Okres XVII wieku

– 12.01.1604 – mocą zawartego kontraktu Jan Trepka z Czapel nabył od Jana Młoszowskiego i jego żony Anny Młoszowskiej z Bibersztyna wsie Chobędza, Kamienica i Cieślin wraz z folwarkami przy tych wsiach. Umówioną sumą 15.000 zł. Jan Trepka zobowiązany został do uregulowania długów Młoszowskiego wobec: Jana Przypkowskiego starszego 6.000 zł., Mikołaja Glińskiego 4.000 zł. za nabyte prawa od Rusickiego i Kmity, Mikołaja Młoszowskiego 4.200 zł. oraz Halszki Pisarzońskiej 800 zł. Młoszowski miał opuścić wsie w czasie 6 tygodni, zaś folwarki mógł użytkować z posłuszeństwem poddanych przez 4 tygodnie. W Cieślinie miał zostawić 15 krów z jałowicami, wszystkie kozy, 4 woły do roboty oraz z pełnym osprzętem piłę i młyny. Wszystkie te warunki Młoszowski miał spełnić pod zakładem 6.000 zł, jak to roborował w księdze grodzkiej krakowskiej,

– 16.01.1604 – Jan Młoszowski z Młoszowy dziedzic dóbr Ulina darował Janowi Trepce dziedzicowi na Czaplach wieś Chobędza z folwarkiem i wieś Kamienica z folwarkiem w powiecie księskim oraz wieś Cieślin z folwarkiem w powiecie krakowskim. Anna Kazimirska, żona tego Młoszowskiego, w asyście swych stryjów Stefana i Wawrzyńca Kazimirskich wyraziła zgodę na ten zapis,

– 16.01.1604 – Mikołaj Młoszowski z Młoszowa przelał Janowi Trepce z Czapli 2 zapisy grodzkie krakowskie odstąpione mu przez Aleksandra Ruseckiego i Jana Kmitę w aktach grodzkich krakowskich: a) zeznany przez Jana Młoszowskiego temuż Aleksandrowi Rusieckiemu na dług 2.700 złp., b) zeznany przez Jana Młoszowskiego temuż Janowi Kmicie na dług 1.000 złp. i odstąpił od procesów o niespłacenie owych długów uzyskanych przez niego w urzędzie grodzkim krakowskim,

– 20.01.1604 – za dekretem sądu ziemskiego lelowskiego, Janowi Trepce dziedzicowi na Cieślinie, pozwanemu pozwem ziemskim lelowskim przez Jana Słostowskiego dziedzica na Kwaśniowie o niewydanie Doroty Kumilkowej wdowy, poddanej powoda ze wsi Kwaśniów, zbiegłej niedawno do wsi Cieślin z dziećmi, trzodą, bydłem, całym sprzętem domowym i wszystkimi ruchomościami, szacowanymi na 500 grzywien polskich, udzielono odroczenia na kolejne roki ziemskie lelowskie w celu okazania, że dobra Cieślin, do których doręczono pozew, nie podlegają jurysdykcji tutejszego sądu/urzędu,

– 19.02.1604 – Błażej Rozmusek z Wielkanocy wraz z Andrzejem Zaborowskim i Marcinem Brockim zeznał, iż we wtorek w ostatnie święto św. Fabiana i Sebastiana wwiązał Jana Trepkę z Czapli w dobra wsi Chobędza, Kamienica i Cieślin, położone w ziemi krakowskiej, a to na mocy inskrypcji grodzkiej krakowskiej darowizny dokonanej przez Jana Młoszowskiego dla w/w Jana Trepki, jak o tym szerzej w tejże inskrypcji. Na wwiązanie zezwolił sam Jan Młoszowski obecny w tych dobrach,

– 19.02.1604 – Jan Słostowski dziedzic wsi Kwaśniów pozwany został na wniosek Jana Trepki z Czapel, dziedzica na Cieślinie, powoda, o to, że nie chciał wydać powodowi pracowitych poddanych tubylczych i dziedzicznych ze wsi Cieślin, braci rodzonych w jednym domu mieszkających, synów zmarłego pracowitego Wojciecha Wilka młynarza w Cieślinie, tj. Sebastiana, Marcina i Jana – z wyłączeniem pozostałych braci – którzy z całą ich trzodą, bydłem, sprzętem domowym w środę po minionej Niedzieli Palmowej z Cieślina do Kwaśniowa przemocą zostali zabrani i przez tegoż Słostowskiego przetrzymywani z wielką stratą powoda, który ją oszacował na 500 grzywien za każdego poddanego. Na rozprawie, na której powoda reprezentował Jan Kobylski, zaś pozwanego Adrian Gryncza, sąd miał rozstrzygnąć spór stron o to, czy można się procesować o poddanych, czy tylko o młynarzy. Sąd przyznał rację powodowi, że może się procesować o tych poddanych. Pozwany tego nie przyjął i zapowiedział apelację od tego orzeczenia do sądu Trybunału Koronnego Lubelskiego (data 15.10.1602 roku, pod którą zapis znajduje się w księdze ziemskiej lelowskiej jest błędna – błąd zszycia księgi),

