również własnością Handlu pod firmą Piotr Steinkeller, za co tenże handel Wolickiemu zwrócił całkowitą walutę. W dniu 27.06.1822 roku w Krakowie przed pisarzem aktowym publicznym Wolnego Miasta Krakowa i jego Okręgu Antonim Matakiewiczem, Felix Hr. Wielogłowski w imieniu swoim oraz z mocy plenipotencji w imieniu swojej małżonki Julianny z Męcińskich Wielogłowskiej, jako Dziedzice Dóbr Niesułowice, Lgoty i Zalipia i w dobrach tych zamieszkały oraz Konstantyn Wolicki zamieszkały w Dobrach Kwaśniowa zawarli kontakt. Wolicki własnym kosztem miał szukać galmanu na gruncie wsi Niesułowice, Lgota i Zalipie, zaś Wielogłowscy dostarczać mieli bezpłatnie tylko drzewo na stemple na 3 szyby do cebrzyny. W przypadku znalezienia dobrego galman, który będzie warto wydobywać, Wolicki miał kupować galman na swój użytek płacąc Wielogłowskiemu po 2 złp. od każdego kosza hutniczego dąbrowskiego. Wolicki zobowiązał się kupić tyle koszy galmanu rocznie, ile się go znajdzie w dobrym gatunku. Ponadto Wolicki przekazał Wielogłowskiemu jako forszus kwotę 10.000 złp., która miała być z należności za galman potrącona. Jeśliby by się okazało, że nie ma galmanu lub jest złej jakości suma ta miała być zwrócona Wolickiemu do do dnia 24.06.1823 roku bez procentu, zaś Wolicki w takim przypadku zrzekł by się wszelkich pretensji do Wielogłowskiego za nakłady poniesione na kopanie. W przypadku wykopania przez Wolickiego do 30.000 korcy galmanu rocznie, wtedy Wielogłowscy jako należność mieli przyjąć od Wolickiego od razu sumę 1.160 dukatów pochodzącą z dwóch obligów śp. Biberstein Starowiejskiego i sumę 5.000 złp zapisaną na Raszkowie, winą Steinkellerowi. Jeśliby zaś Wolicki mniej niż 30.000 korcy galmanu rocznie wykopał, wtedy Wielogłowscy tylko czwartą część wymienionych sum rocznie, za należność za galman mieli otrzymywać. Kontrakt zawarty został na jeden rok, gdyby zaś Wolicki odkrył dobry galman, wtedy miał wziąć na siebie obowiązek zapłacenia sumy 10.000 złp. Bratkowskim na Niesiołowicach winnej na dzień 01.01.1823 roku. Wówczas kontrakt prolongowałby się na kolejne 2 lata do dnia 24.06.1825 roku za tą samą cenę. Wielogłowscy nie mieli prawa sprzedaży galmanu nikomu innemu, oprócz Wolickiego. W dniu 21.08.1822 roku w Olkuszu przed Notariuszem Publicznym Powiatu Olkuskiego Jozafatem Wiślickim, Jan Wyszeński obywatel miasta Olkusza działający w imieniu innych 14 obywateli tego miasta na mocy zeznanej w tym dniu plenipotencji wraz z mieszkańcami Olkusza Antonim Piechowiczem, Wincentym Froncikiem i Ignacym Piechowiczem oraz Konstanty Wolicki dziedzic Dóbr Kwaśniowa tamże zamieszkały zawarli kontrakt „o galmanie”. Mieszkańcy Olkusza na gruntach własnych położonych przy mieście Olkuszu sprzedali Konstantemu Wolickiemu galman, jaki mają lub mieć mogą za cenę 5 złp. 15 gr za korzec hutniczy dąbrowski. Otworzenie szybów należeć miało do Wolickiego i miało być wykonane jego nakładem, zaś wydobycie galmanu uskuteczniane miało być przez obywateli zgodnie z przepisami rządowymi. Znaleziony galman miał być natychmiast wydobywany. Jeśli by zaś ze względu na starość lub z innej przyczyny wydobycie było zaniedbywane, wówczas Wolicki mógł nakazać kopać na koszt własny bez żadnej przeszkody. Obywatele zobowiązali Wolickiego do załatwienia wszelkich formalności z Rządem oraz nie mogli nikomu innemu sprzedawać galmanu przez czas trwania kontraktu, który zawarty został na lat 6 od dnia spisania aktu, z możliwością jego przedłużenia na kolejne 6 lat pod takimi samymi warunkami. Każdy z obywateli miał dostać zadatek uzależniony od rozległości swojego grunt, który następnie rozliczany miał być po znalezieniu galmanu. Kwoty przekazywane miały być Wyszeńskiemu i co sobotę wypłacane obywatelom. Kontrahenci zaręczyli za rzetelne wykonanie niniejszego aktu całym majątkiem poddając się prostej egzekucji. Za znaleziony kruszec Wolicki zapłacić miał według cen, jakie płaci Dyrekcja, w przypadku gdyby Dyrekcja tego zaniechała. W kolejnym dniu, 22.08.1822 roku, tym razem w Sławkowie, przed Notariuszem Publicznym Powiatu Olkuskiego Jozafatem Wiślickim, Konstanty Wolicki dziedzic Kwaśniowa tamże zamieszkały, zawarł 3 kontrakty związane z poszukiwaniem galmanu na tutejszych ziemiach. Pierwszy kontrakt o sprzedaż galmanu zawarty został z grupą obywateli miasta Sławkowa. Obywatele miasta Sławkowa pozwolili Wolickiemu kopać galman na swoich gruntach dziedzicznych bez naruszania ich powierzchni. Za wybicie każdego szybu Wolicki zobowiązał się zapłacić im po 36 złp. Oprócz tego za każdy ukopany korzec miary dąbrowskiej galmanu Wolicki miał płacić po 2 złp. W przypadku nie znalezienia galmanu w czystej postaci, Wolicki miał nie czynić żadnych pretensji, miał tylko szyby zakopać i dobrą ziemią nakryć. Gdyby znaleziony został galman, który musiałby być metodą odkrywkową wydobywany, to za zrujnowaną powierzchnię Wolicki oprócz oprócz zapłaty za każdy korzec galmanu po 2 złp., od każdego wysiewu za zrujnowane grunta zapłacić miał właścicielowi wynagrodzenie po 40 złp. Ponadto Wolicki zobowiązał się zapłacić podatek, jaki za korzec wysiewu, czyli na morgę z obrachunku wypada. Oprócz galmanu obywatele zastrzegli sobie od Wolickiego, od cynku zapłatę po 2 zł. 15 gr. od korca miary dąbrowskiej. Zobowiązali Wolickiego do załatwienia wszelkich formalności z Rządem. Kontrakt zawarty został na 6 lat, przy czym Wolicki zastrzegł sobie możliwość jego przedłużenia o kolejne 6 lat na tych samych warunkach. W czasie kontraktu obywatele nie mogli nikomu poza Wolickim sprzedawać galmanu, zaś za rzetelne dotrzymanie kontraktu strony poręczyły swoim majątkiem, poddając się prostej egzekucji. Kolejny kontrakt o sprzedaż galmanu zawarty został z obywatelem Sławkowa Janem Baranowskim. Baranowski odstąpił Wolickiemu szyb rozpoczęty w swoim gruncie celem szukania galmanu za kwotę 216 złp. oraz dodał do tego szybu wszelkie potrzebne narzędzia. Baranowski pozwolił na użytkowanie swoich gruntów do potrzeb szybu i szukanie galmanu pod następującymi warunkami. Jeśliby został znaleziony galman na gruncie Baranowskiego, to Wolicki miał mu zapłacić 5.700 złp. Ponadto od każdego wydobytego korca hutniczego dąbrowskiego Wolicki zadeklarował zapłacenie Baranowskiemu po 15 gr. W przypadku nie znalezienia galmanu Wolicki zobowiązał się szyby zakopać i dobrą ziemią nałożyć, zaś za każdy szyb wybity w gruncie zapłacić po 14 złp. Za rzetelne dotrzymanie niniejszej umowy ręczyły obie strony, ponadto Baranowski skwitował odbiór zadatku w kwocie 500 złp. poddając się egzekucji na swoim majątku. Po przerobieniu i wydobyciu całego galmanu z gruntów Baranowskiego, grunty te miały przejść na własność Wolickiego. W przypadku zrujnowania całej powierzchni gruntów Wolicki zobowiązał się zapłacić podatek, jaki za korzec wysiewu, czyli na morgę z obrachunku wypadnie. Trzecim aktem notarialnym był kontrakt sprzedaży gruntów zawarty ze Stanisławem Wiltosinskim, obywatelem miasta Sławkowa. Wiltosinski posiadający łąkę na grunta orne przerobione w Sławkowie „za Dębową Górą pod Zagrodami położoną”, sprzedał ją Konstantemu Wolickiemu za umówioną sumę szacunkową 1.440 złp. w monecie srebrnej i porękowego 30 złp. Sprzedający kwotę tą odebrał i skwitował z niej Wolickiego. W Krakowie w dniu 24.10.1822 roku przed notariuszem publicznym Wolnego Miasta Krakowa i jego Okręgu do przyjmowania dzieł dobrej woli tak w Rzeczpospolitej Krakowskiej, jak i Królestwie Polskim Antonim Matakiewiczem, Dominik Raczyński Dziedzic Dóbr Cianowice i Zawada tamże zamieszkały oraz zamieszkały w Krakowie Karol Scholtz wspólnik Handlu pod firmą Piotr Steinkeller z Krakowa, działający imieniem tegoż handlu oraz w imieniu Konstantego Wolickiego na mocy układów istniejących pomiędzy nimi, zawarli kontakt rezygnujący oraz tworzący spółkę. Dominik Raczyński mający na mocy transakcji z dnia 10.10.1822 roku nabyte grunty od mieszczan będzińskich położone w pobliżu tego miasta, w których znajdowały się pokłady węgla kamiennego – grunty te odstąpił do założenia kopalni węgla i huty cynku tworząc z powyższymi osobami wspólne towarzystwo. Towarzystwo Będzińskie składać się miało z 3 osób: Konstantego Wolickiego, Dominika Raczyńskiego oraz Piotra Steinkellera działającego jako Handel pod firmą Piotr Steinkeller – mających równy głos. Akcjonariusze ci na rzecz tego dzieła przyjęli w sumie 128 akcji – każdy po 42 2/3 akcji i w takich też proporcjach mieli czerpać zyski. Fundusz do nabycia gruntów oraz koszty otwarcia kopalni i wystawienia huty miał dostarczyć Raczyńskiemu Steinkeller, dlatego też połowa początkowego zysku zużyta miała być na zaspokojenie wyłożonych przez Steinkellera funduszów. Współczłonkowie zobowiązali się wspierać rozruch zakładów zdolnym robotnikiem, materiałem i galmanem. W przypadku spadku cen cynku, wynikłą stratę ponosić mieli wszyscy członkowie zgodnie z ustalonymi proporcjami. Piotr Steinkeller w nagrodę poczynionych awansów zastrzegł sobie sprzedaż cynku. Piotr Steinkeller wyliczył Dominikowi Raczyńskiemu 6.000 złp. w gotówce na konto wyszukania i wydobycia galmanu w jego wsi dziedzicznej Zawadzie. Strony zezwoliły na przepisanie hipoteczne własności gruntów będzińskich nabytych przez Dominika Raczyńskiego oraz mających się nabyć w przyszłości na rzecz Towarzystwa Będzińskiego. W Sławkowie w dniu 25.10.1822 roku przed Notariuszem publicznym Powiatu Olkuskiego Jozafatem Wiślickim, Felix i Joanna z Krauzów Zarębowie sprzedali Piotrowi Steinkellerowi dom w Rynku w Sławkowie, miedzy domami Jana Kaczmarczyka i Pawła Dudy pod numerem 106 wraz z placami, ogrodem, parkanami i podbydynkami oraz narzędziami ogrodniczymi do niego należącymi za umówioną sumę 1.440 złp. w monecie srebrnej. Sprzedający odebrali umówioną sumę i skwitowali kupującego. Piotr Steinkeller posiadał ten dom do 1827 roku. W dniu 09.10.1827 roku w Olkuszu przed Rejentem Powiatu Olkuskiego Jozafatem Wiślickim, Felix Roth, Assesor Inspekcji zamieszkały w Starym