– 23.03.1604 – dziedzic Cieślina Jan Trepka z Czapel wystąpił z pozwem przeciwko Janowi Słostowskiemu dziedzicowi na Kwaśniowie, pozwanemu o wyznaczenie granic i usypanie kopców granicznych tam gdzie ich brak między dobrami powoda Cieślin, a pozwanego Kwaśniów. Woźny Jan Ze[…]szek z Bystrzycy wezwał pozwanego do stawienia się, jednak ten nie pojawił się na rozprawie,

– 23.03.1604 – Jan Słostowski dziedzic na Kwaśniowie pozwał pozwem ziemskim lelowskim dziedzica Cieślina Jana Trepkę o to, że ów ze swymi pomocnikami i wspólnikami bezprawnie niedawno przybył do Kwaśniowa i w lesie zwanym Czarny Las zniszczył starodawne nacięcia graniczne i wykonał na drzewach nowe, na podobieństwo znaków granicznych, za starodawnymi i znanymi granicami oddzielającymi dobra Kwaśniów i Cieślin, chcąc sobie przywłaszczyć dużą część lasu, czyli gruntu powoda i włączyć ją do dóbr wsi Cieślin. Powód oszacował szkodę na 20.000 grzywien polskich i tyleż żądał kary. Woźny, opatrzny Jan Zeniuszek z Bystrzycy wezwał na rozprawę Jana Trepkę, ale ten się nie stawił,

– 23.03.1604 – dekretem sądu ziemskiego lelowskiego Jan Słostowski dziedzic na Kwaśniowie został ogłoszony wolnym. Był on pozwany na wniosek Jana Trepki pozwem ziemskim lelowskim o to, że nie wydał pracowitego poddanego zw. Bernasz, zbiegłego ze wsi Cieślin we wtorek po minionej niedzieli Rogationum do wsi Kwaśniów z żoną i dziećmi, bydłem, trzodą i całym sprzętem domowym nocą, i pozostającego w tejże wsi pod jego władzą. Powód stratę oszacował na 500 grzywien polskich, ale ponieważ nie nazwał [podał imienia] owego poddanego Bernarda, stąd też sąd uwolnił Słostowskiego od zarzutu,

– 19.10.1604 – Jan Trepka z Czapel, dziedzic na Cieślinie, wystąpił z powództwem przeciwko Janowi Słostowskiemu dziedzicowi na Kwaśniowie o to, że w środę po Niedzieli Palmowej, nie zakończywszy sprawy przed sądem ziemskim lelowskim o niewydanie rzekomych poddanych, posławszy sługi i poddanych swych ze wsi Kwaśniów do wsi Cieślin pod nieobecność powoda zabrał Sebastiana, Marcina i Jana braci rodzonych mieszkających w jednym domu, poddanych powoda ze wsi Cieślin, synów zmarłego Wojciecha Wilka, młynarza w Cieślinie, wyłączywszy innych którzy zostali urodzeni gdzie indziej, wraz z bydłem, trzodą i całym sprzętem domowym potajemnie nocą do Kwaśniowa, jak również zabrał rzeczy powoda z młyna w Cieślinie tj. „kamień spodni i wierzchni, wrzeciona, żelaza, pytle dwa, […] klemry” i trzyma je w skrzyni, co powód szacuje na 1.000 grzywien polskich. Woźny Jan Janiuszek wezwał powoda na rozprawę, ale ten się nie stawił, więc ogłoszono jego niestawiennictwo po raz pierwszy,

– 28.02.1606 – Franek, poddany dziedziczny Jana Słostowskiego ze wsi Kwaśniów w asyście swego pana, pozwał Jana Trepkę, dziedzica wsi Cieślin, po raz pierwszy pozwem ziemskim lelowskim o to, że on niedawno, napuścił na niego swych służących i poddanych ze wsi Cieślin do gaju pana tego powoda zwanego Czarny Las, leżącego na gruncie wsi Kwaśniów, własności dziedzicznej tego Słostowskiego. Gdy on chciał wieźć drewno na potrzebę swego pana, ci poddani i służący wychłostali go, ukradli powodowi 2 siekiery wartości 1 złp., co pozew szacuje na 50 grzywien pol. Jan Zemiak wezwał Trepkę na rozprawę, ale ów się nie stawił,

– 28.02.1606 – Jan Trepka z Czapel, dziedzic na Cieślinie, pozwał pozwem ziemskim lelowskim Jana Słostowskiego, dziedzica na Kwaśniowie o to, że on niedawno posławszy swe sługi i poddanych z Kwaśniowa na grunt wsi Cieślin, do lasu zwanego Czarnym Lasem leżącego przy jej granicy, spowodował wycięcie i wywiezienie ok. 124 wielkich drzew dębowych owocujących, co powód w pozwie oszacował na 1.000 grzywien polskich i tyleż szkody. Pozwany, wezwany przez woźnego Jana Zeniuszka, nie stawił się na rozprawie,

– 28.02.1606 – Barnas [Barnaba?] karczmarz Jana Słostowskiego dziedzica z Kwaśniowa w asyście swego pana, jako powód, wystąpił z pozwem ziemskim lelowskim przeciwko Janowi Trepce z Czapel dziedzicowi wsi Cieślin o to, że posłał swe sługi i poddanych ze wsi Cieślin do gaju powoda, od dawna zwanego Czarny Las, którzy, gdy powód z innymi poddanymi swego pana przyszedł do tegoż lasu po drewno na potrzebę swego pana, wychłostali powoda i rany mu zadali, a do tego ukradli 2 siekiery wartości 1 złp., co powód oszacował w pozwie na 50 grzywien polskich i tyleż szkody. Pozwany Jan Trepka, wezwany przez woźnego Jana Zeniaszka nie stawił się na rozprawie,

– 28.02.1606 – Jan Trepka z Czapel, dziedzic na Cieślinie, na podstawie pozwu ziemskiego lelowskiego wystąpił przeciwko Janowi Słostowskiemu, dziedzicowi na Kwaśniowie, o to, że niedawno nasłał swoje sługi i poddanych do lasu powoda we włościach Cieślin  zwanego Czarny Las, gdzie zniszczyli oni 9 starodawnych znaków granicznych w kształcie krzyża wyciętych na drzewach, które oddzielały jego dobra Kwaśniów od dóbr powoda Cieślin, i wywiózł drzewa na swój użytek, a nadto umieścili oni z jego rozkazu nowe znaki, czyli „ciosna”, na drzewach z tego lasu, daleko od usuniętych znaków, ponieważ chciał zająć ów Czarny Las należący do powoda i przyłączyć go do swojej wsi Kwaśniów, co powód oszacował (nie obejmując gruntu) na 24.000 grzywien polskich i tyleż szkody. Woźny opatrzny Jan Zemieszek z Bystrzycy wezwał pozwanego na rozprawę, w pierwszym terminie, lecz ten jednak nie stawił się,

– 26.04.1607 – woźny sądowy Andrzej Kaszuba z Kwaśniowa wraz z Janem Węgrzynowskim i Stanisławem Laskowskim zeznali, iż w piątek przed św. Maciejem Apostołem w interesie Wojciecha Zolewskiego dziedzica Kwaśniowa okazywano mu i protestowano się na gruncie wsi Kwaśniów przeciwko Janowi Trepce dziedzicowi na Cieślinie o to, że ów gwałtem i ze swej prywatnej inicjatywy posłał swych poddanych z Cieślina na grunt Kwaśniowa i do lasu tamże zwanego Czarny Las i w tym lesie na różnych drzewach wykonał nacięcia graniczne w liczbie ok. 6 poza starymi granicami oddzielającymi dobra Kwaśniów od dóbr Cieślin, chcąc grunt ten i las wsi Kwaśniów tegoż Zolewskiego dziedzicznej wcielić do swego gruntu wsi Cieślin – „to jest opuściwszy stare granice, które idą od gruntów Golczewskich do Kadłubków a te dzielą grunty kwaśniowskie z cieślińskimi, a od Kadłubków idzie przez Czarny Las granica do Bydleńskiej drogi, kędy tam jest krzyż od stu lat albo dłużej na dębie nad samą drogą wycięty i zawsze za granicę starą miany. Potem od tego krzyża jest kopiec kamienny w lesie, staroświecki. Od tego kopca stare ciosy idą aż na pole nad młyn pielny, gdzie też jest krzyż staroświecki wycięty na dębie. Tamże kopców trzy, a dosyć znać z nich w boru ku rzece, którą zową Choboty ku wsi Krzywopłaty do województwa krakowskiego należącej. Za tymi wszystkimi on nowe ciosy poczynił i zajął gruntu na 50 stajań wzdłuż a na szerz na 8 stajań”,