Olkuszu, działający w imieniu bankiera Piotra Antoniego Steinkellera z mocy pełnomocnictwa udzielonego mu przed przysięgłym Pisarzem Aktowym Królestwa Polskiego i Rejentem Kancelarii Hipotecznej Województwa Mazowieckiego Janem Wincentym Bandtkie w Warszawie, w dniu 01.08.1827 roku oraz Chrystyan Hollunder mieszkający w Będzinie zawarli kontrakt kupna i sprzedaży domu w Sławkowie, w rynku miasta za ustaloną sumę szacunkową 1.000 złp.W w dniu 06.11.1822 roku przed pisarzem aktowym publicznym Wolnego Miasta Krakowa i jego Okręgu Antonim Matakiewiczem w Krakowie Paweł Górski dziedzic Dóbr Lgota w Obwodzie Olkuskim tamże zamieszkały, Józef Derych kupiec i obywatel krakowski oraz Karol Scholtz imieniem Handlu Krakowskiego pod firmą Piotr Steinkeller egzystującego zamieszkały w Krakowie zawarli umowę. Już wcześniej, bo 12.10.1822 roku strony te zawarły inną umowę mocą której Paweł Górski zezwolił Józefowi Derychowi na szukanie i wydobywanie galmanu we wsi Lgota przez okres 3 lat za umówioną kwotę po 2 złp. za każdy korzec. Umowa ta utrzymana została w mocy, zaś dodatkowo dziedzic Górski w przypadku odkrycia galmanu przez okres 3 lat miał dawać drzewa sosnowego i świerkowego w ilości sztuk 450 – takiego jak się w górnictwie używa. Derych mocą zawartej umowy zobowiązany był do szukania galmany przynajmniej w jednej trzeciej części szybów znajdujących się we wsi Lgota. Ze względu na dużą ilość istniejących szybów strony uzgodniły, ażeby tyczyło się to co najmniej sześciu szybów. W dniu 14.05.1823 roku w Warszawie przed przysięgłym Pisarzem Aktowym Królestwa Polskiego i Rejentem kancelarii hipotecznej województwa Mazowieckiego Janem Wincentym Bandtkie, Konstanty Wolicki zamieszkały w Warszawie w posiadłości Koszyki, Piotr Steinkeller kupiec zamieszkały w Krakowie oraz Samuel Antoni Fraenkel bankier zamieszkały w Warszawie zeznali kontrakt spółki. Konstanty Wolicki mający kontrakt z Wysoką Komisją Rządową Spraw Wewnętrznych i Policji z 03.06.1822 roku, a przez Księcia Namiestnika w dniu 11.06.1822 roku zatwierdzony, będąc dzierżawcą 12-letnim kopalni węgli kamiennych w Niemcach, dopuścił Steinkellera i Fraenkla, każdego z nich w 1/3 części, jako wspólników do tego kontraktu. Wolicki dla utrzymania tego zakładu, a w szczególności dla wystawienia huty cynkowej w Niemcach, otrzymał od Rządu stosownie do Reskryptu Wysokiej Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych i Policji z dnia 05.12.1822 roku pozwolenie kopania galmanu w każdym punkcie obwodu olkuskiego z wyłączeniem Olkusza, ekonomii Bobrownickiej i Strzemieszyc. Wspólnicy zobowiązali się do zachowania kontraktu zawartego z Handlem Wrocławskim F. W. Brecker, sukcesorki Schillera, o 36.000 centnarów cynku w przeciągu 6 lat. Do dalszej sprzedaży cynku żaden ze wspólników nie był umocowany, zaś dotrzymanie kontraktu i jego bezpieczeństwo gwarantowali całymi swymi majątkami. W dniu 23.06.1823 roku w Kielcach przed Jego Cesarsko Królewskiej Mości Notariuszem Publicznym Województwa Krakowskiego Andrzejem Kossowiczem, Adam Hrabia Tarło zamieszkały we wsi Stępocice w powiecie Skalbmierskim oraz małżonkowie Teodor Slaski i Ewa z Hrabiów Tarło zamieszkali w dobrach Zgórsko w powiecie kieleckim (jedna strona) oraz Konstantyn Wolicki zamieszkały w Kwaśniowie w imieniu spółki z Fryderykim Ludwikiem Westenholtz, obywatelem angielskim i pruskim zamieszkałym we Wrocławiu, na mocu umowy zawartej urzędownie we Wrocławiu 08.06.1823 roku przed komisarzem i notariuszem Dziubo Justitz oraz Floryan Hrabia Tarło zamieszkały w Dobrach Piekoszowie w Powiecie Szydłowieckim (druga strona) – zawarli kontrakt kupna-sprzedaży wsi Jaworznia w Powiecie Szydłowieckim. Mocą kontraktu zawartego w Krakowie w dniu 02.07.1808 roku Floryan Hrabia Tarło Dobra Piekoszów z przyległościami Jaworznia, Łaziska, Gniewce, Romanów i Wieprzowa w Powiecie Szydłowieckim sprzedał Konstancji z Woyczyńskich Hrabinie Tarłowej, a po jej śmierci prawem spadku przeszły one na jej dzieci Adama i Ewę Tarłów. Ewa Hrabina Tarłowa kontraktem przedślubnym w dniu 11.01.1820 roku połowę Dóbr Piekoszowa z przyległościami przeniosła na rzecz swojego małżonka Teodora Slaskiego. Ci też właściciele sprzedają wieś Jaworznia z min. kopalniami ołowiu i wszystkimi narzędziami górniczymi Fryderykowi Ludwikowi Westenholtz za sumę szacunkową 125.000 złp. Konstantyn Wolicki przy sporządzaniu aktu płaci 54.395 złp. 14 gr. Sprzedający przekazują do zapłacenia kupującemu sumy kapitalne i procenty ciążące na Dobrach Piekoszów z przyległościami na łączną kwotę 70.604 złp. 16 gr. Jednocześnie wieś Jaworznia ma być odłączona od gminy Piekoszów i mieć oddzielne podatki. W tym samym dniu przed tym samym notariuszem Konstanty Wolicki zeznał, iż ojciec jego Jan Nepomucen Wolicki miał sobie zapisaną sumę 2.000 dukatów złotem przez ś.p. Bogumiła Grabowskiego intabulowaną na Dobrach Mieronicach. Sukcesorowie zmarłego Bogumiła Grabowskiego wyrokiem Trybunału Cywilnego I Instancji Województwa Krakowskiego z dnia 02.07.1821 roku zostali zobligowani do zwrotu tej sumy 2.000 zł. czerwonych w złocie wraz z procentami i kosztami prawnymi. Sumę tą Jan Nepomumen Wolicki ustąpił synowi Konstantemu Wolickiemu mocą cesji spisanej urzędownie przed Janem Feliksem Wilskim Rejentem Kancelarii Ziemiańskiej Województwa Mazowieckiego w Warszawie w dniu 20.02.1822 roku. Zaś teraz Konstanty Wolicki drogą cesji odstąpił ją Adamowi Hrabiemu Tarło. Za odstąpioną sumę wraz z 3-letnim procentem Konstanty Wolicki odebrał od Adama Hrabiego Tarło zupełną satysfakcję i z takiej go uroczyście skwitował. W dniu 16.10.1823 roku w Warszawie przed przysięgłym Pisarzem Aktowym Królestwa Polskiego i Rejentem kancelarii hipotecznej województwa Mazowieckiego Janem Wincentym Bandtkie, Konstanty Wolicki zamieszkały w Kwaśniowie mający 12-letnią dzierżawę kopalni węgli kamiennych w Niemcach wraz z prawem kopania galmanu w obwodzie olkuskim oraz mający zawarty przed niniejszym rejentem 14.05.1823 roku kontrakt spółki z Piotrem Steinkellerem i Samuelem Antonim Fraenklem służący w 1/3 części każdemu z nich, zawarł nowy akt notarialny w którym odstąpił i scedował Salomonowi Markusowi Prosnerowi ze swojej 1/3 części 32 kuxów, czyli ¼ całego interesu oraz skwitował go z odebranej gotówki. Obecni aktowi pozostali członkowie spółki rezygnowali z przysługującego im pierwszeństwa i zezwolili na odstąpienie udziałów. Salomon Markus Prosner zamieszkały w Warszawie zaakceptował powyższe zeznanie. W dniu 04.12.1823 roku w Krakowie przed Notariuszem publicznym Rzeczpospolitej Krakowskiej Antonim Matakiewiczem Piotr Steinkeller, obywatel dwukrajowy, kupiec zamieszkały w Krakowie skwitował Judythę Jakubowicową z odebranej sumy, oświadczając, że w suma ta wchodzi już w kapitał zakładowy na przypadającą jej ósmą część. Jednocześnie zaznaczył, że dotyczą jej prawa i korzyści oraz obowiązki wynikające z kontraktu z dnia 14.05.1823 roku. W dniu 29.02.1824 roku w Warszawie przed przysięgłym Pisarzem Aktowym Królestwa Polskiego i Rejentem kancelarii hipotecznej województwa Mazowieckiego Janem Wincentym Bandtkie, Konstanty Wolicki zmieszkały w Kwaśniowie mając sumę 10.000 złp. w kapitale u Felixa i Julianny z Męcińskich Hrabiów Wieogłowskich zgodnie z kontraktem zawartym w Krakowie przed notariuszem Antonim Matakiewiczem w dniu 27.06.1822 roku i będącą do zwrotu na dzień 24.06.1823 roku na dobrach Niesułowice, Lgota i Zalipie zabezpieczoną, ustąpił i cedował ją Samuelowi Antoniemu Fraenklowi bankierowi warszawskiemu, równocześnie skwitował go z odebranej gotówki. W dniu 12.03.1824 roku w Krakowie przed Pisarzem Aktowym publicznym Wolnego Miasta Krakowa i Jego Okręgu oraz w Królestwie Polskim Leonem z Pszczółek Rawicz Pszczółkowskim, Andrzej Radoński, obywatel dwukrajowy zamieszkały w Krakowie, zeznał iż miał u Konstancji z Woyczyńskich Hrabiny Tarłowej rewersem własnoręcznym z dnia 24.06.1809 roku zapisaną w Aktach Ziemiańskich Powiatów Chęcińskiego i Opoczańskiego sumę 19.000 złp. w banknotach wiedeńskich, która następnie Dekretem Trybunału Cywilnego I Instancji Województwa Sandomierskiego w Radomiu z dnia 25.11.1818 roku między zeznającym a sukcesorami nieletnimi Konstancji z Woyczyńskich Hrabiny Tarło na sumę 7.421 złp. 29 gr. w monecie srebrnej wraz z zaległą prowizję od tej sumy w kwocie 1.115 złp. została mu przyznana. Suma ta wynoszącą 8.537 złp. przez sukcesorów Konstancji Tarłowej, Adama Tarło i Ewę z Tarłów Ślaską przy sprzedaży Jaworzni, przyległości Dóbr Piekoszowa, została przekazana do zapłacenia przez F. L. Westenholtz. Konstanty Leon Wolicki dziedzic Dóbr Kwaśniowa z przyległościami, wspólnik Wesenholtza, w dniu spisywania aktu przedmiotową sumę mu wypłacił, dlatego z tejże sumy 19.000 złp. w banknotach wiedeńskich, czyli 7421 złp. 29 gr. w monecie srebrnej kwituje F. L. Westenholtza i Konstantego Wolickiego oraz zezwala na extabulację tej sumy z Dóbr Piekoszowa. W dniu 18.03.1824 roku w Olkuszu przed Notariuszem publicznym Powiatu Olkuskiego Jozafatem Wiślickim Jan Gwalbert Radwan Łodziński, dziedzic Dóbr Wierzbia zamieszkały w Sławkowie, zeznał, iż on przed ww. notariuszem w dniu 10.10.1822 roku zawarł kontrakt kupna-sprzedaży z mieszczanami miasta Będzina: Ignacym Styrkowskim, Jozefem Gauborskim, Jozefem Stankiem, Antonim Giepem, Tomaszem Giepem i Janem Górnym oraz wg aktu podobnego zawartego z Walentym Knapikiem i Jozefem Bałdysem w dniu 29.10.1822 roku, a także w tym samy dniu z Łukaszem Martakiem i Walentym Szklarkiem, w dniu 30.10.1822 roku z Antonim Rułdysem, tego samego dnia z Janem Jędrzeykiem i jego żoną Elżbietą, a także z Kazimierzem Salnickim i jego żoną Marianną – nabył grunta w mieście Będzinie prawem własności i w dniu 01.12.1822 roku odstąpił je Konstantemu Wolickiemu. Aktem tym urzędownie grunta te sprzedał Wolickiemu i jego potomnym za umówiony szacunek 10.460 złp. w monecie srebrnej, który zarazem skwitował i zezwolił na wciągnięcie do hipoteki.

 

[tekst w trakcie aktualizacji i uzupełnienia] , stąd też wraz z Piotrem Antonim Steinkellerem w 1822 roku poprzez Prywatne Towarzystwo założył hutę cynku „Joanna” w Niemcach (dziś Ostrowy Górnicze, dzielnica Sosnowca, w latach 1967 – 1975 dzielnica Kazimierza Górniczego) w sąsiedztwie pierwszej kopalni węgla kamiennego „Feliks”, którą Wolicki wydzierżawił również w 1822 roku. Huta ta posiadała 20 pieców, 200 mufli, piec rumfordzki do przepalania galmanu, dom mieszkalny murowany dla górników, dom murowany dla kowali oraz 2 domy mieszkalne drewniane. W dniu 14.05.1823 roku dopuścił do spółki huty cynku i kopalni węgla kamiennego w Niemcach Piotra Steinkellera i Antoniego Fraenkla, zaś w październiku tegoż roku kupca Salomona Markusa, przez co ograniczył swój udział w przedsięwzięciu do 1/32 pierwotnego udziału. Na mocy kontraktu pomiędzy Komisją Spraw Wewnętrznych, a Wolickim z dnia 4 marca 1924 roku, huta ta odebrana została na rzecz rządu pod warunkiem, że Wolicki w ciągu 8 lat będzie odbierać po 10 tyś. cetnarów (cntn.) cynku rocznie w cenie 20 złotych polskich za cetnar.  W okresie od listopada 1822 roku do kwietnia 1824 roku huta uzyskała dochód 150 tyś. złp. z cynku sprzedanego Wolickiemu. W 1817 roku, w okresie prywatnego posiadania przez Wolickiego, założono w Niemcach dla zaopatrzenia miejscowych hut cynkowych i ich budowli cegielnię oraz postawiono szopę do suszenia cegły. Wypalanie cegły odbywało się pod gołym niebem przy użyciu węgla kamiennego. Kopalnia “Feliks” zaczęła egzystować w 1814 roku, kiedy to wynalazł ją Feliks hrabia Łubieński, ówczesny naddzierżawca ekonomii sławkowskiej. Łubieński założył ją dla wygody swojego browaru i nadał jej swoje imię. Wydobycie węgla kamiennego prowadzone było w pokładzie o miąższości przeciętnej 4 łatry w skale piaskowej. Warstwa węgla szła od wschodu ku zachodowi, przy nachyleniu rzędu 12-26 stóp. W roku 1817 po połączeniu dóbr sławkowskich przeszła na rzecz skarbu państwa, a w 1822 roku wydzierżawiona została Wolickiemu za roczny kanon 3000 złotych polskich, w celu założenia w tymże punkcie huty cynku. W 1824 roku na mocy dobrowolnej umowy kopalnia wraz z hutą cynku i kolonią wróciła do rządu, który rozpoczął jej podziemną rozbudowę. Kopalnia była w bardzo złym stanie. Ze względu na bardzo silny napór wody roboty były tu trudniejsze niż w innych miejscach. Pracowało w niej 70-90 górników i sztygar. Huta ta działała do 1848 roku, zaś kopalnia z przerwami do 1925 roku. Wraz z partnerem założył również wszystkie huty cynkowe i piece do prażenia galmanu w Dąbrowie (dziś Dąbrowa Górnicza). W 1823 roku „wszelkie swe nabyte grunta pod Będziniem zawierające w swym łonie milionowe wartości w węglu kamiennym, odstąpił na rzecz górnictwa bez żadnego zysku” (Biblioteka Warszawska, 1842, tom 4, str. 643-647), a konkretnie 27 marca 1824 roku nabyło je Górnictwo Rządowe. W okolicach Bukowna na gruntach rządowych prowadził Wolicki za pozwoleniem rządowym i za wpłaceniem olbory od wydobytego galmanu poszukiwania rud tego kruszcu. W ciągu 3 miesięcy zgłębiono tu 6 szybów i 1 ulicę, wydobywając 150 korcy galmanu, z czego na olborę oddano 50 korcy do huty rządowej w Dąbrowie. Poszukiwania trwały tu do końca marca 1824 roku, czyli do do przejścia zakładów w Niemcach pod zarząd Dyrekcji Górniczej. Wolicki prowadził również poszukiwania pod Sławkowem, w miejscu zwanym Kozioł. Przy udziale 21 górników wykonano tu 5 szybów i 10 dołów. Z prac tych oraz ze zbiórki z dawnych wyrobisk uzyskano 1662 korce galmanu, od czego olbora do Dąbrowy wyniosła 554 korce. Uważany za pierwszego w Polsce szlachcica – przemysłowca Konstanty Leon Wolicki zwracał się 16 maja 1825 roku do ministra skarbu w sprawie wskrzeszenia kopalń olkuskich. Miał on przygotowany odpowiedni projekt składający się z 15 punktów, jednak wydział górnictwa rządowego sam myślał o wskrzeszeniu górnictwa olkuskiego, gromadził odpowiednie projekty i przez to udzielił Wolickiemu odmownej rezolucji. Dziełem Wolickiego najprawdopodobniej była wybudowana w 1825 roku droga bita zbudowana wzdłuż kanału „staszicowskiego” ciągnącego się od Starachowic do Nietuliska. Jej zadaniem było stworzenie możliwości holowania barek na kanale przez zaprzęgi konne idące brzegiem. Po jej przedłużeniu, połączyła ona wszystkie zakłady położone w miejscowościach leżących nad brzegami Kamiennej, a z czasem połączono ją z drogami do Warszawy, Kielc i Końskich. W 1825 roku Franciszek Ksawery Lubecki, będący wtedy ministrem przychodów i skarbu, wysłał Wolickiego do Anglii celem przygotowania gruntu pod pożyczkę na rozwój górnictwa. Pożyczce tej przeciwny był car Mikołaj I wobec grożącej wojny tureckiej, jednak w końcu godził się na propozycję bankierów berlińskich, za których ofertą zamaskowana była pożyczka angielska. Był przemysłowcem, który stworzył polski przemysł cynkowy i stąd nazywany był ojcem polskiego cynku. W 1928 roku ofiarował do Gabinetu Zoologicznego Królewskiego Uniwersytetu Warszawskiego dwa ptaki zamorskie, tj. Płetwonura Falklandskiego i Szkarłatówkę fioletową. W tym samym 1828 roku Wolicki zapisał majętność Koszyki pod Warszawą (obecnie Warszawa Śródmieście, rejon między Placem Politechniki, a placem Zbawiciela) o wartości 60 000 złotych polskich na rzecz szkoły górniczej. Rada Administracyjna przyjęła tą darowiznę, jednak była ona za mała na dany cel, stąd też konieczne było dokupienie przyległej do Koszyków sąsiedniej posesji Nowa Wieś, należących do Łazienek, a będącej w dzierżawie Nowickiego. Wolicki kupił ją za cenę 23 500 złotych polskich, a koszty zostały mu zwrócone z funduszu górniczego. Tam też planowano umieszczenie szkoły górniczej. Wolicki miał na myśli szkołę wyższą, gdyż po przejściu górnictwa pod zarząd ministra skarbu Lubeckiego, ten ostatni zamknął akademię górniczą w Kielcach, utworzoną w 1816 roku staraniem ówczesnego dyrektora oświecenia i przemysłu Stanisława Staszica. Posiadłości te przeszły w posiadanie Komisji Skarbu, która podzieliła grunta na drobne place, zarządziła ich sprzedaż, a osiągniętą kwotę 15 000 rubli srebrnych przekazała departamentowi górnictwa. Wspomniana powyżej posiadłość z pałacem przy ulicy Koszyki nr 1753 należała do małżeństwa Łucji i Tadeusza hr. Morskich. Aktem intercyzy z dnia 19.07.1814 roku Łucja miała wraz z małżonkiem Tadeuszem hr. Morskim zapisane na niej prawo dożywocia, czyli wolnego używania dochodów z całej tej posiadłości aż do zgonu obojga zastrzeżone. Po śmierci męża Łucja (Lucie Comtesse) zd. de Vallague, z pierwszego małżeństwa de Kermasson, wdowa po Tadeuszu hr. Morskim (a prywatnie teściowa Konstantego Leona Wolickiego) zamieszkała w Dobrach Kwaśniowa, aktem zawartym przed rejentem powiatu pilickiego Piotrem Pawłem Oleszkiewiczem w karczmie “do wsi Krzywopłoty w Państwie Bydlińskim leżącej” odstąpiła od prawa dożywocia i zezwoliła na wykreślenie tego zapisu z Ksiąg Wieczystych. W tym samym dniu w kolejnym akcie notarialnym zawartym przed tym samym rejentem, Konstantyn i Augustyna de Kermasson Woliccy zamieszkali w Dobrach Kwaśniowa, w zamian