– 19.07.1608 – Andrzej Kaszuba woźny z Kwaśniowa wraz z Andrzejem Kąckim i Janem Zakrzewskim zeznali, iż w czwartek przed Narodzeniem św. Jana Chrzciciela przy braku sprzeciwu wwiązali Wojciecha Zolewskiego z Zolewa, dziedzica na Kwaśniowie, w dobra wsi Cieślin, na mocy inskrypcji ziemskiej lelowskiej darowizny tychże dóbr zeznanej przez Jana Trepkę z Czapel na rzecz tegoż Zolewskiego,

– 21.10.1608 – Jan Trepka z Czapel darował Wojciechowi Zolewskiemu z Zolewa, dziedzicowi na Kwaśniowie całą swą wieś dziedziczną Cieślin w pow. lelowskim. Zobowiązał się też stawić w ciągu 12 tygodni ze swoją żoną Zofią Pegowską celem wyrażenia zgody na ten zapis (podana data jest datą wpisania aktu darowizny do ksiąg ziemskich lelowskich),

– 21.10.1608 – przed aktami ziemskimi lelowskimi Wojciech Zolewski zeznał, iż jest winien Janowi Trepce z Czapel sumę 6.000 złp. z terminem spłaty na Trzech Króli. Nadto Zolewski zobowiązał się stawić swoją żonę Reginę Wośkównę dla wyrażenia zgody na niniejszy zapis (podana data jest datą wpisania zeznania do ksiąg ziemskich lelowskich),

– 21.10.1608 – przed sądem ziemskim lelowskim Wojciech Zolewski zeznał, iż winien jest Janowi Trepce z Czapl 320 złp. Termin spłaty tej kwoty ustalony został na czwartek po św. Janie Chrzcicielu (podana data jest datą wpisania zeznania do ksiąg ziemskich lelowskich),

– 17.11.1611 – Marcin Kulaczek woźny sądowy z Zimnodołu zeznał, iż w poniedziałek protestowano się mu w interesie Andrzeja Gwozdka i Walentego Szewczyka, poddanych królewskich ze wsi Golczowice, będącej w tenucie Mikołaja Wolskiego z Podhajców, marszałka nadwornego koronnego, starosty rabsztyńskiego, krzepickiego itd., a należącej do starostwa rabsztyńskiego, przeciwko faktorowi i słudze Wojciecha Zolewskiego zwanemu Kiczki pełniącemu obowiązki faktora we wsi Kwaśniów o to, że tenże Kicki w samo święto św. Marcina na gruncie wsi Golczowice, w miejscu zwanym Dąbrowa, uprowadził temuż Andrzejowi Gwozdkowi z pastwisk trzodę oraz bydło i zamknął je w zagrodzie swego pana we wsi Cieślin, a nadto, tym się nie kontentując, pobił tam we dworze w Cieślinie po plecach tegoż Gwozdka chcącego uwolnić swe bydło (5 ran okazano temuż woźnemu). Do tego w ten sam dzień tj. w poniedziałek ów Kicki najechał z licznymi poddanymi z owych wsi Kwaśniów i Cieślin na grunt wsi Golczowice i zadał rany w/w poddanym usiłującym wykopać na użytek domowy pniak dębowy przy granicy Kwaśniowa, tj. przestrzelił Walentemu Szewczykowi lewy bark i gardło oraz okładał go gdy ów leżał, i odrąbał mu palec lewej ręki, życie jego jest zagrożone. Nadto temuż Andrzejowi Gwozdkowi przestrzelił bok i inne rany zadał. Te i inne rany owi poddani okazali temuż woźnemu. Zaś na potwierdzenie tychże zeznań woźny okazał urzędowi 2 konie umaszczenia „giszawego” oraz 2 woły, pozostawione na gruncie wsi Golczowice przez poddanych z Kwaśniowa podczas tego napadu, przyprowadzone wczoraj do urzędu,

– 18.11.1611 – woźny sądowy Andrzej Kaszuba z Kwaśniowa zeznał, iż nazajutrz po św. Michale przyjął obdukcję i protestację na rzecz Wojciecha Zolewskiego, dziedzica dóbr Kwaśniów i Cieślin, przeciwko Mikołajowi Wolskiemu z Podhajec marszałkowi nadwornemu koronnemu, staroście rabsztyńskiemu, krzepickiemu itd. o to, że ów Wolski niedawno w br., rzuciwszy swe sługi i poddanych ze wsi Golczowice (należącej do prefektury rabsztyńskiej) na grunt włości Kwaśniów i Cieślin, kazał im tam zaorać niemałą część gruntu obu tych włości, zaczynając od znaków metalowych wsi Golczowice, i wytyczył w tamtym miejscu miedzę graniczną oddzielającą dobra Golczowice od dóbr Kwaśniów i Cieślin, a ową część przywłaszczył sobie do gruntu Golczowic,

– 18.11.1611 – Andrzej Kicki z ziemi sieradzkiej, dziedzic na Kikach, okazał urzędowi grodzkiemu ranę tłuczoną siną na lewym barku twierdząc, że ta i wiele innych ran sinych tłuczonych na różnych częściach ciała, które wskutek upływu czasu już zniknęły, zostały mu zadane na gruncie wsi Kwaśniów włości Wojciecha Zolewskiego przez pracowitych Andrzeja Gwozdka, Walentego Szewczyka, Pawła Gwozdka i innych poddanych ze wsi Golczowice, ścinających przemocą drewno i kłody dębowe w lesie włości Kwaśniów, zaś siekiery, które ów Kicki usiłował im zabrać – jako podług prawa w obcym lesie z polecenia tegoż Zolewskiego ich pana – czego odmówili i oddać nie chcieli,

– 12.10.1617 – zgodnie z dekretem sądu ziemskiego księskiego, w którym powód reprezentowany był przez Abrahama Buckiego, zaś pozwany przez Krzysztofa Orłowskiego – Wojciech Zolewski pozwany na wniosek pracowitego Marcina Tracza ze wsi Kolbark poddanego konwentu zwierzynieckiego, powoda,  o to, że odmawia powodowi osądzenia Andrzeja Kickiego służącego tegoż pozwanego, który to Kicki niedawno w br. napadł na powoda idącego spokojnie przez wieś Kwaśniów i zadał mu rany: na czole ranę ciętą krwawą, na plecach tłuczoną siną, na prawej ręce między łokciem a ramieniem siną tłuczoną, na powierzchni prawej dłoni tłuczoną siną, które to rany ostatnio okazano przed urzędem grodzkim krakowskim i oszacowano w pozwie na 500 grzywien – miał należycie osądzić tegoż swego sługę w ciągu 6 tygodni, pod karą XV czyli 3 grzywien. Do przeprowadzenia tego osądzenia sąd wyznaczył obu stronom Adama Gurowskiego z Olszenicy woźnego sądowego. Tenże woźny zeznał, iż doręczył pozew we wtorek po św. Michale do dworu wsi Sulisławice,

– 12.10.1617 – zgodnie z dekretem sądu ziemskiego księskiego, w którym powód reprezentowany był przez Abrahama Buckiego, zaś pozwany przez Krzysztofa Orłowskiego – Wojciech Zolewski pozwany na wniosek pracowitego Marcina Tracza ze wsi Kolbark poddanego konwentu zwierzynieckiego, powoda,  o to, że odmawia powodowi osądzenia Andrzeja Kickiego służącego tegoż pozwanego, który to Kicki niedawno zadał ranę powodowi podążającemu drogą publiczną przez wieś Cieślin, ranę ciętą krwawą na lewym kciuku, którą ostatnio okazano przed urzędem grodzkim krakowskim i oszacowano w pozwie na 500 grzywien – miał należycie osądzić tegoż swego sługę w ciągu 6 tygodni, pod karą XV czyli 3 grzywien. Do przeprowadzenia tego osądzenia sąd wyznaczył obu stronom Adama Gurowskiego z Olszenicy woźnego sądowego. Tenże woźny zeznał, iż doręczył pozew we wtorek po św. Michale do dworu wsi Sulisławice,

– 1617 – z wizytacji parafii Chechło przeprowadzonej przez archidiakona katedry krakowskiej ks. Jana Foxa dowiadujemy się, że tutejszemu plebanowi należały się dziesięciny snopowe min. z Cieślina z ról folwarcznych, lecz „żadnej z tych dziesięcin nie dają, a niektóre z nich płacą w pieniądzu”,

– 30.11.1620 – przed księgi ziemskie lelowskie Mikołaj Firlej z Dąbrowicy kasztelan wojnicki, starosta lubelski itd., dziedzic wsi Leśny Ryczów i Bydlin wniósł drugi pozew przeciwko Wojciechowi Zolewskiemu z Zolewa, dziedzicowi Kwaśniowa i Cieślina. Sprawa dotyczyła usypania kopców granicznych tam, gdzie ich nie ma, a odnowienie tam, gdzie są – między dobrami Leśny Ryczów i Bydlin powoda, a dobrami Kwaśniów i Cieślin pozwanego. Na rozprawie strony reprezentowane były: powód – przez Hieronima Prosińskiego, pozwany – przez Łukasza Kochańskiego. Dodatkowo wyniknął spór o plenipotenta. Pozwany nie przyjął dekretu i złożył mocję (apelację) przed Trybunał Koronny Lubelski,