za dożywocie odstąpione przez Łucję Morską na majętności Koszyki położonej w Warszawie pod nr 1753, zapisali jej kwotę 2.000 złp. wypłacaną corocznie w dzień Nowego Roku do końca jej życia. Sumę dożywotnią zabezpieczyli na całym swym majątku ruchowym i nieruchomym. W liście z Liverpoolu z dnia 17.09.1825 roku Wolicki pisał o zakupie 57 018 centnarów soli i staraniach o nabycie co najmniej 10 maszyn parowych. W innym liście z grudnia 1825 roku pisał o wysłaniu „tokarni z cylindrami”, zaś w listopadzie 1826 roku o zakupie dla owczarń rządowych owiec z Leicester oraz soli. Maszyny parowe sprowadzane z Anglii dla statków parowych mających kursować po Wiśle, podarował Wolicki Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu pod warunkiem obrócenia uzyskanego z ich sprzedaży funduszu na założenie szkoły górniczej. Maszyny te posłużyły w 1831 roku powstańcom do produkcji broni. Szczególne usiłowania podejmował Lubecki w celu sprowadzenia z zagranicy wykwalifikowanych pracowników dla górnictwa i hutnictwa. W tym celu misji podjął się Konstanty Wolicki w 1826 roku, kiedy to z Anglii wysłał szereg fachowych rzemieślników. Przybyło wtedy 12 fachowców (niektórzy z żonami) z głównym zadaniem budowy maszyn parowych. Koszt ich sprowadzenia wyniósł w 1827 roku 61 813 złp., zaś ich utrzymanie w kraju 38 400 złp. Misja angielska miała ponadto za zadanie wysondowanie możliwości otrzymania pożyczki angielskiej, zakupu soli i zbytu cynku. W wyprawach do Anglii brali udział również Philip de Girard oraz Wincenty Ambroży Niepokoyczycki. Polscy górnicy i inżynierowie wykształceni w kraju, wysyłani byli zagranicę dla studiów fachowych, celem uzupełnienia nabytych w Polsce wiadomości. Odbywali tzw. wycieczki inspekcyjne w towarzystwie min. Wolickiego. “Gazeta Kielecka” w nr 88 z roku 1882 pisała: “W Dąbrowie Górniczej agituje się już od dawna sprawa szkoły sztygarów, na którą w Banku Polskim spoczywa już od dawna 30 000 srebrnych rubli z zapisu ś.p. Wolickiego. Obecnie niektórzy właściciele kopalń złożyli również deklaracje, że będą wnosili na szkołę tę roczne wkłady rozmaitej wysokości”. W rzeczywistości po złożeniu całego funduszu do depozytu w Banku Polskim, jego suma z odsetkami wynosiła 34 600 rubli, zaś rozporządzał nią departament górniczy przy ministerstwie Dóbr Państwa. W 1880 roku z inicjatywy p. Hampela naczelnika górnictwa w Królestwie Polskim powstał projekt utworzenia szkoły górniczej we wsi Dąbrowa (dzisiejsza Dąbrowa Górnicza). Do utworzenia szkoły (dzisiejsza “Sztygarka”) doszło ostatecznie w kwietniu 1889 roku. We wsi Dąbrowa w latach 1834-1840 Bank Polski zbudował Hutę Bankową. Za pomysłodawcę powstania huta możemy uznać Wolickiego. który w dniu 02.09.1825 roku pisał do Lubeckiego: “… z Dąbrowskiego węgla wiele koksu podobnego będzie. Na żelazo teraz surowe zbyt wielki odbyt mieć można do Niderlandów i po dobrych cenach. Czy nie byłoby rzeczą korzystną zaformować budowę pieców w Dąbrowie ?”. Działalność gospodarczą prowadził Wolicki również w innych sektorach. W 1827 roku starał się zdobyć dzierżawę administracji tabacznej, jednej z najbardziej zyskownych w Królestwie Polskim. Natomiast w 1828 roku uzyskał dzierżawę administracji tzw. dochodu biletowego, polegającego na ściąganiu opłat pieniężnych od Żydów przebywających w Warszawie bez specjalnego zezwolenia, ale już w grudniu tego roku, odstąpił swój udział Piotrowi Steinkellerowi. W 1829 roku zabiegał o wydzierżawienie dochodu konsumpcyjnego w Warszawie, oferując skarbowi czynsz dzierżawny o 600 000 złp wyższy od sumy wpłacanej przez dotychczasowego dzierżawcę Leona Newachowicza. Zagrożony konkurent miał zapłacić Wolickiemu 120 000 złp w zamian za obietnicę wycofania się z konkurencji. Kolejna ciekawa inicjatywa Wolickiego związana była z handlem cynkiem. W związku z trudnościami w zbycie i niskimi cenami tego surowca w Europie, Wolicki po analizie informacji, wskazał Indie Wschodnie jako najbardziej opłacalny rynek zbytu. Z jego inicjatywy w 1828 roku Bank Polski wysłał do Kalkuty i Bombaju transport 70 000 centnarów polskiego cynku, który miał zostać sprzedany w ciągu 6 lat za 1 700 000 złp. W czerwcu 1829 roku Konstanty Wolicki wraz z Feliksem Łubieńskim popłynęli do Indii Wschodnich nadzorować realizację kontraktu. Jako młody aspirant do kupiectwa kształcił się Wolicki w założonym przed 1831 rokiem oddziale Domu Handlowego Braci Łubieńskich w Gdańsku. Wolicki dbał również o uprzemysłowienie swoich dóbr – Kwaśniowa i Cieślina. W 1828 roku zaprowadził w Kwaśniowie plantację morw białych, natomiast w Cieślinie budował fabrykę wyrobów jedwabnych i piętrowy “dom dla fabrykantów”.  Na budowę fabryki wyrobów jedwabnych w Cieślinie zaciągnął w Banku Polskim pożyczkę w wysokości 63 200 złp (9480 rbs). Pożyczka ta była zwolniona od procentów w okresie pierwszych 6 lat, a następnie miała być zwracana skarbowi w ratach rozłożonych na lat 20 i z oprocentowaniem w wysokości 6%. Do fabryki jedwabnej zakupił w czasie swych podróży do Anglii 101 warsztatów tkackich z maszynami typu Żakarda oraz inne maszyny, a także sprowadził do niej angielski personel techniczny. W dniu 02.02.1830 roku zawarł kontrakt z Komisją Województwa Krakowskiego w którym się do uruchomienia w październiku 1830 roku „kompletnego zakładu mechanicznego do wyrobków jedwabnych i półjedwabnych”. Sam miał zainwestować w przedsiębiorstwo, oprócz tego, co już włożył, kolejne 64 000 złp. Całkowity koszt budowy tej fabryki wyniósł 287 438 złp 55 groszy. W Cieślinie zbudował również fryszerkę, zaś dokumenty z 1825 roku wspominają o niewykończonym jeszcze budynku palusza z papiernią („domu na papiernię”). Uruchomieniu fabryki przeszkodziły wydarzenia związane z Powstaniem Listopadowym, stąd dopiero w 1836 roku rozpoczęto jej rozruch. W 1847 roku. „fabryka wyrobów jedwabnych” „z kamienia łamanego na wapno wystawiona, dachem gontowym pokryta” oszacowana została na 2100 rbs, zaś „fryszerka do kucia żelaza” poruszana kołem wodnym – na 920 rbs. Niedługo potem, bo już w 1849 roku fabryka jedwabna i dom mieszkalny dla fabrykantów zostały zniszczone przez pożar. W dniu 28.06.1828 roku Konstanty Wolicki, zięć Łucji Hrabiny Morskiej, wziął na siebie obowiązek spłaty sumę 900 złp., którą JW Łucja Hrabina Morska pożyczyła na rewers od Jana Żukowskiego w dniu 08.06.1828 roku z oprocentowaniem 5% rocznie liczonym od dnia 01.07.1828 roku. W związku z niespłaceniem tej kwoty spadkobiercy Jana Żukowskiego, Wielmożna Julianna z Jolonowskich Żukowska i jej syn Marcin Żukowski działający z upoważnienia swych dwóch doletnich sióstr zamieszkali w Rabsztynie, zawarli w dniu 07/19.04.1841 roku przed rejentem powiatu olkuskiego Michałem Pachuckim w Olkuszu akt plenipotencji, w którym udzielili upoważnienia dziedzicowi Bydlina Franciszkowi Gostkowskiemu  na odebranie długu wraz z procentem od Konstantego Wolickiego należnego sukcesorom zmarłego Jan Żukowskiego. Od tej dłużnej kwoty brat ręczyciela Jan Wolicki zamieszkały w Koziegłowach na dzień 01.07.1836 roku został obrachowany procentem na kwotę 360 złp.

      Wiele do zawdzięczenia Wolickiemu ma Ciechocinek. Utrata kopalń soli w Wieliczce i Bochni, żup ruskich oraz warzelni soli na Rusi Czerwonej przy pierwszym rozbiorze Polski była dla kraju dotkliwą klęską. Kraj został pozbawiony produktu powszechnie niezbędnego oraz przynoszącego znaczne dochody skarbowi państwa. Ceny soli stały się bardzo wysokie, co było powodem skarg wszystkich stanów. Dlatego też od 1 czerwca 1816 roku wprowadzono monopol solny w całym Królestwie Polskim. Za czasów Stanisław Augusta zarządzono poszukiwania soli w okolicy miasteczka Raciążka (Reichert), próby te ponowiono za czasów rządu pruskiego w latach 1798-1801. W 1806 roku rząd pruski znalazł źródło wody słonej pod Słońskiem, jednak wojska francuskie przeszkodziły założeniu tu fabryki. Za czasów rządu polskiego sprzedawano tu słoną wodę, a w 1820 roku oddano źródło właścicielowi wsi Ciechocinek. W lutym 1823 roku Wolicki wysłany został przez Lubeckiego na Śląsk w celu zapoznania się z pruskimi metodami poszukiwania i warzenia soli oraz celem zakupu narzędzi wiertniczych. Wolicki w Ciechocinku w 1823 roku prowadził badania jakości wód solankowych oraz w dniu 20.05.1923 roku odkupił od Józefa Zawadzkiego dwie włoki ziemi wraz ze źródłami solankowymi w Ciechocinku. Michał Kossecki, stypendysta górniczy, zbadał stan źródeł i określił zawartość soli, co ponownie uczynił przybyły z Saksonii inż. górnictwa Jakub Graff (1780-1854), składając szczegółowy raport we wrześniu 1823 r. Po dwóch latach Wolicki przekazał je bezinteresownie Skarbowi Królestwa Polskiego na warunkach stałego udziału w przyszłych dochodach ze sprzedaży soli i dodatkowo zobowiązał się do wybudowania kosztem skarbu warzelni soli. W ten sposób Królestwo stało się właścicielem ciechocińskich dóbr naturalnych. Z mocy upoważnienia Księcia Namiestnika Królewskiego z dnia 22.03.1824 roku, w dniu 10 czerwca 1824 roku Wolicki zawarł z Księciem Ministrem prezydującym Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu Królestwa Polskiego umowy „o budowę i urządzenie zakładu warzelni soli w Ciechocinku” oraz „o warzenie soli z wody słonej ze źródeł w Ciechocinku i Słońsku i jej wysyłce”. W kontrakcie tym zawarowano Wolickiemu kopalnie węgla nabyte od miasta Sławkowa i Będzina, gdzie właśnie zakładano kopalnie rządowe oraz zapisano , że Wolicki będzie przez 20 lat prowadził eksploatację zakładu warzelni pod nadzorem rządu i sprzedawał sól rządowi po cenie 6 złp. 9 ¹⁄3 gr. W dniu 16.06.1824 roku w Kielcach przed Jego Cesarsko Królewskiej Mości Notariuszem publicznym Województwa Krakowskiego Andrzejem Kossowiczem, Konstanty Wolicki zamieszkały w Kwaśniowie zgodnie z kontraktem z dnia 10.06.1824 roku o warzeniu soli z woli słonej wytryskającej ze źródeł w Ciechocinku i w Słońsku, na podstawie paragrafu 14 na dotrzymanie warunków tego kontraktu oraz na zabezpieczenie całości zakładu kosztem rządowym zaproponowanego i oddzielnym inwentarzem mającym być opisanym i oszacowanym – mocą spisanego aktu notarialnego zapisał kwotę 100.000 złp. na rzecz Rządu Królestwa Polskiego na swych dobrach dziedzicznych Kwaśniowie z przyległościami. Z mocy tej kaucji Rząd Królestwa Polskiego w drodze administracyjnej mógł poszukiwać wszelkich szkód i strat, gdyby poniósł je z winy zeznającego oraz w związku z niedotrzymaniem warunków kontraktu. Wolicki poddał się egzekucji na całym swym majątku ruchomym i nieruchomym, zabezpieczając bezpieczeństwo tej kwoty na hipotece Dóbr Kwaśniowa z przyległościami, co sam osobiście zamierzał intabulować. W Kielcach w tym samym dniu i przed tym samym notariuszem Konstanty Wolicki spisał kolejny akt notarialny. Zgodnie z kontarktem z dnia 10.06.1824 roku zawartym na okres 20 lat od dnia rozpoczęcia warzenia, dla wspomożenia zaopatrzenia zakładu warzelni solnej w dostatecznej ilości zapasów materiałów palnych – drzewa i węgla kamiennego – na zasadzie paragrafu 11 tego kontraktu zaciągnął od Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu pożyczkę na sumę 200.000 złp. z obowiązkiem zwrócenia kapitału bez procentów w czterech ostatnich latach każdorocznie w dniu 1 stycznia po 50.000 złp. Wolicki chcąc korzystać z tej pożyczki wystawił aktem niniejszym obligację w zapewnieniu otrzymania wypłaty ze Skarbu Publicznego i taką sumę 200.000 złp. w monecie srebrnej Rządowi Królestwa Polskiego wyznał się być dłużnym. W przypadku uchybienia jakiegoś terminu zrzekł się wszelkich dobrodziejstw służących dłużnikowi i gotowy był poddać się egzekucji sądowej lub administracyjnej na całym swym majątku ruchomym i nieruchomym. Bezpieczeństwo tej sumy 200.000 złp. zabezpieczył na hipotece Dóbr Kwaśniowa z przyległościami, deklarując się osobiście dokonać intabulacji. Po zawarciu kontraktu pobrał w 1825 roku od rządu Królestwa Polskiego bezprowizyjny kredyt obiegowy w wysokości 350.000 złp. polskich na zakup materiałów palnych, drzewa i węgla kamiennego dla warzelni soli w Ciechocinku i Słońsku. Wobec tego, że Wolicki zamiary swe zakreślał dla dobra kraju, gotów był odstąpić od warunków umowy. Minister skarbu uznał umowę z nim zawartą za nieistniejącą i postanowił, by warzenie soli odbywało się na rzecz i rachunek Rządu. Roboty budowlane pod nadzorem Graffa rozpoczęto 4 lipca 1824 roku, wykorzystując jego wcześniejsze opracowania i projekt z 1816 roku. Dąb szypułkowy (pomnik przyrody) w Ciechocinku nazwany w dniu 08.VI.2011 r. imieniem “Konstanty” na cześć Konstantego Leona Wolickiego.Inwestycja została sfinansowana ze środków publicznych. Inwestorem zakładu był Bank Polski, który pozostał jego właścicielem do końca 1870 r., po czym warzelnie przejął Skarb Rosyjski. W latach 1824 – 1827 stanęły dwie pierwsze tężnie (trzecią dobudowano w 1859 roku). Zakład budowany pod kierownictwem Graffa został prawie ukończony w 1829 roku. Wolicki otrzymał stanowisko dyrektora salin w Ciechocinku. Rozruchowi zakładu przeszkodził wybuch powstania listopadowego,  a sam Wolicki wyjechał za granicę. W 1832 roku z propozycją kontynuowania zakładu warzelni do Komisji skarbu wystąpił najpierw poprzez pośrednika Henryka Łubieńskiego, a następnie osobiście przedsiębiorca Karol Scholtz (znany również z działalności w Cieślinie i w Dobrach Kwaśniowa), lecz propozycja ta nie została przyjęta. W lutym 1833 roku zakład w Ciechocinku wraz z kopalniami w Królestwie Polskim został oddany pod zarząd Banku Polskiego z poleceniem ukończenia zakładu. Stąd też dopiero rok 1836 przyjęto za oficjalną datę powstania uzdrowiska. Przy okazji zabezpieczenia transakcji zakupu dóbr w Ciechocinku została oszacowana wartość dóbr Wolickiego w powiecie olkuskim – oceniono je na 487 493 złotych polskich. Na zaopatrzenie Zakładu Warzelni Solnej w Ciechocinku i w Słońsku oraz na dotrzymanie kontraktu o warzeniu soli z wody słonej wytryskującej ze źródeł w Ciechocinku i w Słońsku W. Konstanty Leon Wolicki ustanowił zabezpieczenia hipoteczne na dobrach Kwaśniów, Cieślin z przyległością Hucisko na łączną kwotę 300 000 złotych polskich w monecie grubej krajowej (o zabezpieczeniu hipotecznym >> czytaj więcej).

      Kolejnym polem działalności przemysłowej Wolickiego była sprawa floty na Wiśle. W 1824 roku Skarb Królestwa Polskiego nawiązał kontakt z Piotrem Antonim Steinkellerem z Krakowa i Konstantym Wolickim z Warszawy, którzy mieli doprowadzić do budowy floty potrzebnej do transportu soli. W tym celu zawarto kontrakt w dniu 25 czerwca 1825 roku mię­dzy rządem, a panami Konstantym Wolickim i Piotrem Steinkellerem na “transport soli rządo­wej niemniey płodów i wyrobów górniczych”. W artykule V wspomnianej umowy czytamy: “Przedsiębiorcy zobowiązani są własnym funduszem zaprowadzić flotyllę, złożoną częścią ze statków płaskich żaglowych, częścią z berlinek. Na koniec, na własne risico, antreprenerowi wybudują naydaley w przeciągu dwóch lat od daty rozpoczęcia tego kontraktu, czyli do dnia 1 kwietnia 1826 roku, sto płaskich statków żaglowych i jeden paropływ do ciągnięcia w górę próżnych statków przeznaczony”. W celu realizacji tego przedsięwzięcia podjęli się oni zbudowania w ciągu 2 lat floty rzecznej związanej z importem do kraju soli z zaborów austriackiego i pruskiego. Miała ona składać się ze 100 berlinek i holownika parowego. W kontrakcie tym Wolicki zobowiązał się ponadto “... wymurować z funduszów przez Rząd wskazać się mających, groble i zakłady górnicze w Kunowie i Rudzie w przeciągu lat 2 i wedle planów w tym celu przygotowanych”. Stworzenie żeglugi na Wiśle było jednym z marzeń i jednym z zabiegów Lubeckiego. Dla urzeczywistnienia tego zamiaru założył rząd Królestwa “Zakład Berlinek” we wsi Rybaki pod Wyszogrodem. Zobowiązując Steinkellera i Wolickiego do wybudowania flotylli, sprzedał im “cały zakład rządowy statków wodnych, Berlinkami zwanych, wraz z ich warsztatami, rekwizytami i utensyliami we wsi Rybaki pod Wyszogrodem…. aby zaś amreprenerowie byli w możności, nietylko utrzymywać zakład w stanie odpowiednim, ale nawet takowy rozszerzyć, folwark Rybaki pod miastem Wyszogrodem, dla tegoż zakładu potrzebny, wypuszczonym mieć będą od Rządu na czas kontraktu ninieyszego, pod takiem prawem w jakiem go Rząd posiada” (art. 7). We wsi Rybaki pod Wyszogrodem Wolicki uruchomił w roku 1825 “Zakład Berlinek”, jednak rok później spółka rozpadła się. Wspólnie z Jakubem Berksohnem rozpoczęli budowę barek potrzebnych do transportu soli i innych towarów. Realizując postanowienia kontraktu Wolicki, któremu przy podziale czynności dokonanym przez wspólników przypadło zorganizowanie flo­tylli, nawiązał kontakty z kupcem i rezydentem angielskim w mieście Danzig Aleksandrem Gibsonem, za pomocą którego właśnie w Anglii zakupiono dwa parowce. Przybyły one do grodu nad Motławą w czerwcu 1827 roku pod banderą rosyjską, na której był umieszczony Orzeł Polski (w sierpniu 1827 roku dostarczono kocioł parowy). Pierwszy z nich zakupiony w Liverpoolu nazwany został “VICTORY” (przypłynął na nim sam Wolicki) był drewniany, miał moc 60 koni i musiał być holowany do Warszawy z powodu uszkodzonego i zostawionego w Anglii kotła. Drugi zaś “XIĄŻE XAWERY” został zakupiony w Yarmouth – miał pełne oprzyrządowanie, siłę 40 koni i przeznaczony był do podróży po morzu (do wprowadzenia okrętów z portu do miasta, zaś w dni świąteczne do podróży na wyspę Hel). Koszt zakupu wyniósł 178 000 i 298 000 złotych polskich. W dniu 29.06.1827 roku Konsul Generalny Rosyjski, Radca Kolegialny zaprosił na pokład tych statków 250 gości, dla których na pokładzie wydano wspaniałą