– 23.01.1627 – pisarz ziemski krakowski Aleksander Łukowski skwitował Wojciecha Zolewskiego z sumy dłużnej 660 florenów zapisanej mu przez niego przed aktami ziemskimi księskimi, wobec spłaty tejże sumy,

– 30.03.1627 – Wojciech Zolewski mianował swymi plenipotentami Jana Zawadę, Abrahama Buckiego i Stanisława Zborowskiego do prowadzenia wszelkich spraw tyczących czegokolwiek itd. przed jakimkolwiek sądem, w tym „również Trybunału Koronnego w Lublinie”,

– 13.04.1627 – Jan Baryczka skwitował Wojciecha Zolewskiego ze wszystkich procesów przez tegoż Zolewskiego wszczętych przed jakimkolwiek sądem czy urzędem oraz z kar i z odszkodowań wygranych przez Baryczkę w sprawach z Zolewskim, tytułem różnych rzeczy i krzywd, bowiem został przez tegoż Zolewskiego w pełni zaspokojony,

– 25.04.1629 – Cieślin w posiadaniu Wojciecha Zolewskiego. Wojciech Zolewski oddał pobór z tej wsi od 2 zagród z rolą (1 floren 10 groszy) oraz 1 koła dorocznego i 1 stępnego praca  (5 florenów 10 groszy),

– 03.03.1648 – woźny sądowy Mateusz Peplicz z Michałówki wraz z Janem Świerskim i Janem Łobodzińskim zeznali, iż w minioną niedzielę wwiązali Jana z Białej Szypowskiego we wsie Kwaśniów i Cieślin w pow. lelowskim, na mocy inskrypcji grodzkich krakowskich:
1) inskrypcji darowizny na tych dobrach zeznanej przez Katarzynę żonę Krzysztofa Gruszczyńskiego, Mariannę żonę Łukasza Charmeskiego i Zofię żonę Macieja Wierusz Kowalskiego, tj. panien z Zolewa Zolewskich,
2) inskrypcji odstąpienia zeznanej przez Zofię Zolewską wdowy po Albercie Zolewskim, zabezpieczonej sposobem zastawnym przez tegoż jej męża na sumie 8.000 złp. na wsi Kwaśniów.
Na wwiązanie wyraziły zgodę w/w Zolewska, Gruszczyńska, Kowalska i Charmeska obecne w tychże dobrach,

– 21.07.1651 – urząd grodzki krakowski wydał dekret dotyczący uwolnienia od zarzutów poprzez złożenie przysięgi w sprawie między Maciejem Duranowskim poddanym Andrzeja wojewodzica sandomierskiego i Mikołaja syna zmarłego Zbigniewa starosty lubelskiego przeciwko Janowi z Białej Szypowskiemu dziedzicowi wsi Cieślin. Pozwany zgodnie z pozwem wydanym w Krakowie we wtorek przed św. Małgorzatą 1651 roku miał się stawić przed urzędem grodzkim krakowskim na terminie w czwartek po św. Małgorzacie. Pozywany był o to, aby Jana Susczyka i Jana Batoka, jego nieosiadłych i występnych poddanych z Cieślina, których miał osadzonych w areszcie, osądził za ich występek. Oni bowiem, wraz ze wspólnikami (którzy zostaną wyliczeni w osobnym pozwie) w poniedziałek w minione święto św. Stanisława Biskupa i Męczennika, podczas niedawnego pospolitego ruszenia, gdy nieżyjący Wojciech Duranowski syn delatora wracał do domu po zakończonym nabożeństwie z kościoła św. Stanisława w Cieślinie, niedaleko od kościoła zaszli mu drogę z bronią, napadli i bez przyczyny zadali mu ciężkie, ogromne i śmiertelne rany wyliczone przy obdukcji, od których wkrótce umarł, o czym szerzej w obdukcji i obwołaniu głowy. Od wydanego dekretu pozwany apelował do sądu zwyczajnego generalnego Trybunału Koronnego Lubelskiego drogą mocji, ale urząd apelację odrzucił. Sąd orzekł, że pozwany ma zeznać pod przysięgą, że „tych poddanych, o których stawienie został pozwany, nie ma w swych dobrach”,