ucztę. Z treści listu Tomasza Łubień­skiego do ojca, pisanego z Warszawy 11 lipca 1827 roku, sądzić można, że nie były to jedyne statki zakupione wówczas przez Wolickiego. Pisał bowiem: “Przyjechał Wolicki z Londynu, gdzie trzy statki parowe zgodził, jeden ma iść od Gdańska do Ko­penhagi, drugi od Nieszawy do Gdańska, trzeci od Warszawy do Nieszawy, czwarty, na koniec, najmniejszy, który dopiero mają obstalować, ma iść od Krakowa do Warszawy”. Obydwie zakupione jednostki zostały sklasyfikowane przez Rejestr Lloyda i otrzymały klasę A1. Były to pierwsze w historii statki należące do polskiego armatora i pływające pod polską banderą, klasyfikowane i mające klasę Lloyd’s Register. Nie wiadomo, jak bandera ta wyglądała, jednak informacja o tym, że była to bandera polska, można znaleźć zarówno w odpowiednich rocznikach Rejestru Lloyda, jak i w rejestrze zawinięć statków do portu w Gdańsku za rok 1827 zachowanym w Archiwum Państwowym w Gdańsku. “Victory” miała pływać po Wiśle, a “Xiążę Xawery” – stacjonujący w Gdańsku – miał pływać do Anglii wożąc cynk, a w drodze powrotnej sól, zaś w według innej wersji miał przy bezwietrznej pogodzie holować żaglowce oraz służyć odbywaniu wycieczek po Zatoce Gdańskiej. “Victory” po wymianie kotła parowego (pękł w trakcie rejsu) w dniu 31 sierpnia 1828 roku przybył do wsi Potok koło Warszawy (“Stanął przy po­toku pod Bielanami i dalej nie może postąpić … woda jest za mała dla niego”). Parostatki sprowadzone z Anglii okazały się niezdatne do żeglugi wiślanej z powodu zbyt głębokiego zanurzenia. Tymczasem drugi statek w oparciu o port gdański odbył jeszcze w 1827 roku kilka rejsów wycieczkowych do ówczesnego Zoppot (dzisiejszy Sopot) i na Hela (dzisiejszy Hel). Była to pierwsza próba zorganizowania regularnej sezonowej komunikacji z Helem. Rok 1827 uważany jest za początek polskiej żeglugi parowej. Na wskutek szykan zniemczonego magistratu Gdańska rejsy po Zatoce zostały wkrótce zlikwidowane. “Xiążę Xawery” został unieruchomiony i przez dwa lata stał w porcie gdańskim. Dalsze losy obydwu statków nie są jasne. Po upadku powstania Wolicki uzyskał od władz zwolnienie od zobowiązań, co do utworzenia żeglugi a statek przekazano Górnictwu Rządowemu w rezultacie, czego wymontowano z niego maszynę i kocioł parowy. W przededniu Powstania Listopadowego w roku 1830, nabył Piotr Steinkeller od Wolickiego firmę “Wolicki” – zakład budowy floty we wsi Rybaki i prawo dzierżawy tego folwarku. I tu poniósł poważne straty, gdyż znaczna liczba Berlinek zajętą została przez obydwie strony powstania na potrzeby mostów pod Warszawą, Modlinem i Zegrzem, inna ich część, jak również znajdujące się na warsztatach materiały i narzędzia uległa spaleniu lub innemu zniszczeniu. Po powstaniu firma “Wolicki” odbudowała 51 zatopionych statków, a następnie, podając jako powód upadek handlu w okresie popowstaniowym, wskazała na bezużyteczność dalszych wysiłków w tym kierunku, które oprócz jej ruiny materialnej, żadnej korzyści nie obiecywały. Prośbę swą o zwolnienie z zobowiązań poparła rzeczona firma ofiarą statku parowego dla górnictwa. Rząd Królestwa, udobruchany tym darem, a głównie mając na względzie okoliczność, iż, po zasekwesterowaniu majątku Wolickiego, sam byłby zmuszony wejść w jego zobowiązania, od takowych rzeczoną firmę zwolnił. W roku 1837 do spółki z firmą “Wolicki” przystępuje Władysław Pusławski, któremu chodziło głównie o transport soli Bugiem i Narwią, na co pobrał z Banku Polskiego kredyt w wysokości złp. 100 000. W roku 1841 Pusławski zrzeka się tego interesu na rzecz Wolickiego. Tym sposobem Wolicki zostaje znów posiadaczem całej flotylli rzecznej w Królestwie, ale dla tego chyba tylko, aby w roku następnym (1842) zbyć ją Steinkellerowi. Ponadto Wolicki zakupił w Gdańsku za 6 000 talarów machinę parowa do czyszczenia mielizny na rzece Pregoła i w zatoce. Zastosowanie tej machiny miało umożliwiać wpływanie wszystkich statków do Królewca, a nie tylko do Pilawy, jednak nie spełniła ona tego zadania.

      Konstanty Leon Wolicki zajmował się także zakupem soli oraz handlem zagranicznym. W latach 20-tych XIX wieku Lubecki wielokrotnie wysyłał Wolickiego za granicę, w tym do Wielkiej Brytanii, w celu organizacji importu (oraz jego finansowania) maszyn parowych, importu soli i eksportu cynku. Importował on tokarnie, kompletne, napędzane mechanicznie warsztaty tkackie, urządzenia transportowe do kopalń. Sprzedał do Indii 70 000 cetnarów polskiego cynku za kwotę 1,7 miliona złotych. Rząd musiał sprowadzać sól austracką i angielską za pośrednictwem Prus. Lubecki pragnął nawiązać bezpośrednie stosunki handlowe z Anglią i w tym celu wysyłał Wolickiego do Liverpoolu w celu bezpośredniego zakupu większej ilości soli. Starania te rozbijały się jednak o przeszkody stawiane przez Prusy w kwestii transportu przez Gdańsk oraz w mniejszym stopniu przez problem transportu wewnętrznego dzierżawionego przez Żydów. Wolicki – wraz ze współpracującymi z nim przedsiębiorcami – był subkontraktorem importu soli z Austrii, która była wtedy dominującym dostawcą soli do Królestwa. Na skutek tego zawarty został w dniu 25 czerwca 1825 roku pomiędzy Lubeckim, działającym w imieniu Rządu Królestwa z jednej, a Konstantym Wolickim i Piotrem Steinkellerem “obywatelem i Bankierem wolnego miasta Krakowa” z drugiej strony, kontrakt “o transport soli rządowey niemniey płodów i wyrobów górniczych”. Umowę tę zawarto na lat dziesięć, tj. trwać miała do 1 kwietnia 1836 r. Osnową jej były następujące warunki: na zabezpieczenie dotrzymania konktraktu składają Wolicki i Steinkeller kaucję w sumie złp. 400,000 (art, 2). Przedsiębiorcy obowiązani byli corocznie sprowadzać zakupioną od rządu austriackiego sól w ilości 100,000 ctn. wied., płacąc za to rządowi austriackiemu corocznie do 800,000 złp, co po sprowadzeniu soli do kraju miało być zwracane przedsiębiorcom przez rząd Królestwa. Kontrakt i jego aneksy dokładnie określają wysokość zapłaty, jaka przypadać będzie przedsiębiorcom za dostawę soli drogą lądową lub wodną do poszczególnych magazynów rządowych. Suma więc ogólna, jaką przedsiębiorcy za dostawę soli osiągnąć mogli, zależała zatem od ilości przywiezionej soli i od miejsc do jakich sól ta dowiezioną być miała. Ks. Drucki-Lubecki doniósł 31 marca 1826 roku Radzie Administracyjnej Królestwa, iż “Konstanty Wolicki, wysłany do Anglii, miał zlecenie zawrzeć bezpośredni stosunek handlowy, aby się uwolnić od bardzo drogiego pośrednictwa rządu pruskiego”. Akcja ta opierała się na bardzo dokładnym obliczeniu Lubeckiego wspólnie z Wolickim, iż sprowadzenie centnara soli wraz z opłatą tranzyta  pruskiego nie będzie kosztowało drożej niż złp. 4 gr. 24 2 / 5 . Dywersja ta jednak nie pozostała bez skutku. Austriackie ministerstwo finansów podczas zawarcia następnej umowy, było już o wiele skłonniejsze do ustępstw. W efekcie czego, Wolicki i Steinkeller grożąc podpisaniem umowy o dostawę soli z Anglią, doprowadzili do obniżenia ceny soli austriackiej w kontakcie podpisanym w Wiedniu z austriackim zarządem kopalni soli w Wieliczce (luty 1829 roku) z ok. 8 zł za centar do 3 zł 16 groszy. W interesie “transport soli rządowey niemniey płodów i wyrobów górniczych” Wolicki miał 1/8 udziału, zaś pozostała część należała do Steinkellera. Po powrocie z Anglii w dniu 27.06.1826 roku odstąpił Steinkellerowi swoje udziały w tym przedsięwzięciu, sam zaś planował zająć się wyłącznie organizacją transportu i budową flotylli rzecznej. W międzyczasie na mocy upoważnienia Jego Cesarsko-Królewskiej Mości z dnia 01/13.01.1828 roku zawarty został kontrakt między Komisją Rządową Przychodów i Skarbu z jednej, a panami Konstantym Wolickim i Karolem Scholtze z drugiej strony, na mocy którego ci ostatni “sól kamienną od Rządu Austriackiego na lat 10 przez siebie zakontraktowaną, począwszy od 1 kwietnia br. do 1 kwietnia 1839, Rządowi Królestwa za cenę umówioną i w ilości na każdy rok oznaczyć się mającej odprzedawać i do magazynów tutejszo-krajowych dostawiać obowiązują się”. Rada upoważniła Komisję Rządową Przychodów i Skarbu do zaciągnięcia z Banku funduszów potrzebnych na zapłacenie wartości soli i zapobieżenia kosztom jej transportu. Koszta wynosić te wynosić miały w roku 1829/30 – 992 564 zł 17 gr, zaś w dwóch następnych latach następnych corocznie po 1 350 005 zł 1 gr. Z polecenia Ministra Przychodów i Skarbu w dniu 08.05.1828 roku Konstanty Wolicki zawarł z Rządem Austriackim kontrakt dostawę soli kamienną na rzecz Rządu Królestwa Polskiego na okres 10 lat, czyli od 01.04.1832 roku do ostatniego marca 1842 roku. Kontrakt ten został zatwierdzony przez Radę, która zapewniła Wolickiemu organizację transportu nabytej soli, przez ostatnie lat 3 trwającego kontraktu, to jest na okres 1839-42, na warunkach określonych w kontrakcie z dnia 10.04.1828 roku zawartym z Konstantym Wolickim i Karolem  Scholtze. W nagrodę za tak znaczące obniżenie cen (handel solą był w tym czasie zmonopolizowany i zyski z niego czerpał skarb państwa) Wolicki otrzymał od Lubeckiego w 1829 roku stanowisko dyrektora źródeł w Ciechocinku z pensją 50 tysięcy złotych rocznie oraz order św. Stanisława 2 klasy wraz z bardzo pochlebnym listem. Nadmierna wysokość tej pensji była nawet przedmiotem interpretacji w Sejmie. Wcześniej jeszcze, przed rokiem 1829 odznaczony został orderem św. Anny II klasy z brylantami. Przy okazji zawartego kontraktu na transport soli chciano jeszcze jeden pożytek dla kraju osiągnąć: powierzając, na zasadach kosztu przewozu soli, przedsiębiorcom również transport wszelkich wyrobów i płodów górniczych rządowych, co najmniej na lat pięć, zobowiązano ich “wymurować pod dozorem Budowniczego Rządowego groble i zakłady górnicze w okolicach Kunowa, Rudy i Brodów, podług wskazać im się mających rysunków i pomiarów”, na warunkach szczegółowo w kontrakcie omówionych. Na łamach angielskich gazet “New Times” i “Kuryer” z dnia 11.12.1826 roku ukazał się raport znanego kupca zbożowego, pana Jacob’sa zatytułowany “O handlu zbożowym zagranicznym, i o rolnictwie północney Europy”. Zawarty w nim materiał zawierał wiele nieścisłości i nieprawdziwych informacji (“obraził niekiedy prawdę i Naród”). Artykuł ten stał się tematem riposty i polemiki skierowanej do jego autora przez Konstantego Leona Wolickiego przedstawionej w wydaniach powyższych gazet z 16 i 20.12.1926 r. Kopię tych artykułów zamieściła “Gazeta Warszawska” w dniach od 28.05 – 02.06.1827 roku oraz inne polskie gazety w podobnym okresie.

      Działalność polityczna Konstantego Leona Wolickiego związana była głównie z okresem powstania listopadowego. We wcześniejszym okresie, na Sejmiku Powiatu Olkuskiego odbytego w dniu 22 listopada 1817 roku w Olkuszu wybrany został jednym z dwóch Radców Wojewódzkich (członek Rady Wojewódzkiej w Krakowie). Wybór ten został ponowiony 26.01.1818 roku na powtórnym Sejmiku Szlacheckim Powiatu Olkuskiego w Olkuszu. Przed wybuchem Powstania Listopadowego Wolicki nie brał udziału w spisku, podobnie jak i później nie należał do Towarzystwa Patriotycznego. Podczas nocy 29 listopada 1830 roku pomagał Lubeckiemu zwołać Radę Administracyjną będącą organem władzy wykonawczej Królestwa Polskiego. Następnie wyjechał poza Warszawę. W nocy z 3-go na 4-go grudnia 1830 roku z polecenia Naczelnego Wodza Powstania, generała Józefa  Chłopickiego, wyjechał wraz z Andrzejem Koźmianem na prowincję do Siedlec, Międzyrzecza i Lublina. Przewoził jego rozkazy do pułków kwaterujących na prawym brzegu Wisły, które miały przerwać stan wyczekiwania i niepewności oraz skłonić wahających się dowódców do podporządkowania się rozkazom z Warszawy. Natomiast w dniach 5 i 6 grudnia 1830 roku spotkał się i odbył rozmowę w Sieciechowie z Jego Cesarzewiczowską Mością Wielkim Księciem Konstantym. W czasie tej rozmowy z wielkim księciem rosyjskim Konstantym  Pawłowiczem Romanowem miał za zadanie sprawdzić, czy Polacy mogą liczyć na mediacje z jego strony u cesarza Mikołaja I Romanowa. Lubecki przed rozmowami w Petersburgu oczekiwał raportu na temat postawy księcia Konstantego. Konstanty zadeklarował swe sympatie dla Polski, które i tak nie miały większego znaczenia w obliczu furii Mikołaja, nieufnego wobec starszego brata. Po odbytej rozmowie pozbył się w miejscowości Granica towarzystwa wojsk rosyjskich dzięki wybiegowi, w którym wykorzystał miejscowego żyda przekupionego 1 rublem. Z Granicy wyruszył do Radomia, a następnie do Warszawy z depeszami. W dniu 05.12.1830 roku Wolicki został mianowany dekretem przez generała Józefa Chłopickiego generalnym intendentem armii polskiej i jako generalny intendent w dniu 12.12.1830 roku wydał odezwę do obywateli Królestwa Polskiego, w której zwracał się o pomoc w zaopatrzeniu wojska narodowego w żywność. Należność za dostarczoną żywność miała być płacona natychmiast, albo miały być wydawane asygnaty do realizacji przez bank. Na początku grudnia 1830 roku Wolicki ochraniał odwrót świty księcia Konstantego i skutecznie zapobiegł możliwym konfliktom. Pomagał w staraniach o żywność dla jego oddziałów, aby głód nie zmusił żołnierzy rosyjskich do bezprawnych rekwizycji, które z kolei mogłyby doprowadzić do starć. Wkrótce potem (prawdopodobnie 13.12.1930 r.) pojechał na własny koszt z misją dyplomatyczną do Francji (przybył tutaj w dniu 27.12.1830 roku) dostarczając instrukcje i pisma uwierzytelniające generałowi Kniaziewiczowi od gen. Józefa Chłopickiego. Miał on również dostarczyć ówczesnemu rządowi francuskiemu tajne papiery znalezione w gabinecie Wielkiego Księcia w Belwederze, dowodzące zamiaru ruszenia z armią rosyjską, w celach przywrócenia na tron Francji starszej linii Bourbonów. W rokowaniach Wolickiego z francuskim ministrem spraw zagranicznych Sèbastianim “przebijał się wstręt gabinetu francuzkiego do trwonienia swoich czołobitnych umizgów w Petersburgu, na orędownictwo za szaleńcami, którzy nieproszoną swoją w Warszawie zawieruchą zachmurzyli harmonię obmyślaną między dynastyą Orleańską a głową Świętego Przymierza”. W trakcie rokowań prosił bezskutecznie rząd francuski o pomoc i pożyczkę. Proponował wciągnięcie Turcji do akcji antyrosyjskiej. Sèbastiani zasłaniał się zasadą nieinterwencji. Radził, aby Polacy dogadali się z carem Mikołajem. Dodatkowo sytuację Wolickiego utrudniło pojawienie się w Paryżu w dniu 08.01.1831 roku nowego ambasadora rosyjskiego – hr. Pozza di Borgo, Korsykanina i zaciekłego wroga Polaków, mającego duży wpływ na Sèbastianiego. W zaistniałej sytuacji Wolicki raportował do Warszawy, że Sèbastiani jest sprawie polskiej niechętny. Źródłem rozczarowania była także dyskusja we francuskiej Izbie Deputowanych w dniach 15, 27 i 28 stycznia 1831 roku. Jeszcze 11.02.1831 roku żegnając Francję miał nadzieję, że pomści ona ziomków jego – ale to były tylko złudzenia. Swoją misją przyczynił się do utworzenia Francusko-Polskiego Komitetu Pomocy dla powstania listopadowego pod przewodnictwem generała Marie Josepha de La Fayett’a. Wysyłał ochotników do wojsk powstańczych, jednak ogólnie jego misja we Francji („przyjaznego wdania się mocarstw za nami”) zakończyła się niepowodzeniem. Następnie w dniu 14 marca 1831 roku Wolicki otrzymał instrukcję Rządu Narodowego udania się wraz z Konstantym Linowskim do Konstantynopola, gdzie – jako ambasadorowie Polski – mieli nakłonić Turcję do uznania niepodległości Królestwa oraz do koncentracji armii tureckiej w Bułgarii, co miało odciągnąć Rosję od działań w Polsce. Rząd Narodowy proponował Turcji współdziałanie przeciwko Rosji. Rosjanie musieliby wówczas walczyć na dwóch frontach – tureckim i polskim. Turcja obawiając się konfliktu z Rosją nie wyznaczyła oficjalnej audiencji, a do rozmów z Polakami desygnowała Chosrewa paszę, seraskiera, czyli ministra spraw wojskowych. Wolicki złożył listy uwierzytelniające w Stambule w dniu 03.06.1831 roku, a następnie odbył trzy rozmowy z Chosrewem paszą, który stwierdził, że postawa Turcji uzależniona jest od stanowiska Anglii i Francji. Nie chciał łudzić Wolickiego obietnicami, wskazując na brak możliwości realnego działania ze strony Turcji. Ostatnie posłuchanie 25 czerwca 1831 r. miało ostatecznie przekonać Turcję do uznania niepodległości Polski. Niestety nie udało się im osiągnąć żadnego z tych celów, zaś klęska powstańców w bitwie pod Ostrołęką w dniu 26.05.1831 roku była ostatecznym gwoździem, który zakończył niepowodzeniem całą misję dyplomatyczną. Wolicki opuścił Stambuł w dniu 12 lipca 1831 roku i konno przez Adrianopol dotarł do Paryża, gdzie przebywał pod przybranym nazwiskiem Leclerc. W trakcie podróży do Paryża w dniu 21.07.1831 roku zatrzymuje się Semlinie, gdzie poddany został 20-dniowej kwarantannie w związku epidemią cholery. Z miejsca tego pisze w dniu 16.08.1831 roku list do Ks. Jerzego Adama Czartoryskiego, w którym licząc się ze swoją śmiercią, informuje o przekazaniu papierów dotyczących odbytych misji bankierowi, p. Antoniemu Hölzel. W liście tym pisze min.: “Nic w świecie wyżej nie cenię jak obowiązek być dobrym Polakiem, spodziewam się przeto, iż spis ten dowiedzie, iż co tylko było w mojej mocy uczyniłem dla Kraju. Zresztą jeżeli mi Bóg przeznaczył ulec zarazie, tego tylko żałować będę, iż życia mego w obronie Kraju nie mogłem położyć. Zaś do współziomków zanoszę prośbę, aby się raczej wszyscy dali w obronie Kraju zabić, aniżeli poddać się lub traktować z naszymi tyranami. Jeżeli w istocie byt nasz mamy utracić, niechajże w historii będzie świetniejszy iż wszystkich innych narodów razem. Ale Bóg jest sprawiedliwy: cierpienia i wytrwanie nasze nagrodzi przywróceniem Polski …”. Z Paryża powrócił do kraju, jednak nie była to odpowiednia pora do prowadzenia robót w Ciechocinku i innej działalności. Po upadku Warszawy we wrześniu 1831 roku udał się na emigrację. W czerwcu 1832 roku przebywał w Strasburgu, o czym może świadczyć wyryty w bryle kamienia w wieży katedry Najświętszej Marii Pany napis: “Off. 10.6.1832. – Mile Lege de Londres et Wolicki de Pologne.”. Wyryciem takiego napisu upamiętniano osoby, które przeznaczyły znaczne datki na rzecz katedry. W okresie lipiec – październik 1834 roku przebywa w Auxerre, w Departamencie del l’Yonne we Francji, zaś w końcu grudnia 1834 roku przybywa z Londynu do Warszawy. Majątek jego – oceniany na ok. milion złotych – został w całości skonfiskowany dekretem Rady Administracyjnej Królestwa z dnia 28 września /10 października 1834 roku (skonfiskowane dobra K. Wolickiego to Ojców, Szklary oraz oszacowane na 157 700 złotych polskich dobra Kwaśniów, Cieślin z przyległością Hucisko – dobra te nie były obciążone żadnymi długami). Ponadto Wolicki był właścicielem należności obciążających nieruchomość w Warszawie przy ulicy Miodowej pod liczbą 493. Znajdował się tam pałac z przyległościami należący w jednej części do hrabiego Ludwika Paca oraz w drugiej części do Ludwika hrabiego Radziwiłła. Część pałacu należącą do Ludwika hr. Radziwiłła obciążały między innymi 2 długi na rzecz Konstantego Leona Wolickiego. Wynosiły one dwukrotnie sumę dukatami holenderskimi równą złp. 24 779 gr. 27. Na mocy wyroku trybunału cywilnego województwa Mazowieckiego z dnia 3 listopada 1821 roku do sum tych doszły koszty procesowe i procenty po złp. 5 031 gr 27. Jedną z powyższych sum wraz z kosztami procesowymi i procentami Wolicki ustąpił na rzecz Ludwika hr. Paca aktem z dnia 27 września 1824 roku. Na wskutek konfiskaty nieruchomości należących do Ludwika hr. Paca sumy te przeszły na skarb publiczny Królestwa Polskiego. W 1835 roku Wolicki został pozbawiony praw cywilnych, zaś wszystkie wcześniej podpisane z nim umowy rządowe zostały rozwiązane. Rady administracyjna Królestwa Polskiego w dniu 28 czerwca / 10 lipca 1835 r.  wydała dwa nowe postanowienia  w przedmiocie konfiskat dotyczące min. Wolickiego. Pierwsze postanowienie dotyczyło sprawy powrotu do kraju osób, które we właściwym czasie nie skorzystały z amnestii. Przedstawiono w nim listę imienną osób wyłączonych z pod amnestii oraz zbiegłych za granicę wobec których orzeczona została konfiskata majątków wraz z projektem do postanowienia, upoważniającego władzę skarbową do przepisania tytułu własności dóbr nieruchomych, kapitałów i praw hipotecznych, nale­żących do tych osób, we właściwych księgach wieczystych na rzecz skarbu publicznego. W drugim zaś postanowieniu dotyczącym osób pragnących korzystać z dobrodziejstwa amnestii oraz wpuszczonych do kraju na mocy uzyskanego szczególnego pozwolenia (chodziło tu o Wolickiego i Wójcickiego) orzekła, że gdy obaj nie skorzystali we właściwym czasie z amnestii, ulegli przez to karze konfiskaty. Udzielone im następnie w drodze szczególnej łaski, pozwolenie powrotu do kraju nie może być uważane za zupełne uła­skawienie i muszą oni poddać się  wszelkim następ­stwom orzeczonej konfiskaty ich majątków. W ten sposób przybywającym do kraju, na mocy specjalnego ukazu cesarskiego powrót do majątku raz na zawsze zamykano. Dzięki wstawiennictwu swego ojca Jana Nepomucena Wolickiego – Konstanty Leon Wolicki otrzymał zezwolenie na powrót do kraju i w końcu grudnia 1834 roku przybył do Warszawy.