– 21.07.1651 – Jerzy na Wiśniczu Lubomirski marszałek wielki koronny, starosta generalny krakowski, spiski, chmielnicki itd. wezwał pozwem Jana z Białej Szypowskiego dziedzica Kwaśniowa do stawienia się przed urzędem grodzkim krakowski w czwartek po św. Małgorzacie pannie na wniosek instygatora tutejszego urzędu oraz jego delatora pracowitego Macieja Duranowskiego, poddanego Andrzeja wojewodzica sandomierskiego i Mikołaja Firlejów, synów zmarłego Zbigniewa Firleja starosty lubelskiego, z dóbr dziedzicznych Ryczów Leśny, który stosownie do obdukcji i obwołania głowy pozywał go, by wydał pracowitych Szymona Rybkę, Jana Giesczyka, dziedzicznych nieosiadłych [poddanych] tegoż Szypowskiego, obecnie związanych w areszcie u tegoż Szypowskiego, celem osądzenia ich za ich występki. Szypowski wraz ze wspólnikami określonymi w osobnych pozwach, podczas wyprawy wojennej w poniedziałek w minione święto św. Stanisława bpa i męczennika, gdy zmarły pracowity Wojciech Duranowski syn owego Macieja, wracał po nabożeństwie z kościoła św. Stanisława w Cieślinie we włościach tegoż Szypowskiego do swojego domu we wsi Ryczów, oni zajechawszy mu drogę na drodze publicznej niedaleko od tego kościoła napadli go zbrojnie i rany ciężkie, ogromne i śmiertelne wyliczone w obdukcji mu zadali, od których to ran wkrótce zmarł. Na rozprawie stawili się: powód osobiście oraz pozwany reprezentowany przez Walentego Radwańskiego. Sąd orzekł, że jest sądem właściwym do rozpatrzenia tej sprawy. Za to strona pozwana wniosła mocję przeciwko Hieronimowi Śmietance, podstarościemu i sędziemu grodzkiemu krakowskiemu przed Trybunał Koronny Lubelski. Sąd mocję odrzucił, a po wysłuchaniu stron sporu orzekł, by pozwany przybył przed sąd z dwoma świadkami jemu stanem równymi w celu zeznania pod przysięgą, że poddanych tych, których stawienia domaga się powód, w dobrach swych nie posiada,

– 07.08.1651 – zgodnie z pozwem wydanym w Krakowie we wtorek przed św. Małgorzatą 1651 roku Jan z Białej Szypowski dziedzic wsi Cieślin miał stanąć przed urzędem grodzkim krakowskim w czwartek po św. Małgorzacie na wniosek instygatora tutejszego oraz jako jego delatora pracowitego Macieja Duranowskiego poddanego Andrzeja wojewodzica sandomierskiego i Mikołaja syna zmarłego Zbigniewa starosty lubelskiego z Dąbrowicy Firlejów z dóbr Ryczów Leśny, jako powodów. Szypowski będący wówczas na wyprawie wojennej miał stawić pracowitych Jana Suszczyka i Jana Batoka, swych poddanych z Cieślina, jako występnych trzymanych w areszcie, w celu odebrania przez nich słusznych kar. Oni bowiem wraz ze wspólnikami, którzy wyliczeni zostaną w osobnym pozwie, w poniedziałek w samo święto św. Stanisława biskupa i męczennika, gdy zmarły pracowity Wojciech Duranowski syn delatora wracał do swego domu z kościoła św. Stanisława w Cieślinie po zakończonym nabożeństwie, zaszli mu drogę niedaleko od kościoła, napadli go z bronią zadając mu rany ciężkie a śmiertelne, od których wkrótce zmarł. Na rozprawie powód stawił się osobiście, pozwany zaś reprezentowany był przez Walentego Radwańskiego. Pozwany stawił w/w Jana Batoka, więc w tym punkcie został wolny od zarzutu. Sąd oddalił mocję od dekretu wniesioną przez pozwanego, co pociągnęło za sobą protest pozwanego. W punkcie dotyczącym Jana Suszczyka sąd nakazał rozważenie zarzutu i wyznaczył kolejny termin rozpraw,

– 07.08.1651 – na kolejnej rozprawie powód stawił się osobiście, a pozwany będący na wyprawie wojennej reprezentowany był przez Walentego Radwańskiego. Strony nie podały do oblaty swoich racji, które przedstawiły na rozprawie przed urzędem grodzkim krakowskim. Pozwany, zamiast uwolnić się od zarzutu poprzez złożenie przysięgi, stawił Rybkę i Gieszczyka przed sądem, zatem w tym punkcie został uwolniony od zarzutu. Następnie sąd oddalił mocję, co spotkało się z protestem pozwanego i stawienych. Wreszcie sąd uznał za słuszne przeprowadzić przesłuchanie świadków z obu stron w ciągu 2 tygodni. Pozwany i stawieni złożyli mocję od tego dekretu, lecz została ona odrzucona,