      Po powrocie z emigracji, prawdopodobnie od 1835 roku, zajmował się spławem i handlem zbożem z Gdańskiem aż do 1842 roku, kiedy to w wyniku suszy zbankrutował. W 1842 roku Wolicki zawarł z Bankiem Polskim Wolickim umowę, w myśl której Bank kupował 80.000 korcy pszenicy. W umowie tej zobowiązywał się Wolicki do spławienia 80.000 korcy pszenicy do Gdańska, wszystkie koszta cła polskiego i pruskiego opłacić i oddać cały transport do dyspozycji Banku Polskiego w Gdańsku. Ceną umówioną była cena 2 rb. 25 kop. za korzec miary Warszawskiej loco i franco Gdańsk. Jako kaucję dotrzymania umowy złożyć miał Wolicki Bankowi weksle gdańskie ciągnione na Londyn i tamże akceptowane na sumę 10 000 złp. Powrócił też na krótko do przedsiębiorstwa zajmującego się transportem rzecznym, zastępując w 1841 roku Władysława Pusłowskiego. W następnym roku, prawdopodobnie w związku z bankructwem, odstąpił jednak swoje udziały Steinkellerowi za wyśrubowaną cenę 252 000 złp, podczas gdy faktycznie były one warte nie więcej jak 180 000 złp. Majątków skonfiskowanych dekretem z 1834 roku nie zwrócono mu pomimo wielokrotnych próśb kierowanych do cesarza w latach 1842, 1846 i 1856 roku. W dniu 18.06.1838 roku Wolicki zwrócił się do Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu w sprawie rozliczenia majątku, lecz z nim jako pozbawionym praw cywilnych pertraktować nie chciano. Kiedy o to samo zwrócił się 26.05.1841 roku już po przywróceniu mu praw cywilnych otrzymał odpowiedź wymijającą, ze skoro sprawa jego wierzycieli znajduje się w Trybunale Cywilnym guberni mazowieckiej, to ten ostatecznie określi wzajemną zależność. Próby te powtarzał do 1859 roku. Rozliczenie ze skarbem nastąpiło dopiero po jego śmierci w wyniku sporu z powództwa sukcesorów córki Łucji z Wolickich Wodzińskiej przeciwko skarbowi Królestwa o kwotę 8 392 rsr. W 1849 roku nawiązał kontakt z powstałym w Gdańsku Domem Handlowym Polskim działającym pod firmą Makowski Kendzior i Comp. zajmującym się obrotem handlowym płodami rolnymi. Był autorem licznych artykułów o tematyce gospodarczej, które ogłosił w “Bibliotece Warszawskiej” w latach 1841-47. Znanych obecnie 21 publikacji poruszało min. tematykę uprawy roli (1841), handlu zbożowego (1841), tzw. praw zbożowych w Anglii (1842, 1846), żeglugi na Wiśle (1841, 1845), informacji “o drodze żelaznej w naszym kraju” (1841), informacji “o zakładzie dostarczającym wodę na wszystkie piętra domów w Warszawie” (1842), wynalazków w górnictwie węgla (1845) i w hutnictwie żelaza (1843). Kiedy doszedł do zupełnej nędzy przyznano mu 14.12.1859 roku dożywotnią zapomogę w wysokości 900 r.s. rocznie, jako procent od należnych 16.000 r.s.. Po niedługim czasie, ze względu na biedę poprosił o trzymiesięczna zaliczkę na leczenie. W 1860 roku dostał jako zaliczkę 300 r.s., ale gdy w następnym roku poprosił o to samo, otrzymał odpowiedź odmowną. Zmarł w zapomnieniu i w biedzie w wiedeńskim szpitalu 23 września 1861 roku. Konstanty Leon Wolicki był ubezpieczony w Instytucji Zabezpieczenia na Życie. Po jego śmierci, pod koniec 1864 roku, kapitał ubezpieczonego wynoszący 1 500 rubli srebrnych wypłacono “według rozporządzenia ubezpieczonego”. Wg książki ks. Jana Wiśniewskiego zwłoki Konstantego Leona Wolickiego, jego żony Augustyny Kermançon (zmarłej 18 czerwca 1829 roku) oraz córki Joanny Łucji Wolickiej (zmarłej 29 czerwca 1850 roku) spoczywają w krypcie pod kościołem w Cieślinie (Kościół Parafialny >> czytaj więcej). Być może spoczywają tam też zwłoki syna Tadeusza (czaszka w czapeczce, o której wspomina ks. Wiśniewski). Czy tak jest na pewno – zapewne nigdy się nie dowiemy.

      Konstanty Leon Wolicki był niezwykłym szlachcicem pragnącym unowocześnić gospodarkę oraz uprzemysłowić Królestwo Polskie. Był to zamożny i dobrze dla kraju myślący obywatel. W kwietniu 1830 roku podarował Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie dziesięć dziełek w językach angielskim, francuskim i niemieckim, zaś Warszawskiemu Towarzystwu Królewskiemu Przyjaciół Nauk ofiarował 38 pism wydanych przez Towarzystwo Kwarków w Anglii. Posiadając dobra ziemskie posiadał również liczne znajomości wśród ziemian, którzy byli w stanie przyczynić się do zabezpieczenia rządowi wymaganej kaucji. Przykładem może tu być Antoni hr. Sumiński, który wystawił na korzyść rządu za Wolickiego 13 maja 1828 roku kaucję przy transporcie soli złp. 50.000 na dobrach swoich Wielgie, położonych w województwie płockim. Był dobrym obywatelem kraju, co widać choćby z następującego wyjątku listu, pisanego w dniu 4 sierpnia 1825 roku na ręce Lubeckiego, wkrótce po zawarciu umowy o transporcie soli: “pragnąc aby zastrzeżenia, dotyczące budowli w Kunowie i zaprowadzenia flotylli parowey uczynione w kontrakcie o spław soli i wyrobów górniczych…. z jaknaylepszym dobrem kraju uskutecznionemi zostały, przywiązuiąc do wykonania dzieł tych więcey wagi, jak do największych korzyści i zysków z kontraktu tego wypłynąć mogących, postanowiłem osobiście wszelkich dołożyć usiłowań, do jakich tylko człowiek iest zdolny, aby zamierzonego dopiąć celu“. Należał niewątpliwie do ludzi, którzy nie tylko z nadziei osobistych zysków czerpali tyle siły do podjętej pracy, lecz także z chęci usług obywatelskich, z chęci wydźwignięcia społeczeństwa z grożącej mu ruiny. Świadczyć o tym mogą jego słowa zawarte w artykule “Uwagi pod poprzednim artykułem: przez W. Konstantego Wolickiego” (odnoszącym się do artykułu Jana Nepomucena Kurowskiego “Porównanie hodowania jedwabnic z hodowaniem owiec elektoralnych” z 1836 roku): “Jeżeli pewną miałem nadzieję, że ta gałęź przemysłu zakwitnie u nas, tym żywiej pragnąłem przyśpieszenia tej epoki, że w niej upatrywałem możność polepszenia bytu włościan, a tem samem pomyślności ogólnej. Przekonanie, jak niezmierną stratą dla kraju sa pańszczyzny, było już od dawna powodem do namyślania się nad sposobem, zamiany robocizn na czynsze. Przeprowadzenie tak chwalebnego celu do skutku w kraju rolniczym, którego płody coraz mniejszy znajdują odbyt za granicą, zdawało się niepodobnem. Otóż właśnie hodowanie jedwabnic może nastręczyć każdej rodzinie włościańskiej sposób łatwy nie tylko do opłacania podatków, rządowych, ale i czynszu z gruntów – wzamian za robociznę”.
K. L. Wolicki był postacią znaną i cenioną. Jego działalność była ogólnie oceniana pozytywnie przez współczesnych. Ks. Leon Sapieha uważał Wolickiego za przyjaciela Lubeckiego pisząc o nim: “Książę Lubecki używał go nieraz do poniesienia dochodów skarbowych, mianowicie do robienia konkurencji na licytacjach. Za uczciwość jego nie byłbym ręczył, ale wiedziałem, że rozumny i zręczny”. Z kolei historyk Szymon Askenazy scharakteryzował go następująco: “Wolicki, ruchliwa figura, głowa otwarta, ale trzpiot, projektowicz, gaduła, zajmował się dotychczas przeważnie operacjami handlowymi na duża skalę, a dość fantastycznego zakroju”. Natomiast według Stanisława Smolki Wolicki był „… jednym z najczynniejszych pionierów przemysłu krajowego, którego świetnie rozpoczętą karierę przerwało powstanie listopadowe”. Jego działalność oceniła również Natalia Gąsiorowska-Grabowska, pisząc: “… przedsiębiorczy, pełen inicjatywy, dzielny i ofiarny dla dobra publicznego, pierwszy może w Polsce szlachcic przemysłowiec na wielką skalę”.
Wolicki prowadził on interesy na wielką skalę, będąc człowiekiem przedsiębiorczym, dzielnym, pełnym inicjatywy i ofiarności dla dobra publicznego. Człowiekiem, którego zaangażowanie w sprawach zniewolonej ojczyzny doprowadziło do ostatecznej, osobistej ruiny.