– 23.08.1651 – na kolejnej rozprawie w sprawie napadu w Cieślinie sąd przychylił się do prośby plenipotenta pozwanego, by z powodu jego niemocy łożnej odroczyć rozprawę o 2 tygodnie. Na przesłuchaniu okazało się, że Jan Batok był głównym podżegaczem do tej bijatyki i dał powód Suszczykowi, by ten zabił Duranowczyka. Przeto sąd zwolnił Batoka od kar kryminalnych, ale nakazał mu za 2 tygodnie zapłacić spadkobiercom Duranowskiego taksę jego za głowę. Miał go do tego zmusić jego pan, Szypowski. Od tego powód i pozwany apelowali drogą mocji, którą sąd częściowo przyjął. Stąd też będą mieć rozprawę w Trybunale Koronnym Lubelskim,

– 23.08.1651 – na kolejnej rozprawie strona powodowa stawiła się osobiście, natomiast strona pozwana reprezentowana była przez Walentego Radwańskiego. Ponieważ pozwany stawił tych dwoje przed sądem, przeto sąd uwalnił go od tego zarzutu . Co zaś do głównej sprawy, sąd wyznaczył woźnego Andrzeja Uszewskiego w celu sprowadzenia świadków. Rybka i Gieszczyk mieli się stawić z 2 świadkami w ciągu 2 tygodni w grodzie krakowskim i zeznać pod przysięgą, „iż tej zwady i zabójstwa nieboszczyka Duranowczyka nie są winni i okazji żadnej do zabicia nie dali”. Złożona została mocja od tego dekretu, która następnie została dopuszczona przez sąd. Strony miały mieć rozprawę w sądzie Trybunału Koronnego Lubelskiego,

– 07.09.1651 – Maciej Duranowski poddany ze wsi Ryczów, dóbr dziedzicznych Andrzeja wojewodzica sandomierskiego i Mikołaja syna zmarłego Zbigniewa starosty lubelskiego, obu z Dąbrowicy Firlejów, syn zmarłego Wojciecha Duranowskiego, w asyście Piotra Izdebskiego plenipotenta tych jego panów skwitował Jana z Białej Szypowskiego dziedzica dóbr Kwaśniów i Cieślin ze sprawy sądowej wytoczonej temuż Szypowskiemu przez zeznającego przed urzędem grodzkim krakowskim, tyczącej się Szymona Rybki i Jana Giesczyka ze wsi Kwaśniów oraz Jana Suscyka i Jana Batoka ze wsi Cieślin, którzy w poniedziałek w święto św. Stanisława bpa i męczennika w dobrach wsi Cieślin zranili i zabili w/w Wojciecha Duranowskiego ojca zeznającego oraz z sumy 100 grzywien za jego głowę nałożonej dekretem tutejszego urzędu,

– 26.06.1653 – Krzysztof Kozdraszek woźny ze wsi Szyce wraz z Pawłem Piereckim i Wojciechem Popreckim jako świadkami, zeznali, iż wwiązali dziś Barbarę Charzowską wdowę po Pawle Czaplińskim we wsie Cieślin i Kwaśniów w powiecie krakowskim oraz w ich dwory i folwarki, przy zgodzie obecnego tam Stanisława Molędy, faktora tych dóbr, a to na mocy zapisu (inskrypcji) grodzkiego krakowskiego zeznanego w formie darowizny na rzecz tejże Barbary, ulepszającego zapis grodzki oświęcimski błędnie zeznany przez Jana z Białej Szypowskiego sekretarza Jego Królewskiej Mości,

– 07.01.1659 – woźny sądowy Jan Jasiński z Kwaśniowa wraz z Łukaszem Skrzydlickim i Baltazarem Bylińskim zeznali, iż w poniedziałek po św. Bartłomieju wwiązali Zygmunta na Lewikowie Lewikowskiego komornika akt ziemskich lelowskich w poniższe dobra tj. w całe wsie Cieślin i Kwaśniów z dworami i folwarkami tamże stojącymi w powiecie krakowskim, które oddzielnie nabyli. Wwiązanie nastąpiło na mocy dwóch osobnych zapisów (inskrypcji) grodzkich krakowskich zeznanych przez Zuzannę żonę Baltazara Niewiarowskiego, Zofię żonę Andrzeja Kmity z Woli i Elżbietę z Czaplina żonę Wojciecha Miroszowskiego, którym dobra te darowano, jak o tym szerzej w tychże zapisach. Nikt się nie sprzeciwił wwiązaniu, przyjął je Stanisław Secremski faktor tych dóbr, w imieniu tychże pań.